01.03.2010

Grupa MoCarta: Zysk jest jak śmiech, zawsze na końcu

- Podczas występów dla firm zaobserwowaliśmy działanie „syndromu prezesa”. Pracownicy patrzą, z czego śmieje się prezes, i jeżeli widzą na jego twarzy uśmiech, reagują tak samo – mówią Michał Sikorski, Filip Jaślar, Bolesław Błaszczyk i Paweł Kowaluk, członkowie kabaretowej Grupy MoCarta.

W Polsce nie macie praktycznie żadnej konkurencji. Każdy chciałby mieć firmę na zmonopolizowanym rynku.
Michał Sikorski: Gruba przesada. Swoją Filharmonię Dowcipu prowadzi Waldemar Malicki. Jest dowcipny, inteligentny i na jego koncertach można się świetnie bawić. My jako kabaret jesteśmy dość niszowi. Ale inne kabarety nie muzyczne to też dla nas konkurencja. Wiemy, że jeżeli w jakimś mieście grał kabaret Ani Mru Mru, to my tam nie wystąpimy przez najbliższe pół roku. Stali się prawdziwym fenomenem – Polska zwariowała na ich punkcie.

Przed występem nie może być podawany alkohol, bo granie dla ludzi, którzy wcześniej wypili, jest niemożliwe – po trunkach człowiek wchodzi w inny świat i zupełnie inaczej interpretuje pojęcie humoru.
Michał Sikorski, Filip Jaślar, Bolesław Błaszczyk i Paweł Kowaluk, członkowie kabaretowej Grupy MoCarta

Ile osób oprócz was zarabia dzięki istnieniu Grupy MoCarta?
M.S.: Amadeusz Mozart i kilku lutników. Na poważnie, przede wszystkim nasza pani menedżer i akustycy. Dzięki nim nie mamy problemów technicznych. Stan polskich domów kultury wciąż się poprawia – choć w niektórych przypadkach jest jeszcze daleki od ideału. Dzięki pani menedżer i akustykom nie musimy się martwić, czy w miejscu naszego występu będą sprawne głośniki i reflektory. Mikrofony na wszelki wypadek mamy swoje.

Oprócz domów kultury, festiwali, sal koncertowych gracie również na imprezach firmowych. Jak na wasze skecze reagują przedstawiciele świata biznesu?
M.S.: Reakcje są nieprzewidywalne i, jak się okazuje, zależą od sposobu zarządzania firmą. Jeżeli pracownicy są zżyci, to wszyscy się świetnie ba ią, ale jeżeli firma jest rządzona twardą ręką, jest gorzej. W przypadku firm niezbędne okazało się przygotowanie specjalnej umowy, która zakłada, że podczas naszego występu na sali nie mogą stać stoliki z jedzeniem. Nie może być też podawany alkohol przed występem, bo granie dla ludzi, którzy wcześniej wypili chociaż odrobinę alkoholu, jest niemożliwe – po trunkach człowiek wchodzi w inny świat i zupełnie inaczej interpretuje pojęcie humoru.
Bolesław Błaszczyk: Zaobserwowaliśmy też działanie „syndromu prezesa”. Pracownicy patrzą, z czego śmieje się prezes, i jeżeli widzą na jego twarzy uśmiech, reagują tak samo.
Paweł Kowaluk: Znamy też ekstremalne przypadki z występów dla firm, choć nie dotyczą one nas bezpośrednio. Kabaret Dno opowiadał, jak przed występem dla jednej z firm na scenę wyszedł prezes i powiedział, że od przyszłego miesiąca redukuje zatrudnienie, a potem zapowiedział występ kabaretu, życząc pracownikom miłej zabawy.

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 3/2010

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł