28.12.2011

Biznes w spódnicy

W wielu polskich domach to kobiety podejmują strategiczne decyzje dotyczące rodziny. Jak jest w biznesie? Czy polscy biznesmeni są podatni na sugestie bliskich im kobiet?

Gdy prezydent Bronisław Komorowski wybrał się w służbową podróż do Rzymu bez żony Anny, media nie omieszkały mu tego wypomnieć. Po śmierci Marii i Lecha Kaczyńskich nieraz mówiło się o tym, jaki wpływ na decyzje prezydenta miała pierwsza dama. Postawa Jolanty Kwaśniewskiej i jej działalność charytatywna dodawały klasy również prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Podczas kampanii prezydenckiej, oprócz oceniania kandydatów, konkursowi podlegają również pierwsze damy. Przykłady, jak żony oddziałują na mężów polityków, można byłoby wyliczać – również wymieniając pary spoza Polski.

Sylwester Cacek z żoną Dorotą.

Sylwester Cacek z żoną Dorotą.

– Jako przykład warto podać żonę George’a Busha seniora – jako osoba bardzo ciepła, rodzinna łagodziła administracyjny charakter stanowiska pierwszej damy. Zaskoczyła wszystkich, wspierając męża w dziedzinach, w których on nie miał aż takiej wrażliwości, np. w tematach społecznych czy związanych z codziennym życiem Amerykanów – mówi Jolanta Pełka, image consultant w firmie Institute Business Management zajmującej się kształtowaniem wizerunku biznesmenów i szkoleniami w tym zakresie.

Nie inaczej jest w biznesie. Tylko że w tej dziedzinie mężowie częściej chowają żony, zamiast je pokazywać.
– Polscy biznesmeni zajmujący najwyższe stanowiska wciąż mają żony niepozorne. W większości przypadków żony biznesmenów są szarymi eminencjami biznesu. Żonom trzeba więc też pokazywać, że i one mają wpływ na wizerunek męża – zauważa Jolanta Pełka.

Biznesowy pantofel?

– Jeżeli żona jest lepsza w jakiejś dziedzinie, została zauważona przez media, warto ją, a nie siebie, wystawiać na pierwszy plan – sugeruje biznesmenom Jolanta Pełka.
To strategia właściwa dla pewnych siebie mężczyzn, którzy nie boją się powiedzieć, że ich partnerka jest w jakimś temacie lepsza. Na szczęście w polskim biznesie takich osób można spotkać coraz więcej.
– Moja żona jest w naszej firmie głównym plastykiem, a więc podlegają jej wszystkie decyzje związane z wyglądem lokalu, a także większość decyzji dotyczących opakowań, plakatów i ogólnie rozumianego wizerunku plastycznego. W tych wszystkich sprawach decyduje ona nie dlatego, że jest żoną prezesa, ale dlatego, że ma takie stanowisko i kompetencje do jego pełnienia – mówi Andrzej Jacek Blikle, główny właściciel firmy cukierniczej A.Blikle.

Podobny układ rządzi w rodzinie państwa Bilików, którzy są właścicielami sieci Outlet Polska. Adam Bilik zajmuje się bieżącym kierowaniem firmy, natomiast żona jest odpowiedzialna za aktualną ofertę i jakość towaru.
– Moje obowiązki dotyczą planowania strategii firmy i jej planów na przyszłość, co również wiąże się z bieżącą obsługą medialną i reklamową. Na mojej głowie są także wszystkie żmudne sprawy prawne i organizacyjne. W takich sprawach staram się nawet nie zawracać głowy żonie, chyba że już podając efekt moich przemyśleń – mówi Adam Bilik, właściciel Outlet Polska.

Rodzinne decyzje

Takie układy to przede wszystkim przywilej właśnie firm rodzinnych.
– Myślę, że ważną rolę może odgrywać zaufanie albo zaangażowanie w biznes. Mogę sobie wyobrazić, że żona, która wspólnie z mężem rozwija firmę, chce mieć wpływ na decyzje, zwłaszcza jeśli jest udziałowcem. Partnerka może również mieć ciekawe pomysły i rozwiązania dotyczące działalności firmy, nawet jeśli nie bierze bezpośredniego udziału w jej działaniach – mówi Mikołaj Koterski, z firmy Psychologiaipraca.pl, psycholog i doradca pracujący z menedżerami.

Potwierdzają to pozostałe przykłady.
– W części dziedzin, np. w finansach czy strategii, raczej ja jestem wiodącą osobą, w takich jak HR, marketing czy komunikacja, prym zawsze wiedzie moja żona. Konsultujemy nasze pomysły i problemy i razem podejmujemy decyzje w najważniejszych sprawach. Mógłbym więc powiedzieć, że moja żona ma równie duży wpływ na moje decyzje, co ja na jej – mówi Sylwester Cacek, właściciel spółki odzieżowej Redan i klubu piłkarskiego Widzew Łódź.

W koncernie mięsnym PKM Duda ramię w ramię pracują mężowie i żony. Maciej Duda jest prezesem koncernu, a jego żona – Daria Duda, pełni funkcję dyrektora działu rozliczeń. Jego siostra Bogna Duda-Jankowiak, wiceprezes zarządu PKM DUDA, odpowiada za administrację, dział IT, ochronę środowiska i marketing. Od 2004 roku prowadzi również Fundację PKM DUDA im. Maksymiliana Duda. Natomiast jej mąż – Dariusz Jankowiak, pracuje w firmie jako dyrektor inwestycyjny i także jako prezes zarządu spółek rolnych wchodzących w skład grupy kapitałowej.

– Jak w każdej dużej spółce, w każdym przypadku, gdy w grę wchodzą decyzje o dużej wadze dla prowadzonego biznesu, takie jak rozpoczęcie dużych inwestycji, akwizycje czy sprzedaż którejś ze spółek koncernu, decyzje są podejmowane kolegialne w gronie zarządu, w którego skład wchodzą także profesjonaliści niezwiązani z rodziną – mówi Bogna Duda-Jankowiak.

Cienie i blaski

Lepiej jednak korzystać z chęci żony do dodatkowego działania lub z jej umiejętności zawodowych, bo wtedy można pławić się w odbitym od niej blasku, i nie chodzi tylko o blask urody.
– Nie bez przyczyny żony polityków otwierają fundacje charytatywne. To ma pozytywny wpływ na wizerunek męża, bo pokazuje, że ani on, ani jego rodzina nie są nastawieni tylko na własny zysk – tłumaczy Jolanta Pełka.

Przykładów na biznesowe współistnienie partnerów i partnerek, mężów i żon można znaleźć tyle, co modeli biznesowych i ciężko powiedzieć, który jest najwłaściwszy.
– Trudno jest oceniać wpływ żony na decyzje biznesowe męża. Uważam, że to indywidualna sprawa i nie ma tu reguł – mówi Mikołaj Koterski.

Joanna Sopyło