Forum: Edulife - Fakty

27.05.2004
Edulife
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

W związku z dużym "zainteresowaniem", które wzbudził artukuł Pana Słodkowskiego na temat EduLife proponujemy przeczytanie sprostowanie do tegoż artykułu. Sprostowanie zostało podzielone na kilka części ze względu na ograniczoną ilość miejsca w jednej wypowiedzi:
"W odpowiedzi na artykuł pt.„EduLife – nauczka na całe życie”, który ukazał się w ostatnim numerze dwumiesięcznika Franchising Info, chcielibyśmy przedstawić nasze stanowisko dotyczące programu franczyzy EduLife. Autor artykułu p. Arkadiusz Słodkowski, przed opublikowaniem tekstu, napisał do nas maila, w którym zwrócił się z prośbą: Zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej chciałbym zweryfikować opinie o Edulife przekazane redakcji FRANCHISING INFO przez Pani partnerów biznesowych. W związku z tym proszę o odpowiedzi na kilka pytań. W zestawie p.Słodkowskiego znalazło się 18 pytań, na które odpowiedzieliśmy wyczerpująco. Pomimo tego p. Słodkowski nie odniósł się ani razu do naszych wypowiedzi (prezentując tylko subiektywne opinie naszych byłych franczyzobiorców), a pod artykułem zamieścił zaledwie trzy wyrwane z kontekstu odpowiedzi, najbardziej „pasujące” do z góry obranej tezy. Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji jest to, że FRANCHISING INFO jest pismem wydawanym przez naszą bezpośrednią konkurencję na rynku franczyzy w Polsce, czyli Profit System sp. z o.o.

Z szacunku dla czytelników pisma postanowiliśmy zatem odnieść się do niezgodnych z prawdą informacji zawartych w artykule:

1. Twierdzenie, iż biorcy uwierzyli fałszywym zapewnieniom i deklaracjom dawcy dotyczącym rynku edukacyjnego jest wykluczone, biorąc pod uwagę chociażby osobiste doświadczenie i wiedzę biorców w tej branży. Nie należy zapominać, iż biorca ze Słupska przed podpisaniem umowy pracował jako lektor języka angielskiego w EMPIKU, tak więc miał w tej dziedzinie duże doświadczenie, nie wspominając o wypracowanej liczbie uczniów. Współpraca z naszą firmą miała jedynie na celu łatwiejsze i sprawniejsze uruchomienie własnego biznesu dzięki dostarczonym przez nas, gotowym już elementom takim jak: autorskie programy rozwoju osobowości dzieci i młodzieży, jednolita i spójna wizualizacja, wzory reklam, wspólna strona internetowa, film reklamowy, użyczone bezpłatnie elementy reklamy zewnętrznej i wewnętrznej (neon, baner reklamowy, stojaki reklamowe), bezpłatny pakiet plakatów i ulotek, ujednolicenie standardów obsługi klienta, program komputerowy do zarządzania szkołą. Podobnie rzecz miała się z biorcą z W-wy. Z kolei biorca z Wrocławia – p.Grażyna Marczyńska jest nauczycielką z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem zawodowym, a co się z tym wiąże dużą orientacją w lokalnym rynku edukacyjnym. Tylko biorca z Kalisza nie miał w dziedzinie edukacji żadnych wcześniejszych doświadczeń.

2.Nikt z nas nie namawiał biorców do otwarcia szkoły „tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego”. Wszystkie umowy zostały podpisane w dniach od 10 (2 umowy) do 28 (1 umowa) lipca i były finalizacją wielotygodniowej wymiany informacji, rozpoznania rynku lokalnego przez przyszłych biorców (liczba szkół na rynku, ceny, populacja uczniów itp.). Wszyscy biorcy przyznawali w rozmowach, że myślą o otwarciu własnej szkoły już od dawna i nie jest to dla nich nowy pomysł na biznes, co było w pełni zrozumiałe, zważywszy na opisane w pkt.1 ich doświadczenie zawodowe w branży edukacyjnej.

27.05.2004
Edulife 2 część
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

3. Autor artykułu napisał, że „szkolenie odbyło się dopiero na przełomie września i października 2003”. Szkolenie przeprowadziliśmy w dniach 11 - 13/09/03 (dowód – listy obecności na szkoleniu podpisane przez biorców), przy czym nie miało to żadnego wpływu na zorganizowanie szkoły i nabór uczniów. Trzydniowe szkolenie miało tylko na celu przybliżenie programów nauczania właścicielom i ich pracownikom, programów, które miały być realizowane dopiero od października 2003. Czas na organizację placówki i pozyskiwanie klientów biorcy mieli już od momentu podpisania umów, a nie jak twierdzą od końca września. Dowodem na to jest chociażby e-mail Pani Królak ze Słupska z dnia 17 września, w którym pisała: „(...) przesyłamy listę prowadzonych kursów językowych wraz z ilością słuchaczy.” – jednoznacznie świadczący o tym, że biorcy prowadzili nabór uczniów od początku roku szkolnego (17/09/03 w Słupsku było już 46 zapisanych kursantów) i nie zorganizowali szkoły w trzy dni po szkoleniu.

4. Autor napisał w artykule: „Stawki za kursy okazały się wyższe niż rynkowe stawki z innych szkół”. Ceny kursów były ustalane indywidualnie przez biorców w każdym mieście. Były one jedynie konsultowane z dawcą. Nic nie było narzucane i każdy z biorców samodzielnie decydował o polityce cenowej swojej szkoły. Dobrym przykładem jest tutaj mail z 2 września 2003, w którym Pani Królak ze Słupska pisała: „Pani Beato, przesyłam nasze cenniki. Jak wspominałam mamy konkurencję, więc ceny kursów musieliśmy dopasować do średnich cen na rynku. Myślę, że o dużej konkurencji w tym roku świadczy chociażby to, że EMPIK proponuje uczęszczanie na kurs w październiku za darmo(...).” Poza tym w umowie franczyzy nie ma wogóle mowy o jakimkolwiek narzucaniu cen przez dawcę.

5. Zupełnie niezrozumiałe jest też zdanie: „Mimo wysokiej ceny klient nie dostawał żadnych materiałów dydaktycznych, musiał je kupić sam w księgarni.” Umowa franczyzy zobowiązuje biorcę do przekazywania książek uczniom w ramach kursu. Ponieważ podręczniki dostarczane są przez wydawnictwa lokalnie ustalono, iż każdy biorca będzie zaopatrywał się w ww. materiały u lokalnych przedstawicieli. Zarzut, iż ceny kursów były wysokie (należy przypomnieć, iż ceny ustalane były przez biorców), a klient nie dostawał nawet materiałów dydaktycznych jest bezpodstawny w stosunku do nas – jeżeli biorca nie zapewniał materiałów dydaktycznych to łamał postanowienia umowy i robił to wyłącznie z chęci generowania wyższych zysków kosztem jakości kursów oferowanych klientowi.

6. Biorcy zostali pozyskani po zakończeniu umowy o współpracy między naszą firmą a British School.

7. Pracownicy biorców wybierani byli przez biorców w obecności przedstawiciela naszej firmy. Trudno wybierać czy narzucać komuś zatrudnianie wskazanej osoby w jego własnej firmie. Również umowa nie reguluje tego w żaden sposób. Pomoc z naszej strony w rekrutacji była jedynie podyktowana dobrą wolą i dbałością o standard nauczania w danej placówce. Jako dawcy nie sugerowaliśmy także wysokości wynagrodzeń osób zatrudnianych w szkołach, ani też nie wątpiliśmy w rzetelność ich rozliczeń ze współpracownikami. Była to kwestia uzgadniana wyłącznie między biorcą a jego współpracownikiem. Nie są nam znane powody rezygnacji z podjęcia pracy w szkole p.Marczyńskiej, którymi kierowali się sugerowani przez nas lektorzy.

27.05.2004
Edulife 3 część
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

8. Następną całkowicie mijającą się z prawdą informacją jest opinia - opatrzona nagłówkiem „Październik-Listopad 2003” - że „mimo rozwieszania billboardów z informacją o szkole (Wrocław) (...) biorcom udaje się zdobyć od kilku do kilkunastu uczniów”. Skąd w takim razie czterdziestu sześciu (46) zapisanych na kursy uczniów w szkole w Słupsku (mail od biorcy z dnia 17/09/03, patrz pkt.3)? Jak wytłumaczyć dwudziestu ośmiu (28) kursantów (mail od biorcy z dnia 14/10/04) zapisanych w Kaliszu? Co się zaś tyczy „billboardowych” akcji reklamowych Pani Marczyńskiej (Wrocław) nie powiesiła ona nawet banera i neonu, gdyż nie miała na to zgody z Wydziału Architektury Urzędu Miasta (biuro we Wrocławiu znajduje się w zabytkowym budynku na Rynku Starego Miasta), a co tu dopiero mówić o kosztownych billboardach?!

9. Kursy językowe były i są traktowane przez naszą firmę na równi z kursami rozwoju osobowości. Twierdzenie biorcy ze Słupska, że dawca koncentrował się na kursach rozwoju osobowości, a zaniedbywał kursy językowe wyraźnie pokazuje niepoważne podejście biorcy do swojego własnego biznesu. Zrozumiałym jest, że nasza firma w żaden sposób nie mogła faworyzować jednego czy drugiego rodzaju kursów, gdyż liczba osób uczęszczających na nie zależała wyłącznie od popytu wśród klientów i zaangażowania biorcy w reklamę.

10. W artykule p. Słodkowski napisał, że na przełomie listopada i grudnia 2003 biorcy „zaczęli zastanawiać się nad reformą lub rozwiązaniem umowy”. Należy podkreślić, że do dnia dzisiejszego (4 maja 2004) żaden z biorców nie zgłosił żadnych reklamacji dotyczących umowy lub też któregokolwiek z elementów programu EduLife – ani pisemnie, ani telefonicznie. Co więcej w czasie szkolenia, a także po jego zakończeniu nikt nie zgłosił żadnych uwag, a opinie osób uczestniczących w szkoleniu były bardzo pozytywne.

11. Zarzuty o straszeniu biorców trudno jest komentować: „Wobec Anity Żeguni-Królak ze Słupska Bublewicz przyjęła inną taktykę – brała ją na litość mówiąc, że jak nie zapłaci, to ona przykuje się do kaloryfera”. Wszystkie zobowiązania jasno wynikają z podpisanych umów oraz podpisanych i przyjętych przez biorców faktur. Z całą stanowczością należy natomiast stwierdzić, iż nikt nigdy nie groził biorcom i tego typu twierdzenia są zwykłym pomówieniem.

12. Wszystkie umowy zostały wypowiedziane biorcom przez naszą firmę w kwietniu 2004 ze względu na rażące łamanie postanowień umowy – brak zapłaty zobowiązań wobec naszej firmy. Nikt z biorców pomimo ich niezadowolenia nie wypowiedział umowy wcześniej.
Co ciekawsze z artykułu wynika, iż: „Biorcy nie prowadzą już szkół EduLife, ale nie zrezygnowali ze swoich biznesów – trzech z nich nadal prowadzi szkoły pod własnym szyldem – tym razem tylko językowe - i odnosi umiarkowane sukcesy.” Jak wytłumaczyć racjonalnie fakt, że nagle w ciągu kilkunastu dni udało się owym biorcom pozyskać satysfakcjonującą ich liczbę uczniów i „odnosić umiarkowane sukcesy”?

Reasumując, z przykrością należy stwierdzić, że biorcy wyznaczyli sobie jeden cel: za wszelką cenę nie zapłacić zobowiązań wobec naszej firmy. Metody stosowane przez nich w tej „walce” są wyjątkowo nie fair.

Nie można również potraktować poważnie wypowiedzi Pani Górskiej zawartej w artykule, w której stwierdza: „Programy były niedopracowane i niepełne. Metodycy w mojej szkole rozszerzali je, żeby móc prowadzić pełne 45 minut zajęć z dziećmi”, skoro wystawiła nam referencje w marcu 2004 roku, w których napisała: „Z powodów osobistych i niezależnych od Franczyzodawcy, byłam niestety zmuszona zrezygnować ze współpracy z firmą „Bublewicz & Śladowski” s.c. Jednakże nadal uważam, że EduLife to >kompleksowy program, uczący zarówno małe dzieci, jak i osoby dorosłe - jak sprawniej rozwijać swoją indywidualną osobowość.< Żałuję, że nie mogę uczestniczyć w jego dalszym rozwoju jako Franczyzobiorca i polecam ten system franczyzy wszystkim zainteresowanym prowadzeniem własnego, ambitnego biznesu.”
Ponadto oświadczamy, że artykuł „EduLife nauczka na całe życie” naruszył nasze prawa osobiste i sprawa ta zapewne znajdzie swój finał w sądzie. Nie możemy bowiem pozwolić na to, aby kilkuletni dorobek naszej firmy został zniszczony przez nierzetelnych kontrahentów i dziennikarzy udzielających bardzo pochopnych i nieprzemyślanych informacji w prasie.

28.05.2004
wypowiedzi: 261
*.profitsystem.pl

Szanowni Państwo!

Jeden cytat z Państwa polemiki:

"Należy podkreślić, że do dnia dzisiejszego (4 maja 2004) żaden z biorców nie zgłosił żadnych reklamacji dotyczących umowy lub też któregokolwiek z elementów programu EduLife – ani pisemnie, ani telefonicznie."

świadczy, że żyją Państwo w innym świecie. Naprawdę prosimy się obudzić!

28.05.2004
Biorca
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

No tak, jak zwykle wszystkiemu winni są biorcy. Wychodzi na to, że źli biorcy zepsuli świetny biznes Edulife (czytaj: nie dali się do końca oskubać). I jeszcze pytanie: skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle?

28.05.2004
Edulife - Grzegorz Śladowski
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

Państwa wypowiedź jest co najmniej niezrozumiała. Jeżeli nie jest dla redakcji jasne co znaczy "brak reklamacji" to wyjaśnię to prościej: klient, który nie zgłasza żadnych uwag to klient zadowolony. Nie będę się rozwodził nad tym szerzej bo sądzę, że wszystkie fakty wynikają z powyższego sprostowania. Muszę jedynie dodać, że wszystkie fakty opisane w naszym sprostowaniu są poparte odpowiednimi dokumentami w przeciwieństwie do faktów opisanych w artykule Profitu, które są zwykłymi pomówieniami i kłamstwami. Dalsza polemika na ten temat nie ma sensu. Nie jest moją intencją przekonywanie ludzi, którzy i tak "wiedzą swoje" do naszych racji. Zakładam, że człowiek myślący po przeczytaniu obydwu tekstów sam wyciągnie odpowiednie wnioski. Niestety dostęp czytelników do sprostowania jest na razie ograniczony, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni.
Jak już wspomniałem wcześniej, dalsza polemika z naszej strony nie będzie miała miejsca na tym forum lecz na sali sądowej, o czym informowaliśmy redakcję listownie.

28.05.2004
wypowiedzi: 261
*.profitsystem.pl

Panie Grzegorzu!
1. Sprostowanie czy polemika? Nie sposób już się w tym połapać. I niech się Pan wreszcie zdecyduje, bo najpierw publikuje Pan na forum swoją polemikę, by chwilę później stwierdzić, że nie zamierza Pan dalej polemizować.
2. Fakty nie mogą być równocześnie pomówieniami i kłamstwami.
3. Wszystkie wypowiedzi franczyzobiorców Edulife zamieszczone w artykule zostały przez nich autoryzowane. Jeżeli czuje się Pan nimi urażony powinien Pan swoje pretensje kierować bezpośrednio do nich. To tylko kilka kolejnych pozwów sądowych skierowanych przeciwko franczyzobiorcom własnego systemu.
4. Z przyjemnością wykażemy na sali sądowej, że Edulife nie zasługuje na miano rzetelnej franczyzy.

28.05.2004
egnar
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

no i nareszcie jakaś konkretna kontrowersyjna sprawa a nie ciągle bezsensowne dywagacje na temat grosika, mieszka i innych "opłatowców".Liczę na więcej ujawnień fałszu jeśli takowy oczywiście wystąpi

30.05.2004
Edulife - Grzegorz Śladowski
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

Szanowny Panie,
Przede wszystkim ludzie których rzekome wypowiedzi znajdują się w Państwa artykule nie są już naszymi biorcami. Po drugie jeżeli dziennikarz decyduje się na opublikowanie czegokolwiek, topublikowane informacje ma obowiązek sprawdzić. Zasłanianie się teraz tym, iż nie są to Pańskie wypowiedzi, a biorców jest nieprofesjonalne i niezgodne ze sztuką dziennikarską (na którą się Pan powołuje). Nie bardzo również rozumiem Pańskie wywody na temat faktów, polemik i sprostowań. Nie mają one żadnego znaczenia dla sprawy. Rozumiem, że po prostu lubi Pan sobie pisać (jest to zrozumiałe w końcu jest Pan dziennikarzem i to profesjonalnym).
Dziwi fakt, że profesjonalnego (?)dziennikarza nie ineresowały wyjaśnienia, których udzieliliśmy przed drukiem artykułu. Przypomnę Panu jedynie, iż z osiemnastu pytań, które skierował Pan do nas wydrukował Pan przy artykule jedynie trzy pytania wraz z udzielonymi przez nas odpowiedziami. Czyżby reszta nie pasowała to wykreowanego przez Pana wizerunku naszej firmy? A może po prostu nie wystarczyło miejsca w gazecie?
Mam nadzieję, że sprawa sądowa nie będzie trwała zbyt długo i szybko doczekamy się przeprosin z Pańskiej strony.

31.05.2004
Tomek
*.117.38.89

Moim zdaniem, założyciel tego wątku cierpi na rozdwojenie jaźni. Są w nim dwie natury: jedna zgłasza, że 4 maja nie miał żadnych skarg czy reklamacji od swoich biorców, po to żeby 30 maja druga natura mogła stwierdzić, że cytowani w artykule biorcy nie są już jego biorcami. Jedna natura wypisuje androny zwane sprostowaniem, na całą stronę, druga dokucza redakcji, ze lubi sobie popisać. Czytałem ja te Wasze wszystkie wypowiedzi cytowane w gorącym temacie i powiem jedno: Wasze pretensje, o kreowanie takiego czy innego wizerunku pasują jak kwiatek do kożucha. WIZERUNEK WYKREOWALIŚCIE SOBIE SAMI!!! A ja go tylko skomentuję: beznadzieja. "Gdybym miał czarodziejską moc" i był na miejscu firmy, która wydaje ten magazyn, "to miałbym takie marzenie": taką konkurencję jak Wy.
PS. Cytat ze strony tych Oryginałów.

31.05.2004
Złota rybka
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

Marzyciel. A może chciałbyś jeszcze złotą rybkę i trzy życzenia? Albo lepiej czarodziejską lampę z dżinem w środku. Gdybym ja był czarodziejem to wymazałbym wypowiedzi wszystkich matołów z całego forum. A jest tego trochę - tak około 90%.

31.05.2004
Tomek
*.117.38.89

Ale na szczęście nie jesteś!(szkoda, że tym razem ubrałeś się w taki dziwny pseudonim!) Zrób sobie takie forum na swojej stronie, a wtedy będziesz sobie mazać i wymazywać i zajmować tyle miejsca ile Ci się podoba. A co będzie jak za nazwanie mnie matołem podam Cię do sądu? I będę się domagał przeprosin?

31.05.2004
Obserwator
*.233.204.54

Kurna ludzie powoli mnie już to wszystko denerwuje - Edy Life stworzyli ludzie którzy coś tam kiedyś czytali o biznesie a zwłaszcza o franczyzie, a że nie mieli innego pomysłu na życie i zarabianie pieniędzy więc stworzyli jakiegoś "potowora" z założeniem, że musi się udać ... pech chciał że wyszła kicha i teraz nie potrafią się przyznac do błędu i tego że wpuśclili innych w maili ... przy okazji wyciagając od nich trochę grosza.
No cóż takie jest życie, ale nie jest to moim zdaniem podów do tego żeby swoimi bezndziejnymi wypowiedziami psuć dzień ludziom którzy chcą poczytać trochę w spokoju o franczyzie w Polsce.
APEL DO LUDZI Z EDULIFE: LUDZIE DAJCIE SOBIE SPOKÓJ I PRZEPROŚCIE, NIE ZACHOWUJCIE SIĘ JAK BYŁY JUŻ PREMIER LESZEK MILLER, KTÓRY NIE WIEDZIAŁ KIEDY SKOŃCZYĆ ZABAWĘ I ODEJŚĆ NIE SZARGAJĄC SOBIE WIZERUNKU DO KOŃCA!!!!

PROFIT system informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na forum. Usuwane będą wypowiedzi o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z zasadami dobrego wychowania.

Wypowiedzi mogą zamieszczać tylko zarejestrowani użytkownicy. Adres IP osoby zamieszczającej wypowiedź jest prezentowany wszystkim użytkownikom. Konta użytkowników będą blokowane w przypadku zamieszczania wypowiedzi reklamowych, niekulturalnych lub naruszających czyjeś dobre imię. W przypadku zauważenia nadużyć prosimy o kontakt: redakcja@franchising.pl.

Administrator forum porządkuje forum łącząc wątki o podobnej tematyce oraz poprawia nazwy tematów.

Redakcja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania całości lub części wypowiedzi zamieszczonych na forum portalu Franchising.pl w artykułach publikowanych na portalu Franchising.pl i w miesięczniku Własny Biznes FRANCHISING.