01.02.2010

Golec uOrkiestra: Tam, gdzie to kretowisko, będzie stał mój bank

- Zawsze imponował nam biznes, w którym właściciel nie obnosi się ze swoim bogactwem i którego nie widać na pierwszych stronach tabloidów - mówią bracia Golcowie z zespołu Golec uOrkiestra.

Ile razy zapukaliście, zanim jakiś dyrektor-wizjoner zaprosił was do środka?
Łukasz: Jesteśmy raczej gośćmi z honorem i nigdy nie zdarzało nam się pukać kilka razy do raz zatrzaśniętych drzwi. Namolność nie leży bowiem w naszej naturze, a taka sytuacja stawiałaby nas na z góry przegranej pozycji. W takim momentach wolimy raczej zastanowić się nad alternatywnym rozwiązaniem. Tak właśnie było z początkami Golec uOrkiestry, kiedy żadna z wytwórni muzycznych nie zwęszyła biznesu na naszej muzyce. Postanowiliśmy więc założyć własną firmę fonograficzną o nazwie Golec Fabryka, która stała się wydawcą naszych płyt, dzięki czemu pieniądze zarobione na ich sprzedaży trafiały i trafiają w dalszym ciągu do naszej kieszeni.

Zdarza nam się myśleć o jakiejś innej formie samorealizacji. Jednak na razie jesteśmy zespołem grającym najwięcej koncertów w kraju. Gdy nadejdzie taki moment, że Golec uOrkiestra nie będzie już nikomu potrzebna, z pewnością wymyślimy coś nowego.
Łukasz i Paweł Golcowie z zespołu Golec uOrkiestra

Czy własne studio nagraniowe również otworzyliście po to, żeby się uniezależnić od wytwórni muzycznych?
Łukasz:Nie wszystko w naszym biznesie było zaplanowane wcześniej. Studio w domu w początkowej wersji miało służyć do nagrywania prób z zespołem czy rejestrowania szkiców piosenek, a produkcja miała odbywać się w profesjonalnych studiach. Kiedy jednak wprowadziliśmy się do naszych domów, urodziły się dzieciaki, myśl, że trzeba nagrywać np. przez dwa tygodnie w Warszawie, utwierdziła nas w przekonaniu, że jednak warto zainwestować i stworzyć własne, w pełni profesjonalne studio nagraniowe.

Rozważaliście kiedykolwiek inną formę prowadzenia biznesu? Dużo gwiazd angażuje się np. w gastronomię.
Łukasz: Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że może kiedyś braknie sił i pomysłów na muzykę, dlatego czasami zdarza nam się myśleć o jakiejś innej formie samorealizacji. Jednak jak na razie jesteśmy zespołem grającym najwięcej koncertów w kraju i nie ma potrzeby zawracać sobie tym głowy.
Paweł: Gdy nadejdzie taki moment, że Golec uOrkiestra nie będzie już nikomu potrzebna, z pewnością coś wymyślimy.

A co to mogłoby być?
Paweł: W wolnych chwilach, kiedy to zmęczenie daje się we znaki, a koniaczek pobudza naszą wyobraźnię, rozważamy z bratem pewną możliwość. Byłaby to w jakimś sensie kontynuacja naszej dotychczasowej pracy, choć nie do końca mająca wiele wspólnego z muzyką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pomysł ten, o roboczej nazwie Centrum Kultury Góralskiej, już od dawna chodzi nam po głowie. Zrealizowanie go byłoby jednak dość odważnym posunięciem, wymagającym zaangażowania sporej ilości czasu, pokaźnych środków finansowych oraz fachowego wsparcia osób o szerokich horyzontach. Jednak póki Golec uOrkiestra gra tyle koncertów, ile gra, nagrywa tyle płyt, ile nagrywa, nie ma raczej szans na zrealizowanie tego pomysłu w najbliższym czasie.

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 2/2010

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł