Forum: Siła marki a opłacalność franczyzy

07.08.2009
wypowiedzi: 2
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

Witam,

obserwuję to forum od jakiegoś czasu i chciałbym zainicjować bardziej ogólną dyskusję.

Nie jestem zainteresowany wychwalaniem ani ganieniem żadnej firmy, bardziej zależałoby mi na pozyskaniu szczerych opinii, najlepiej od ludzi, którzy zdecydowali się zostać franczyzobiorcami.

Pod jakim kątem proponują Państwo oceniać atrakcyjność ofert franczyzodawców? Dość często na forum przewijają się opinie, że w konkretnych segmentach rynku nie opłaca się nawiązywać współpracy tego typu, bo siła, rozpoznawalność i reputacja marek jest bardzo znikoma, a porównywalne jakościowo know-how, sprzęt, itd. łatwo zorganizowac sobie samemu za mniejsze kwoty. Jak to wygląda w praktyce? Czy rzeczywiście prowadząc działalność pod banderą licencjonowanej marki, jej siła ma rzeczywiste przełożenie na osiągane wyniki? Pada tu także niekiedy argument o tym, że o sukcesie (w dużym stopniu) decyduje lokalizacja. Czy te dwa czynniki są w stanie wzajemnie się równoważyć?

 

Liczę na konstruktywne, a najlepiej podparte własnymi doświadczeniami, wypowiedzi.

 

Pozdrawiam

JanC 

07.08.2009
wypowiedzi: 155
*.181.22.6

fajny temat!

ja widzę to tak, że lokalizacja to jedna sprawa (bardzo ważna w każdej działalności poza prowadzenie sklepu w Internecie ;) - ale dla takich miejsce sie nieco inaczej definiuje i też jest kosmicznie ważne), know-how to druga (równie ważna) a zaangażowanie osobiste to trzecia (NIEMAL równie ważna).

Moim zdaniem lokalizajca/know-how nie są wymienne w ŻADEN sposób. Wręcz powiedziałbym, że know-how pozwala stwierdzić, gdzie jest dobra lokalizacja (np. czy ważniejszy jest ruch pieszy, czy może duży, łatwo dosteny parking. czy ważniejsza jest widoczność/dostępność lokalu, w którym prwadzi się działalność, czy wystarczy reklama/ulotki). Moim zdaniem nie ma tu żadnego albo-albo. Do dobrego wyniku trzeba i jedno i drugie.

Zaangażowanie osobiste (pańskie oko) zaś może być w pewnym zakresie zastąpione przez know-how. Po prostu jeśli dobrze znasz sie na biznesie (tym konkretnym w tych okolicznościach przyrody) to możesz zostawić ludzi przeszkolonych, jeśli nie znasz i nie potrafisz przewidzieć problemów - musisz być na miejscu, żeby je rozwiązywać... 

Co do: samemu taniej-lepiej. Może i taniej, ale na krótkich nóżkach. Jak się nie znam na czymś, to na początku błędy są nieuniknione. Niektóre mogą być kosztowne. Więc co mi z zaoszczędzonej kwoty wpisowej do franczyzy? Co mi z przyoszczędzonych np. 10% nakładów inwestycyjnych, skoro nauczenie się tego, co DOBRY podręcznik operacyjny franczyzy lub osobiste wsparcie ludzi z firmy-franczyzobiorcy da mi na starcie, będzie kosztować dużo więcej? Czem będzie kosztować wszystko - firma się wywali, pieniądze się skończą... i cześć. Oczywiście może się treż pięknie udać - i tego wszystkim należy życzyć.

DOBRA franczyza nie musi być markowa. Inwestorowi chodzi w końcu nie o to, żeby się chwalić marką, ale żeby zarabiać kasę prowadząć interes, na któym w zasadzie w chwili startu się nie znał. To w zupełności wystarczy. I do tego nie trzeba marki.  Oczywiście jeśli marka sama generuje sprzedaż to jeszcze lepiej :-).

08.08.2009
wypowiedzi: 2
*.e-wro.net.pl

Z ostatnim akapitem Twojej wypowiedzi się raczej nie zgodzę.

Marka, tak jak ja ją rozumiem, to przede wszystkim siła skojarzeń, jakie maja ludzie, kiedy widzą jej logo/słyszą nazwę/itd. Na to z kolei składa się nie tylko reklama, ale i jakość produktów/usług, procedury wewnętrzne i wszystko inne, co może stać się kiedykolwiek płaszczyzną oceny.

Samo know-how to moim zdaniem warunek konieczny sukcesu, ale nic nie gwarantujący. Co z tego, że ktoś robi najlepsze hamburgery na świecie, jeśli ludzie nie dadzą mu szansy i będą chodzić do McD, czy BK. Dlatego też, moim zdaniem, rację miał właściciel pizzerii, udzielający się w wątku o pewnej polskiej sieci - za dobre marki o światowej renomie warto płacić, bo poza know-how dostaje się w pakiecie również m.in. renomę i zaufanie klientów. Jeśli ma się o to ostatnie walczyć samemu, to chyba istotnie warto rozważyć wariant prowadzenia biznesu na własną rękę. Błędy na początku są nieuniknione, ale też najprawdopodobniej koszt ich poniesienia i naprawy będzie niższy, niż koszt zakupu licencji, a często też umożliwi zastosowanie (z czasem) lepszych rozwiązań. Tu odniosę się znów do wątku o pewnej sieci pizzerii: jeśli większość piszących uważa wystrój w ich lokalach za fatalny, inny z dyskutantów dowodzi, że taniej byłoby zaopatrywac się w pewne produkty samemu, niż brać je od sieci, to jakie w istocie benefity nabywa potencjalny franczyzobiorca, poza oczywiście kilkunastoma przepisami na potrawy, wskazaniem dostawców sera żółtego, kartami menu, itd.?

Być może ja źle interpretuję definicję franczyzy, ale dotychczas wydawało mi się, że warto płacić nie tyle za to, że ktoś mi powie, jak zapiekać ciasto, czy doradzi z wyborem mebli, ale udostępni całą markę, która osiągnęła już sukces w wielu miejscach. Wówczas ja nabywam za jakąś sumę całość standardów korporacyjnych-produkty,wystrój,nazwę,możliwość podpięcia się pod reputację, itd. i dzięki temu mam lepszy start niż ludzie zaczynający z własnym pomysłem. Być może więc część marek za szybko decyduje się na sprzedawanie licencji na własną markę, bo powinno to nastąpić, kiedy osiągną pewien pułap rozpoznawalności i uznania, gwarantujący sukces finansowy. A może chodzi o dopracowanie standardów korporacyjnych zanim zacznie się je sprzedawać; wczoraj byłem na stronie jednej z sieci, której oferta znajduje się na tym portalu, adres kontaktowy założony na darmowym serwerze pocztowym, na stronie reklamy pozycjonerów z linkami do zupełnie innych stron, całość niechlujna...i nie obrażając nikogo, nie chciałbym robić interesów z kimś takim, a już z pewnością nie zapłaciłbym złotówki za to, żeby być kojarzonym z takim poziomem "profesjonalizmu".

 

08.08.2009
wypowiedzi: 155
*.181.22.6

Ja nie widze sprzeczności tego co napisałeś z moim ostatnim akapitem :-).

Dobra marka (jak McD) samodzielnie generująca sprzedaż  to jest ponad wszelką wątpliwość duża wartość. Za którą zwykle trzeba zapłacić. Zwykle też - dużo. Ale to nie oznacza, że automatycznie warto tyle zapłacić - bo możliwe, że koszt tej marki może przekroczyć nawet całkiem dobre dochody. W końcu McD wystawia sie wyłącznie w fantastycznych lokalizacjach, na próżno szukać go (w każdym razie: puki co, w Polsce) "wszędzie" czy "byle gdzie".

No a dyskusje prowadzone tu na temat placówek banków? To są same fantastyczne marki, tylko że jakoś nie każdemu franczyzobiorcy świetnie prosperują [ale oczywiście te franczyzy to zupełnie inna para kaloszy niż hmm wszystkie pozostałe ;-), a i czasy dla tego rodzaju działalności są dość hmm specyficzne], choć niektórym z pewnością tak - czyli, jak zwykle, problem jest cokolwiek skomplikowany i wynik działalności to pochodna bardzo wielu czynników.

Zgadzam się, że franczyza ma dać przepis na sukces i że ten przepis ma być sprawdzony - tzn. franczyzodawca musi mieć jakieś własne jednostki któych działanie i wyniki można zweryfikować. ale to nie oznacza, że musi być rozpoznawalną marką wogule, a w szczególności w miejscu, w którym ja bym otwierał taki biznes. To ma być dobry biznes i tyle. Z oferowanych tu w katalogu franczyz większość nie jest rozpoznawalnymi markami (jeśli się nie jest stałym czytelnikiem tego katalogu ;-)), ale, jeśli po drodze nie padną, możliwe, że się takimi staną. Dzięki temu, że ileś osób uwierzy w ten biznes i założy jednostki franczyzowe ZANIM dana marka stanie się powszechnie rozpoznawalna - to oni zapewnią jej rozpoznawalność...

Zupełnie się nie zgadzam, że franczyza gastronomiczna to głównie dostawcy/przepisy gastronomiczne/wystrój. To jest element identyfikacji sieci, wspólnej, jednolitej oferty. Ale franczyza obejmuje coś ważniejszego i dotyczącego sfery biznesu gastronomicznego, a nie umiejętności kucharzenia... Franczyzodawca ma mnie nauczyć jak planować dostawy, zatrudnienie, zapasy, co robić w dziwnych sytuacjach, czego się spodziewać w której części roku/tygodnia/dnia i co w związku z tym robić, żeby na tym interesie jak najlepiej wyjść. To zupełnie coś innego niż przepis na pizze ;-). To jakby przepis na firmę w danej branży/lokalizacji/prowadzonej z danym rozmachem.

Co do kosztów błędów vs franczyzy. Niektóre franczyzy (te gastronomiczne) są na tyle tanie, że jeden błąd kosztuje znacznie więcej. Opłata miesięczna też bywa bardzo mała. Inne, te związane z prawdziwą rozpoznawalną marką, potrafią zaś być kosmicznie drogie i wymagające. I w umowie o żadną z nich nie masz _gwarancji_ osiągnięcia dochodu. A że hamburgera większość ludzi potrafi zrobić lepszego niż McD? hmm to pewnie prawda, że nie każdy umie go równie dobrze sprzedać - to też prawda. Ale mimo to można zrobić z siebie markę (początkowo?) _lokalną_ i świetnie prosperować tam, gdzie McD wogule nie wejdzie, bo uzna, że tam nie ma sensu wchodzić... 

Ale nie należy mylić opłat franczyzowych z kosztami inwestycji. Bo wywalenie knajpy czy to franczyzowej, czy pod własnym szyldem musi kosztować... różnice w cenie np. mebli zalecanych przez dawce a np. dostępnych w Castoramie czy gdzieś mogą być nawet spore. Ale możliwe, że taka "oszczędność" jest właśnie jedną z kosztownych pomyłek ;-), bo zamiast kupić raz na 3 lata będę musiał dokonać wymiany już za pół roku...

PROFIT system informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na forum. Usuwane będą wypowiedzi o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z zasadami dobrego wychowania.

Wypowiedzi mogą zamieszczać tylko zarejestrowani użytkownicy. Adres IP osoby zamieszczającej wypowiedź jest prezentowany wszystkim użytkownikom. Konta użytkowników będą blokowane w przypadku zamieszczania wypowiedzi reklamowych, niekulturalnych lub naruszających czyjeś dobre imię. W przypadku zauważenia nadużyć prosimy o kontakt: redakcja@franchising.pl.

Administrator forum porządkuje forum łącząc wątki o podobnej tematyce oraz poprawia nazwy tematów.

Redakcja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania całości lub części wypowiedzi zamieszczonych na forum portalu Franchising.pl w artykułach publikowanych na portalu Franchising.pl i w miesięczniku Własny Biznes FRANCHISING.