16.09.2016

Pizzeria po włosku

Franczyzodawca zapewnia, że pizzerie Tutti Santi zaczynają na siebie zarabiać już od drugiego miesiąca po otwarciu. Kwota inwestycji to co najmniej 150 tys. zł.

Pierwszy lokal z szyldem Tutti Santi został otwarty w Kaliszu, w 2013 roku.
– To był test rynkowy dla naszego konceptu, który oferuje pizzę robioną według oryginalnych włoskich receptur. Ich gwarantem jest nasz partner, Valerio Valle, mistrz Włoch w przygotowywaniu pizzy klasycznej – podkreśla Sergiusz Urbaniak, prezes spółki Sacro, franczyzodawcy marki Tutti Santi. Test się powiódł. Blisko rok później ruszył drugi lokal własny, tym razem we Wrocławiu. Jednak od początku firma zakładała dynamiczny rozwój konceptu we franczyzie. I w drugim roku działalności Tutti Santi otwarte zostały trzy restauracje franczyzowe: w Koninie, Ostrowie Wielkopolskim i Poznaniu. Kolejna własna ruszyła w Kielcach.
– Wybieramy miasta różnej wielkości – mówi Sergiusz Urbaniak. – Nie będziemy się koncentrować tylko na dużych ośrodkach. Uważamy, że miasta takie jak Konin czy Ostrów Wielkopolski, liczące 60-70 tys. mieszkańców, to także ciekawe rynki. Klienci są tam spragnieni dobrej oferty. Na mniejszym rynku po pierwsze łatwiej też się wybić. Po drugie, łatwiej znaleźć dobry lokal, a koszty czynszu i pracowników są niższe.
Z założenia sieć chce się rozwijać w miastach liczących powyżej 60 tys. mieszkańców. Strategiczny cel firmy zakłada, że w najbliższych latach w całym kraju powstanie 50 restauracji.

Pracownik pizzerii Tutti Santi wkłada pizzę do pieca Fot. Tutti Santi

W restauracjach Tutti Santi pizzę wypieka się w piecu opalanym drewnem.

Restauracje Tutti Santi działają zarówno w centrach handlowych, jak i w lokalizacjach przyulicznych. Zalecana wielkość lokalu to od 130 do 300 m2. Ten przyuliczny powinien mieścić się na parterze, najlepiej, by miał duże witryny i miejsce na letni ogródek. W pobliżu musi też być parking. W restauracjach Tutti Santi pizzę wypieka się w piecu opalanym drewnem. A to rodzi kolejne wymagania. Nie w każdym pomieszczeniu jest możliwe jego zamontowanie.
– Jeżeli jednak niemożliwe jest zainstalowanie takiego pieca, ale lokalizacja jest bardzo atrakcyjna, to możemy zastąpić go wysokiej jakości włoskim piecem elektrycznym – dodaje franczyzodawca.
Jeżeli lokalizacja spełnia wymagania licencjodawcy, przygotowuje dla biorcy biznesplan, uwzględniający m.in. nakłady inwestycyjne, koszty prowadzenia lokalu w konkretnym miejscu, szacowany czas zwrotu z inwestycji. Na tej podstawie franczyzobiorca decyduje, czy chce otworzyć restaurację w danej lokalizacji.

Kwota inwestycji zależy oczywiście od wielkości i stanu wyjściowego pomieszczeń. Według zapewnień franczyzodawcy, wydatki zamykają się w widełkach od 150 do 500 tys. zł. To koszty przygotowania lokalu pod klucz. Zawierają opłatę wstępną, prace budowlane i wykończeniowe, projekty budowlane, całość wyposażenia, urządzenia, marketing, system informatyczny, zatowarowanie. Franczyzobiorca otrzymuje dwa projekty, przygotowane przez architekta: technologiczny (konsultowany z rzeczoznawca z Sanpeidu) oraz aranżacyjny.
Przygotowanie lokalu trwa około trzech miesięcy. Mniej więcej tyle samo czasu trzeba poświęcić na znalezienie i przeszkolenie personelu. Pracownicy kuchni jadą na miesięczne szkolenie do najbliższej działającej restauracji Tutti Santi. Poznają receptury, technologię produkcji ciasta i wypieku pizzy, uczą się zachowania standardów w kuchni, zasad utrzymywania czystości, przechowywania żywności itd. Szkolenia przechodzą też pracownicy obsługujący gości.
Franczyzobiorcy Tutti Santi korzystają z dostawców, z którymi współpracuje firma.
Franczyzodawca zapewnia, że dotychczas wszystkie restauracje uzyskały rentowność już w drugim miesiącu działalności.