Poleć stronę: Wojciech Fibak: Sztuka dla pieniędzy
Adresat
wpisz adres email odbiorcy
Nadawca
wpisz adres email nadawcy
Wiadomość
możesz dopisać coś do wysyłanej wiadomości

01.01.2009

Wojciech Fibak: Sztuka dla pieniędzy

- Fortuny dorobiłem się dzięki tenisowi i rodzicom. Teraz zarabiam na handlu ekskluzywnymi nieruchomościami i sztuką – mówi Wojciech Fibak, tenisista, właściciel galerii sztuki i biznesmen.

Czy lubi pan być bogaty?
Nie czuję tego bogactwa. W wieku 25 lat miałem to, co wielu biznesmenów osiągnęło po 40. Oni dopiero teraz budują domy, kupują wille w Paryżu, Nowym Jorku i Saint Tropez. Ja mam to już za sobą. Ze swoim doświadczeniem często im pomagam i doradzam. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wszystko zawdzięczam tenisowi i rodzicom. Chyba przez siedem lat z rzędu byłem w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających tenisistów.

Wojciech Fibak, tenisista, właściciel galerii sztuki i biznesmen.

Podobno niezwykle trudno kupić obraz od pana?
Moja galeria nie jest komercyjna, nie można do niej tak po prostu wejść i coś kupić. Jeśli komuś spodoba się któreś dzieło, to najpierw musi mnie przekonać, abym w ogóle chciał je sprzedać. Dopiero później ustalam cenę, która ma dla mnie drugorzędne znaczenie.
Ta galeria jest jak prywatne muzeum, do którego każdy może wejść i obejrzeć za darmo ponad sto dzieł największych polskich artystów od lat 50. do lat 80., od Wróblewskiego do Maciejowskiego. Prace można przede wszystkim podziwiać, a nie kupować.

Nie myślał pan nigdy, żeby otworzyć szkołę tenisową?
Myślałem, ale stwierdziłem, że to będzie zbyt męczące. Wszyscy oczekiwaliby, że w tej szkółce będę obecny. Później mieliby żal, że mnie tam nie ma, bo ja ciągle gdzieś po świecie gnam. Na swój sposób pomagałem i pomagam polskim tenisistom: Bartłomiejowi Dąbrowskiemu czy Filipowi Aniele. Obserwuję młodych, zdolnych tenisistów, doradzam im oraz kieruję do wybranych akademii tenisa ziemnego, na przykład do Akademii Nicka Bolletteriego na Florydzie. Wolę obcować ze sztuką niż z tenisem, mimo że tenis bardzo kocham. Lubię sobie pograć, ale jeśli od października do kwietnia miałbym siedzieć w jakiejś hali, to miałbym mniej motywacji i wolę wtedy pobyć w swojej galerii na Krakowskim Przedmieściu, pooglądać przez okno podświetlony Uniwersytet Warszawski, Akademię Sztuk Pięknych, a później Mont Blanc z mojego domu w Alpach. Nie widzę siebie w roli dyrektora hali czy szkoły tenisowej.

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięcznika Własny Biznes Franchising nr 1/2009

Przeczytaj książkę, w której 35 cenionych osób z pierwszych stron gazet opowiada w wywiadach, jak założyli własne firmy i jak inwestują swoje pieniądze: Kondrat, Santorski, Młodkowski, Pascal, Superniania, Tymochowicz, Grycan, Jacyków, Urbański, Batycka, Fibak, Pakosińska, Boniek, Galiński, Najsztub, Linda, Pudzianowski, Figura, Mordasewicz, Janda, Bralczyk, Kuczyński, Orłoś.