06.06.2012

Polacy wykupili sobie wzrost gospodarczy

PKB Polski wzrósł w pierwszym kwartale o 3,5 proc. Głównie dzięki konsumpcji. To tyle dobrego - kolor "Zielonej Wyspy" blaknie każdego kwartału.

Oczekiwania analityków się potwierdziły – produkt krajowy brutto wzrósł o 3,5 proc., a to znaczy, że hamujemy. Rok temu o tej porze mogliśmy pochwalić się wynikiem kwartalnym na poziomie 4,6 proc.
Co było motorem wzrostu w trzech pierwszych kwartałach 2012 roku? Bezkonkurencyjnym liderem okazała się konsumpcja prywatna, odpowiadająca za 2/3 naszego PKB. Konsumenci nakręcali koniunkturę równie intensywnie jak w ostatnim kwartale 2011, ale już tylko w połowie tak dynamicznie jak przed rokiem. Wtedy konsumpcja rosła w tempie przekraczającym 4 proc. Niestety, na hojność klientów możemy liczyć prawdopodobnie jeszcze tylko w czerwcu. Po Euro nie będą już tak chętnie sięgać do kieszeni.

Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club

Spodziewam się spadku dynamiki wzrostu PKB do około 2,5 proc. w drugim półroczu i około 2 proc. w roku przyszłym
Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club

- Oczekiwana w tym roku sytuacja na rynku pracy, czyli stabilizacja poziomu zatrudnienia, wzrosty płac nieznacznie przekraczające inflację oraz niska stopa oszczędności gospodarstw domowych, nie pozwoli na wyższy wzrost wydatków konsumentów w kolejnych kwartałach – uważa Andrzej Krzemiński, prezes zarządu Europejskiego Funduszu Leasingowego. - Tym niemniej konsumpcja indywidualna pozostanie istotnym stabilizatorem PKB w całym roku. To istotne, bo konsumpcja publiczna nie wesprze w tym roku wzrostu PKB, za sprawą ograniczenia wydatków rządowych.

W mniejszym stopniu koniunkturę nakręcają przedsiębiorcy i rząd poprzez inwestycje. Na środki trwałe wydali o blisko 7 proc. więcej niż przed rokiem, ale analityków martwi spadająca dynamika inwestycji.

- W drugim półroczu tego roku, a tym bardziej w przyszłym roku, należy oczekiwać dużego spadku inwestycji publicznych – mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Jego zdaniem skala dalszego spowolnienia zależeć będzie w dużej mierze od eksportu.

- W ostatnich czterech kwartałach eksport netto znacząco wzrósł. Gdyby nie to, dynamika PKB wyniosłaby nie 3,5 proc. ale 2,8 proc. Pomimo silnego spowolnienia wzrostu w UE, a w szeregu krajów – wręcz recesji, eksport netto Polski może nadal rosnąć. Pomaga w tym osłabienie złotego oraz spadek jednostkowych kosztów pracy, oznaczający w sumie dość silny wzrost konkurencyjności polskich produktów. Ale ten wzrost może być powolniejszy niż dotąd – twierdzi Gomułka.

Tłuste lata już za nami

Eksperci nie mają wątpliwości. Etos „Zielonej Wyspy” powoli przechodzi do historii, a w najbliższym czasie o dynamice wzrostu gospodarczego porównywalnej do ubiegłego roku będziemy mogli tylko pomarzyć.

- Niewątpliwie wyniki w najbliższych dwóch kwartałach będą słabsze, niż uzyskane 3,5 proc. wzrostu PKB. Organizacja EURO 2012 wspomoże polską gospodarkę w najbliższym czasie, ale będzie to poprawa tymczasowa. Dzięki temu konsumpcja prywatna może być trochę wyższa w drugim kwartale, ale w skali całego roku utrzyma się na poziomie zbliżonym do wyniku z pierwszego kwartału – przewiduje Andrzej Krzemiński.

- Oczekiwałbym spadku dynamiki wzrostu PKB do około 2,5 proc. w drugim półroczu i około 2 proc. w roku przyszłym. Ale prognoza na 2013 roku jest teraz obciążona dużym błędem, ze względu na rosnącą niepewność dotyczącą niektórych krajów, jak Grecja czy Hiszpania – zaznacza Stanisław Gomułka. - Z drugiej strony osłabienie euro wobec dolara podtrzymuje sektor eksportowy strefy euro, szczególnie Niemiec. Kondycja gospodarki niemieckiej jest ciągle bardzo dobra, a to dla Polski ma duże znaczenie.

Mimo niezbyt korzystnych prognoz analityków, przedsiębiorcy wydają się nie tracić wiary we własne możliwości. Z kwartalnego badania prowadzonego w sektorze małych i średnich firm przez Instytut Keralla Research, firmy spodziewają się rosnącej sprzedaży i większych zamówień. Na lepszą sytuację liczy 40 proc. badanych, a to prawie dwukrotnie więcej niż kwartał temu – wtedy na poprawę liczyło 22 proc.

(gum)