27.10.2008

Rywalizacja jest wszystkim

- Posiadanie pieniędzy samo w sobie nie jest dla mnie aż tak istotne, ale zarabianie jak najbardziej – mówi Jakub Zabłocki, twórca i współwłaściciel domu maklerskiego X-Trade Brokers zajmującego się obsługą transakcji na rynku walutowym, towarowym i GPW.

Najczęściej rozmawiamy z biznesmenami lub menadżerami, którzy stworzyli sieć sklepów lub punktów usługowych. Ich biznes jest prosty do zrozumienia: to apteki, salony fryzjerskie, restauracje, sklepy odzieżowe lub spożywcze. W tym tekście prezentujemy historię Jakuba Zabłockiego, menadżera, który stworzył coś bardziej skomplikowanego: biuro maklerskie X-Trade Brokers wyspecjalizowane w obsłudze rynku walutowego, towarowego i giełdowego.

Jakub Zabłocki, twórca i współwłaściciel domu maklerskiego X-Trade Brokers

Platforma transakcyjna
Moim pomysłem na biznes było wykorzystanie internetu i zapewnienie możliwości inwestowania na rynkach finansowych (waluty, towary, indeksy giełdowe) inwestorom indywidualnym To wszystko się udało – mówi Jakub Zabłocki. - Jak na czasy, w których najnowocześniejszą formą składania zleceń był telefon do maklera, internetowa platforma transakcyjna była rozwiązaniem wyprzedzającym. Chcieliśmy otworzyć rynek walut i towarów, tak aby inwestorzy mogli tworzyć bardziej skomplikowane strategie niż dotychczasowe „kup i czekaj” na giełdzie akcji.

Wykorzystując nasze systemy transakcyjne, można inwestować w waluty i towary, można kupić i sprzedać opcje na zmienność indeksów. Teraz, gdy indeksy na światowych giełdach akcji spadają, w sposób naturalny wzrosło zainteresowanie rynkami towarowymi i walutowymi, w tym możliwością gry na spadki indeksów giełdowych. Bessa nam nie szkodzi, a wręcz pomaga, dodatkowo zainteresowanie klientów generują konkurencyjne ceny transakcji.

Motywacja
Chciałem udowodnić, że w Polsce można stworzyć ofertę zaawansowanych usług finansowych, które będą lepsze niż oferty konkurencji ze stolic światowej finansjery. Chciałem zmienić stereotyp postrzegania Polski jako kraju surowcowego i produkcyjnego, odejść od wiecznego, polskiego biadolenia że się nie da, że są lepsi. Zaletą naszej platformy transakcyjnej było też to, ze nikogo nie naśladowaliśmy, ani z Polski, ani z zagranicy.

Skąd pomysł?
Karierę zawodową zacząłem od pracy w bankach, byłem dealerem – mówi prezes Zabłocki. Pracowałem w sercu banku przy bardzo innowacyjnych na tamte czasy finansowych produktach pochodnych (m.in. cirs cross - currecy interest rate swap). Biuro XTB jest efektem rozmów kilku osób, ich przygotowania teoretycznego i wizji na przyszłość.

Pcha mnie biznesowe ADHD
Nie uważam, że jestem w jakiś sposób wyjątkowy i to dlatego odniosłem sukces w biznesie. Odniosłem go, bo od zawsze miałem determinację w parciu do celu, a jak go już osiągnąłem, byłem często niezadowolony z tego, co już mam. Więc wytyczałem kolejny cel i leciałem dalej. Muszę mieć przed sobą nowe zadanie, stabilizację na określonym poziomie wytrzymam tylko parę miesięcy. Teraz pcha mnie do przodu rozwój zagraniczny biura maklerskiego XTB.

Zacięcie do własnego biznesu
Prawie każdy miał dziecięce albo młodzieżowe doświadczenie z biznesem. Kto ma duszę handlową, ten miał. Na początku studiów zajmowałem się montażem komputerów, a ponieważ pochodzę z okolic „bawełnianej” Łodzi, to także produkcją męskiej garderoby. To było na początku studiów. Jednak na Uniwersytecie najważniejsza była nauka.

Brak wiedzy kosztuje
Skończyłem bankowość i finanse, przez cały czas byłem wśród 10 najlepszych studentów, na III roku nawet najlepszym. Studia skończyłem w 3,5 roku, bo moim zdaniem ekonomia to łatwy przedmiot – twierdzi Jakub Zabłocki. - Potem kończyłem kursy na doradcę inwestycyjnego. W moim sukcesie mało było szczęścia, za to dużo wiedzy, strategii i determinacji.

Studia były ważne, ale one dały tylko dobry fundament. Prawdziwą praktykę zdobyłem na kursach na doradcę inwestycyjnego. Przeszedłem także dwa etapy Charter Financial Analyst – jest to amerykański kurs na doradcę, rozpoznawalny w całym świecie. Tych kursów nie robi się dla papierka, w nich tkwi prawdziwa wiedza i doświadczenie. A ja bardzo cenię wiedzę oraz ludzi, którzy ją mają. Na rynku finansowym brak wiedzy jest łatwy do obnażenia, tu się nie da udawać, tu trzeba wiedzieć.

Zwrotne punkty
Samo wymyślenie w 2002 roku formuły firmy było zwrotem największym. Nadanie myślom realnego kształtu z wykorzystaniem platformy transakcyjnej - kolejnym. Potem w 2005 roku otrzymaliśmy licencję maklerską i uzyskaliśmy status biura maklerskiego. Oznaczało to dla rynku spełnienie przez nas wymogów kapitałowych ustawy (czytaj: zyskaliśmy dodatkową wiarygodność). To wydarzenie dało nam niesamowitego kopa w górę – jeszcze dziś prezes Zabłocki zaciera ręce. - Kolejny zwrot to osiągniecie break even point (progu opłacalności) w biurze czeskim. Ten fakt potwierdził, że mamy realne szanse na sukces międzynarodowy. Teraz działamy w Hiszpanii, Słowacji, w Niemczech i domykamy Włochy.

Deleguję kompetencje
Gdy firmą zarządza właściciel od początku jej istnienia, przez fazę wzrostu do stabilizacji, musi w końcu zacząć delegować kompetencje. Kiedy zacząć? Niestety, określenie tego momentu dla pierwszego właściciela jest sporym problemem. Potem jeszcze trzeba ogarnąć informacje spływające od pracowników. Liczba maili rośnie i każdy pracownik czeka na mój odzew. Ale oddać kompetencje trzeba, inaczej biznes nie urośnie – twierdzi Jakub Zabłocki. - Kiedyś się śmiałem z rautów biznesowych, gdzie prezesi w okrągłych słowach dziękowali pracownikom („bez Was nie byłoby tej firmy”), ale gdy moja własna firma urosła, zrozumiałem, że te podziękowania -choć może kiczowate - są jak najbardziej prawdziwe i uzasadnione. Większość bieżącej pracy zostawiłem podwładnym: sam zatrudniam tylko kluczowych pracowników i dyrektorów oddziałów. Zajmuję się rozwojem spółki za granicą. Może nawet za dużo czasu poświęcam ludziom, ale per saldo to się zwraca. Uważam, że zatrudnianie pracowników to jeden z tych elementów, do których mam nosa, i które dały XTB sukces.

Jak motywuje się dealerów
Jak się firma rozwija, to wszyscy są zmotywowani. Wystarczy dać ciekawą pracę i dobre pieniądze. O tak, na rynkach finansowych większa część motywacji pracowników opiera się na algorytmie prowizji. Nie jesteśmy bezinteresownym kółkiem zainteresowań.

Czy da się wymyślić coś nowego na rynku finansowym
Mam wrażenie, że tak. Sam mam kilka pomysłów, ale na razie niech pozostaną moje. Ja ciągle muszę wymyślać, nie jestem typem nadzorcy ustabilizowanych marek mówi Jakub Zabłocki. Stabilny biznes z 5 proc. wzrostem rocznie mnie nie kręci. Wiem to, bo byłem analitykiem w Gillette – opowiada Zabłocki. - Kwestie finansowe w takiej firmie są sztywno opisane, to nudziarstwo. Dział finansowy jest tam de facto działem kontrolingu, który liczy kremy i żyletki.

Zarabiamy na różnicy w cenie
Zysk biura XTB zawiera się w spreadzie, czyli różnicy miedzy ceną kupna, a ceną sprzedaży danego instrumentu np. kursu Euro wyrażonego w złotych, lub jest to prowizja od zleceń giełdowych. Zarabiamy na transakcjach: na graczu, który obstawia spadek, jak i na graczu, który kupuje wzrost instrumentu bazowego. Jakaś część zysku zawiera się też w portfolio instrumentów finansowych, w które inwestujemy.

Ryzyko musi być świadome
Tak jak mało jest bogatych ludzi, mało wygrywających na giełdzie, tak samo trudno o dobrego doradcę finansowego. W szczycie hossy doradcy z funduszy inwestycyjnych TFI dzwonili nawet do mnie i moich maklerów próbując sprzedać jednostki uczestnictwa. Tymczasem celem XTB jest najpierw edukacja klienta, a dopiero potem sprzedaż mu naszych usług. Biuro maklerskie X –Trade Brokers podpisuje umowy tylko z inwestorami, którzy rozumieją, czym jest ryzyko, w dodatku powiększone o wielokrotny lewar. Przecież, żeby stać się stroną transakcji wartej 100 000 euro wystarczy depozyt o wartości 1 proc. tej kwoty – tłumaczy prezes Zabłocki. - Klient musi znać ryzyko. Ryzyka nie ma tylko w stwierdzeniu, że to co jest pewne w inwestowaniu, to właśnie ryzyko. Traktujemy klientów bardzo uczciwie: ponieważ wiedza na rynkach jest niezbędna, uznałem, że darmowe szkolenia dla naszych klientów będą inwestycją, która się zwróci.

Kto inwestuje z platformy XTB
Statystyki są bardzo męskie, skłonność do gry z elementem ryzyka to jednak żywioł mężczyzn, najczęściej w wieku 25-45 lat. W trakcie bessy część inwestorów z GPW przeniosła się do nas. Ale nie ma owczego pędu. Przychodzą ludzie świadomi faktu, że zlewarowana gra na różnicach kursowych przynosi wygraną tylko mniejszości.

Czy inwestor ma szanse na rynku
Żeby handel przebiegał płynnie, zdarza się, że to my jesteśmy drugą stroną transakcji, którą zawiera klient indywidualny. Ale fakt, że jesteśmy stroną, nie znaczy, że zajmujemy się grą przeciwko klientom! Nasi dilerzy głównie kontrolują transakcje, sprawdzają, czy przebiegają one prawidłowo.

Giełda czy forex?
Gdy kursy rosną, na giełdzie panuje złudzenie, że zarabiają wszyscy posiadacze akcji. Jednak tych akcji nie da się sprzedać naraz - gdyby inwestorzy jednocześnie chcieli sprzedać, krach byłby tak głęboki, że wszyscy by stracili, Inwestycje na derywatach (pochodnych instrumentu bazowego) są obarczone innym rodzajem ryzyka. Z dwóch powodów: można grać na wzrosty i na spadki oraz lewarować pozycje. Masa pieniądza przepływa od tych, co źle obstawili kierunek ruchu cen do tych, co mieli rację.

Wizjoner prywatnie
Mam 33 lata i dotąd nie ustabilizowałem życia prywatnego. To jednak nieprawda, że cechy charakteru które czynią mnie biznesmenem, utrudniają życie osobiste. Bycie w związku nie jest dla mnie problemem, kiedyś tylko zadbam, że jak już mi się przytrafi, będzie trwalszy niż dotychczasowe. Rodzina jest czymś innym niż praca. Ja to wiem i gdy przyjdzie czas, świadomie się przystosuję.

Muszę wygrać

W sporcie potrzebuję rywalizacji, dlatego wybieram squasha lub kite surfing. Samotne pokonywanie kilometrów na rowerze to nie dla mnie.

Dokąd zmierza XTB?
Chcę, żebyśmy byli w TOP5 firm foreksowych na londyńskim City. Wtedy dopiero pogodzę się ze stabilizacją. Dziś moi londyńscy konkurenci są więksi, ale za 5 lat… Plan jest niczym, rywalizacja wszystkim – kończy prezes Zabłocki.

Arkadiusz Słodkowski