02.12.2009

Płać albo płacz

Zatory płatnicze są zmorą wielu przedsiębiorstw, a często stają się nawet przyczyną ich upadku.

Zatory płatnicze – źródło problemu

Zaleganie z płatnościami wynika najczęściej z niewłaściwego zarządzania ryzykiem, jakim jest prowadzenie biznesu i zarządzanie finansami przedsiębiorstwa. Równie często jest to świadome działanie przedsiębiorców, którzy przeciągają w nieskończoność zapłatę za dostarczony towar lub wykonaną usługę. Dla wielu firm jest to sposób na uratowanie własnej płynności finansowej. Słabszy kontrahent nie zmusi silniejszego do uregulowania zaległości, bo nie ma do tego narzędzi ani środków finansowych.

Ryzy banknotów 50 złotowych.

Zaleganie z płatnościami wynika najczęściej z niewłaściwego zarządzania ryzykiem, jakim jest prowadzenie biznesu i zarządzanie finansami przedsiębiorstwa.

Na nieterminowe regulowanie należności duży wpływ miał również kryzys finansowy, kiedy to banki utrudniły firmom dostęp do kredytów obrotowych odcinając je tym samym od źródła finansowania. Niektórzy przedsiębiorcy z premedytacją odwlekają termin zapłaty tłumacząc się kryzysem i trudnościami, które ich tak naprawdę nie dotknęły.

Poza tym problem zatorów płatniczych zupełnie inaczej wygląda w przedsiębiorstwach różnej wielkości. Dla dużych graczy nawet spore zatory nie są aż tak poważnym problemem, bo mają większe możliwości uzyskania kredytu czy ściągania należności. Małe i średnie przedsiębiorstwa miewają problemy nawet wtedy, gdy z płatnościami zalega jeden klient. Dla mniejszych uczestników rynku problematyczne mogą być również odległe terminy płatności wynoszące nawet 120-180 dni, które wymuszają duże zagraniczne grupy. Mimo to firmy dbają o dobre relacje z nimi, bo choć terminy zapłaty są odległe, to pieniądze jednak w końcu wpływają na konto, co nie zawsze ma miejsce w przypadku mniejszych odbiorców.

Jak sobie radzić?

Najczęściej handlowcy mają wypracowane specjalne procedury radzenia sobie z dłużnikami. Pierwszy etap, to odcinanie dłużników od dalszej możliwości zakupów i egzekwowanie zaległych płatności. Jednak kryzys zrewidował postępowanie wielu firm, które coraz rzadziej stosują takie procedury. Przedsiębiorcy boją się utraty kontraktu ze swoim największym klientem, chociaż ten zalega z płatnościami. Nie chcą kierować sprawy do firmy windykacyjnej czy kancelarii, bo wierzą, że kiedyś kryzys się skończy i dłużnicy uregulują swoje zobowiązania.

Są jednak sposoby, które chronią przed zatorami płatniczymi. Jednym z nich jest zawarcie umowy ubezpieczenia kredytu kupieckiego. Podmiot, którego działalność opiera się na odroczonych płatnościach zgłasza ubezpieczycielowi swoich kontrahentów, dla których nadawane są limity kredytowe zabezpieczających transakcje. W momencie powstania zaległości towarzystwo ubezpieczeniowe i firma windykacyjna podejmują działania zmierzające do odzyskania pieniędzy.

(mak)