12.12.2011

Astrologia biznesu

Portret Żyda liczącego pieniądze powieszony w gabinecie, miniaturka słonia z podniesioną trąbą na biurku, otwarcie firmy w środę lub w sobotę – to tylko niektóre przesądy, w które wierzą biznesmeni.

Gdy w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych wybuchł kryzys, analitycy giełdowi wpadli w panikę, a zaraz potem pobiegli do wróżek i astrologów pytać, co stanie się w kolejnych dniach. Im niżej spadały kursy akcji, tym szybciej rósł popyt na usługi specjalistów od wiedzy tajemnej. Maklerzy przede wszystkim pytali ich o to, jakie interesy są opłacalne, jakie nie i w co warto inwestować, a z czego lepiej się wycofać. Szybko rozwinęła się też astrologia giełdowa. Bill Meridian, analityk giełdowy, przekonuje, że istnieje zbieżność między ruchami cen akcji i zjawiskami na niebie. Porównując wykresy, sporządza horoskopy dla firm, uwzględniając m.in. datę ich założenia i rejestracji. Niewielu przyznaje się do korzystania z jego rad, ale wielu robi to w ukryciu. Jednym z nich jest Harry Weingarten, który w ciągu kilku lat pomnożył kapitał założycielski swojej firmy z 40 tys. do 3 mln dol.

Wróżby

Jedna z polskich astrolożek, przyznaje, że gdy w Stanach Zjednoczonych zaczął się kryzys, w Polsce liczba jej klientów – przedstawicieli biznesu – zdecydowanie wzrosła.

Sytuacja w Polsce niewiele tylko różni się od atmosfery panującej za Oceanem. Jedna z polskich astrolożek, przyznaje, że gdy w Stanach Zjednoczonych zaczął się kryzys, w Polsce liczba jej klientów – przedstawicieli biznesu – zdecydowanie wzrosła.
Nie inaczej jest w pozostałych częściach świata: astrologów radzili się prezydent USA Ronald Reagan, prezydent Rosji Borys Jelcyn i stojący na czele Francji François Mitterrand. Z usług wróżki skorzystał również jeden z polskich dzienników biznesowych. Gazeta zamówiła przewidywania dotyczące losów giełdowych spółek i choć traktowano to przede wszystkim jako zabawę, gdy pierwsza tura wypadła pozytywnie, zamówiono kolejne wróżby.

Żyd na sobotę

Najszczęśliwszą dla biznesmenów cyfrą, według zasad chińskich, jest 6. Możliwe, że to stąd wywodzi się przesąd dotyczący otwierania punktów usługowych w soboty, czyli w szósty dzień tygodnia. Niektórzy za szczęśliwy dzień uważają również środę.

– Trudno powiedzieć, skąd się to wzięło, ale rzeczywiście się do tego stosujemy. Sobota to chyba najlepszy dzień handlowy, a środa to zapowiedź zbliżającego się weekendu, więc klienci są w lepszym humorze i łatwiej zachęcić ich do skorzystania z nowej usługi – mówi Martyna Królikowska, menedżerka ds. sprzedaży sieci franczyzowej salonów epilacji No+Vello.

Królikowska słyszała również o konieczności powieszenia w gabinecie portretu Żyda. Powinien on wkładać pieniądze do worka, co ma symbolizować ich gromadzenie, a po kilku miesiącach powinno się obrazek zamienić na taki, na którym monety są wysypywane na stół, co oznacza bogactwo. Wśród przedstawicieli handlowych popularne jest również przekonanie, że jeżeli w poniedziałek nie udało im się nic sprzedać, wtorek będzie równie mało efektywnym dniem.

Przesądny jak biznesmen

Choć przesądów istnieje w świecie biznesu wiele, wypowiadające osoby przyznają, że raczej się do nich nie stosują.
– Jak na razie i bez Żyda idzie nam dobrze – mówi Martyna Królikowska z No+Vello.

Skąd więc biorą się informacje o tak dużym zaangażowaniu biznesmenów w planowanie rozwoju firmy zgodnie z zasadami astrologii czy innych przewidywań?
– Mogłoby się wydawać, że biznesmeni to wyjątkowo racjonalna grupa społeczna opierająca swoją działalność na twardej wiedzy. Jak widać, czasem odwołują się do wspomnianych zasad, ale myślę, że traktują to bardziej jako dodatkowe zabezpieczenie, robią to tak na wszelki wypadek – mówi Mikołaj Koterski z firmy Psychologiaipraca.pl. – Sportowcy mają swoje rytuały, które towarzyszą zawodom czy rozgrywkom, ale przede wszystkim ciężko trenują, żeby osiągnąć swoje wyniki. Podobnie jest w biznesie – jeżeli ktoś zabiera na prezentację jakiś przedmiot, bo uważa, że mu to pomoże, nie widzę w tym problemu, ale jeżeli ktoś wierzy, że tylko dzięki temu osiągnie sukces, to nie ma w tym racjonalnego uzasadnienia – dodaje.

Łącząc systematyczną pracę i zaangażowanie z wiarą w drobne pomoce, te drugie zapewne podziałają jak samospełniające się proroctwo, a wtedy rzeczywiście będzie można traktować je jak przesądy i zgodzić się ze słowami amerykańskiego biznesmena z początku XX wieku, Johna Pierponta Morgana, że milionerzy nie korzystają z usług astrologów, ale miliarderzy tak.

Joanna Sopyło