21.02.2013

Procent od procentów

Czy rynek wina, generujący około 90 proc. obrotu na rynku alkoholi inwestycyjnych, może być sposobem na wysokie zyski?

Rynkowi sprzedaży alkoholi inwestycyjnych towarzyszą dwa rodzaje opinii. W oczach jego entuzjastów jest to doskonałe narzędzie inwestycyjne o zadowalającej – niemałej stopie zwrotu. Sceptycy zarzucają mu jednak wysoki stopień ryzyka inwestycyjnego, powszechność działań spekulacyjnych oraz wysoki poziom kapitału wejścia przy jednocześnie wysokich kosztach utrzymania inwestycji. Czy rynek wina, generujący około 90 proc. obrotu na rynku alkoholi inwestycyjnych, może być godną polecenia inwestycyjną alternatywą?

Półka z alkoholami w sklepie Alkohole Winoteka

Podejmując decyzję o uczestnictwie w winnym biznesie postrzegajmy naszą inwestycję, jako długoterminową lokatę kapitału, co pozwoli np. na wyeliminowanie niekorzystnego wpływu nagłych wahań cenowych win.

By zyskać, nie tracąc

Wśród inwestycji w kolekcjonerskie alkohole zdecydowanie przoduje obrót winami, ponieważ stanowi on około 90 proc. całego rynku alkoholi inwestycyjnych. Ich cena uzależniona jest m.in. od miejsca produkcji, rocznika, wyprodukowanych ilości oraz popytu, co sprawia, że prawie niemożliwe jest określenie w miarę jednoznacznych prawideł występujących na rynku handlu nimi. W błędzie są ci, którzy twierdzą – m.in. oferując swoje usługi doradztwa w inwestycje winne na forach internetowych, że na winie po prostu nie da się stracić, ponieważ jego cena nigdy nie maleje. Inwestując w wino możemy więc stracić dokładnie tak samo, jak w przypadku innych narzędzi o znacznej wysokości wskaźnika ryzyka inwestycyjnego. Załamanie rynku win miało miejsce choćby na przełomie lat 1997-1998, kiedy spadki ich ceny wynosiły nawet 40-50 proc. Rynek ten wykazywał oczywiście także bardzo spektakularne wzrosty. Są one widoczne szczególnie w przypadku wybranych gatunków – roczników win. Na przestrzeni zaledwie półtora roku cena Lafite Rothschild (2008) wzrosła o ponad 250 proc., tak jak miało to miejsce w przypadku innego wina – Mouton Rothschild (2008). Wspomniane jako pierwsze Lafite Rothschild, jednak z rocznika 1982 potrafiło także np. prawie podwoić swoją wartość na przestrzeni zaledwie czterech miesięcy. To jednak mimo wszystko najbardziej spektakularne wzrosty, które nie dotyczą wszystkich win.

Generalnie przyjmuje się, że dobrze dobrany portfel inwestycyjny przynieść może około 10-15 proc. zysku w skali roku. Należy przy tym zwrócić jednak uwagę na koszty, które pomniejszają wskaźnik zwrotu z inwestycji, a wynikają z samego utrzymania dóbr – butelek, beczek, skrzynek. Mogące pojawić się koszty to, poza opłatami powiązanymi z magazynowaniem, także prowizje dla pośredników, koszty zawarcia odpowiedniego ubezpieczenia, opłata za zarządzenie portfelem trunku oraz opłata inicjacyjna, jeśli w inwestowaniu pomagała nam będzie wyspecjalizowana w tym obszarze firma.

W co zainwestować?

Zasadniczo, mówiąc o nabyciu wina mamy na myśli zakup win butelkowanych lub tzw. En Primeur. Są one winami młodymi, które przechowywane w beczkach, znajdują się jeszcze u samych producentów. Kupując beczkę En Primeur, której cena będzie tańsza od wina nabywanego w butelce- skrzynce, nabywamy niejako kota w worku, ponieważ faktyczna cena trunku określona zostanie dopiero po jego zabutelkowaniu. Do tego momentu, około 2 lat, właściwie nie wiemy co kupiliśmy – możemy znacznie zyskać, ale i dużo stracić ponieważ, mimo wcześniejszej degustacji wina przez znawców, nie jesteśmy w stanie wyeliminować ryzyka niewielkiego popytu – ceny kupionego wina. Ze zdecydowanie mniejszym ryzykiem powiązany jest zakup starszego – butelkowanego wina. Nie dość, że znamy jego cenę, to dodatkowo możemy prześledzić jej zmiany na przestrzeni ostatnich lat. Najbardziej chodliwym towarem są tu cieszące się dobrą renomą wina produkcji winnic Bordeaux, choć i one miewają swoje gorsze momenty, jak np. rok 2011, gdzie wiele z uznanych marek notowało czasowe spadki ceny. Innymi popularnymi trunkami są wina produkcji nadreńskiej, australijskiej oraz amerykańskiej, jednak ich znaczenie inwestycyjne jest o wiele mniejsze od wspomnianych win produkcji francuskiej.

Czy warto?

Jak każdy rynek inwestycyjny, w przypadku którego jednym z podstawowych czynników cenowych jest podaż i popyt, tak również na rynku win istnieje duże prawdopodobieństwo działań spekulacyjnych. Innym niebezpieczeństwem są także nadużycia innego typu, najczęściej oszustwa polegające na zawyżaniu wartości, a nawet wyłudzeniach. Z tego punktu widzenia kluczowa wydaje się współpraca z uznanym i renomowanym pośrednikiem w handlu winami, w przypadku którego istniała będzie pewność, że nie padniemy ofiarą oszustwa. Podejmując decyzję o uczestnictwie w winnym biznesie postrzegajmy naszą inwestycję, jako długoterminową lokatę kapitału, co pozwoli np. na wyeliminowanie niekorzystnego wpływu nagłych wahań cenowych win. Nie traktujmy także inwestycji w wino, jako głównego składnika naszego portfela inwestycyjnego, szczególnie jeśli nie cierpimy na nadwyżkę kapitału inwestycyjnego, ponieważ w przypadku załamania ceny naszego portfela, nie tylko stracimy, ale i nie będziemy mogli nawet wypić składników naszej stratnej winnej inwestycji.

Kancelaria Prawna Skarbiec Sp.K., która specjalizuje się w kompleksowej obsłudze prawnej podmiotów gospodarczych

Logo portalu Skarbiec.Biz

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0