24.05.2010

Firmy łapią oddech, ale muszą mieć się na baczności

19 lipca wejdzie w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń grupowych. W jej myśl już 10 poszkodowanych przez dowolną firmę konsumentów będzie mogło wystąpić do sądu o grupowe odszkodowanie.

Zwiększona aktywność zakupowa Polaków widoczna jest we wpływach do budżetu państwa, które od początku mają są intensywnie przeliczane przez Ministerstwo Finansów. Zależność jest prosta – wyższe wpływy z PIT-ów są rezultatem pokaźniejszych dochodów podatników. Te z kolei trafiają z powrotem do kieszeni przedsiębiorców, który świadczą usługi i dystrybuują towary, a dzięki wyższym przychodom mogą również pozwolić sobie na zatrudnienie większej liczby pracowników.

Wujek Sam w cylindrze ze znakiem dolara.

19 lipca wejdzie w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń grupowych. W jej myśl już 10 poszkodowanych przez dowolną firmę konsumentów będzie mogło wystąpić do sądu o grupowe odszkodowanie.

Na koniec kwietnia deficyt budżetowy wyniósł ok. 27 mld zł. Dla rządu to dobre wieści, bo wcześniej przewidywał, że po pierwszych czterech miesiącach 2010 roku deficyt wyniesie 32,6 mld zł. Ekonomiści wskazują, że rozbieżności między budżetowymi założeniami a rzeczywistymi wynikami gospodarki mogą się pogłębiać, bo Ministerstwo zakładało na ten rok wzrost PKB na poziomie 1,2 proc., a jak dotąd polska gospodarka rośnie w tempie 3 proc.

Odżywiająca konsumpcja zasilana jest poprzez kredyty. Wartość udzielonych pożyczek dla ludności zwiększyła się w kwietniu o 4 mld zł do 429,3 mld zł. Pozycję konsumentów na rynku mają wzmocnić też nowe plany legislacyjne. 19 lipca wejdzie w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń grupowych. W jej myśl już 10 poszkodowanych przez dowolną firmę konsumentów będzie mogło wystąpić do sądu o grupowe odszkodowanie.

To, co umacnia konsumentów, niepokoi firmy, do których już w wakacje mogą zgłaszać się prawnicy ze zbiorowymi pozwami. Na domiar złego wciąż beznadziejnie wygląda sytuacja na rynku kredytów instytucjonalnych. W kwietniu wartość tych pożyczek spadła do 215,6 mld zł. To najniższy poziom od września 2008 r., a w skali roku oznacza ponad 7 proc. spadek.

Z odsieczą biznesmenom próbują przyjść instytucje finansowe, które rozpoczęły walkę o poręczenia z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. Dzięki nim małe i średnie firmy otrzymają szanse na 1 mld euro łatwo dostępnych kredytów. O poręczenia nie jest łatwo, bo walczą o nie finansowe korporacje z 36 państw, jednak wnioski z Polski są korzystnie oceniane. Jako pierwszy dzięki gwarancjom pieniądze pożyczy Bank BPH. Przedsiębiorcy dostaną od niego kredyty w wysokości 709 mln zł. Negocjacje z EFI prowadzą ciągle banki Pekao, BOŚ, a także dwa duże fundusze poręczeń kredytowych.

Zdolność kredytowa wielu przedsiębiorstw została poważnie nadwątlona przez zawirowania finansowe ostatnich dwóch lat. Prawdą jest jednak, że większość firm straciła szanse na kredyt nie ze swojej winy, lecz przez wpisujące się w globalną tendencję działania systemów bankowych ograniczające podaż pieniądza i selekcjonujące ryzykowne pożyczki. W końcu to one stały się zarzewiem kryzysu. Dobre wieści są takie, że skoro w kryzysie konsumpcja umiera ostatnia, to jej odrodzenie może świadczyć o nadejściu ostatniego odcinka drogi od recesji do prosperity.

(gum)