01.11.2005

Michał Cieślak: TAO pucybuta

Polska to kraj prawdziwie demokratyczny: elektryk może u nas zostać i prezydentem, i pucybutem - mówi Michał Cieślik, pucybut.

Zawiłości zawodu

Michał Cieślak, pucybut

Czterdzieści procent klientów przychodzi sama, resztę muszę grzecznie namówić. Mówię wtedy: "Wylansuję panu buty, a prestiż panu wzrośnie".

Podczas usługi można delikatnie spytać klienta na temat ogólny: gdzie mieszka, jaki ma zawód. Pucybut jest kotwicą psychologiczną dla klienta. Dlatego z naszych usług często korzystają osoby w delegacji. Nie mają towarzystwa na miejscu, potrzebują znajomego pucybuta w Polsce, bo wtedy nie są tu anonimowi. Wracają porozmawiać i jednocześnie buty przeczyścić i sam nie wiem, z którego powodu bardziej.

Pucybut jak każda firma usługowa reaguje na koniunkturę gospodarczą. Jak zbiedniały mężczyzna idzie na randkę, to kwiaty musi kupić, ale brudnych butów nie musi już czyścić.

O swoim sukcesie pucybut decyduje nie sam, wpływ ma też administracja centrum handlowego, która może dać lepsze lub gorsze miejsce. Kiedyś stałem przy kinie, tam było beznadziejnie, ciągle zapędzeni ludzie, za dużo młodzieży, w ogóle tłumu, teraz jestem przy windzie, gdzie ludzie muszą się zatrzymać i jednocześnie obok kawiarni, gdzie więcej jest moich klientów.

Do franczyzy się nie przyznajemy

Na początku kontakt z szefową sieci miałem raz na dwa tygodnie, teraz raz na miesiąc. Wzrosło zaufanie między nami. Szefowa uzupełnia środki czyszczące, oddaje wytartą część siedziska w tronie do renowacji, czasem wymienia zużyte szczotki. Początkowo rozliczenia były pół na pół, teraz 60 procent jest dla mnie.

Współpraca franczyzowa bazuje na zaufaniu. Pucybut musi mieć świadomość, że szefowa musi zapłacić za czynsz jego punktu 500 zł i próbując ją wykiwać, kiwa sam siebie. Dlaczego jednak czyściciele tak niechętnie przyznają się do pracy w sieci?

Rzeczywiście, czasem zapieram się, że pracuję w ramach sieci. Tu chodzi o stałych klientów, klient musi wierzyć, że obsługujący go pucybut jest niepowtarzalny, bo tylko dlatego wraca. Franczyszczyzna nie jest dla nas zaletą (to przekręcenie słowa wydało nam się nieprzypadkowe, poprzednio pan Michał nie miał problemu z wymową), bowiem niesie informację, że tę samą usługę, na tym samym poziomie, można dostać gdzie indziej.

Czyściciele konkurują między sobą o stałych klientów. Zdarzają się miesiące, kiedy aż 80 procent klientów jest jednorazowych, oni więcej nie wrócą. A biznes da się oprzeć tylko na stałych.

Fragment artykułu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 16

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł