11.09.2013

Nadchodzi era talentu

Niebawem etatowy menadżer będzie już tylko wspomnieniem, bo jego miejsce zajmą "przywódcy do zadań specjalnych".

Zdaniem badaczy z Deloitte czeka nas koniec ery etatu, a kluczem do sukcesu ma być elastyczność pracodawców i pracowników. Firma przeprowadziła w 59 krajach badania dotyczące zarządzania zasobami ludzkimi. Na ich podstawie powstał raport „Trendy HR 2013 – elastyczność i zmiana horyzontów”.

Właściciele firm podają sobie pieniądze. Fot. Paweł Kłudkiewicz

Najistotniejszym trendem w zarządzaniu zasobami ludzkimi na świecie jest zmiana modelu przywódcy organizacji (na świecie wskazało go 61 proc. ankietowanych, w Polsce było to 56 proc.).

- Nasz raport pokazuje, że firmy na całym świecie muszą szybciej i lepiej przystosowywać się do nowych, zmiennych warunków ekonomicznych. Stąd baczniejsza uwaga zwrócona jest na pracowników, ich potrzeby i rozwój, bo to gwarantuje sukces na bardzo konkurencyjnym rynku. Umiejętność przewidywania trendów pomaga w dostosowywaniu się do zmian. Dotyczy to również obszaru HR – mówi Małgorzata Wnęk–Kolaska, starszy menedżer Deloitte, lider zespołu doradztwa w zakresie zarządzania kapitałem ludzkim.

Superbohater idzie do lamusa

Najistotniejszym trendem w zarządzaniu zasobami ludzkimi na świecie jest zmiana modelu przywódcy organizacji. Nie jest to już przywódca „superbohater”, który potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, bo ktoś taki zwyczajnie nie istnieje. Teraz firmy potrzebują różnych liderów na różne okazje. Dlatego specjaliści z Deloitte radzą, żeby zamiast tworzyć armię identycznych superliderów, trzeba stworzyć zespół przywódców, którzy mają odmienne umiejętności, doświadczenia i style pracy. Co więcej, doradcy Deloitte twierdzą, że konflikty mogą być twórcze i wspierać firmę na drodze innowacyjności. Konsekwencją unikania kreatywnych sporów może być hamowanie kreatywności i innowacyjności.

Bój o rozwój talentów

Analitycy z Deloitte zwrócili uwagę na tendencję do nieustannego rozwoju i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Organizacje zaczynają rozumieć, że trzeba znaleźć liderów wewnątrz firmy i to właśnie w jej obrębie rozwijać posiadane talenty.
- Gdy odchodzi utalentowany pracownik, to firma traci dwu- lub trzykrotność jego rocznego wynagrodzenia mierzonego w postaci utraty kapitału intelektualnego, relacji z klientami oraz jego produktywności i doświadczenia. Do tego dochodzą jeszcze koszty znalezienia następcymówi Małgorzata Wnęk-Kolaska.

Dlatego firmy coraz częściej prowadzą wewnętrzne procesy rekrutacji i poszukują pracowników, którzy mogą rozwijać swoje umiejętności w nowych dziedzinach. W obsadzaniu stanowisk pod uwagę brana jest również wiedza i umiejętności pracownika, które nie są wykorzystywane w pracy na obecnej pozycji.

Zmierzch ery etatu

Zdaniem analityków z Deloitte, przyszłością jest otwarta gospodarka talentów, czyli rynek otwartego dostępu do kompetencji. Oznacza to, że organizacje będą w coraz większym stopniu opierać się na osobach, które mają unikalne i wysokiej jakości kompetencje, specjalistyczną wiedzę lub doświadczenie, które są potrzebne do wykonania konkretnego zadania, ale nie są wskazaniem do zatrudnienia na stałe.

- Można powiedzieć, że czeka nas zmierzch ery etatu i narodziny ery talentów. Jak pokazuje badanie, między firmami trwa walka o utalentowanych pracowników – dlatego mogą oni stawiać warunki i przebierać w ofertach pracy. A dla utalentowanych i wysoko oceniających swoją wartość osób często nie wynagrodzenie stanowi główny czynnik motywujący, lecz możliwość rozwoju, elastyczne warunki pracy i współpraca z doświadczonymi, zdolnymi przywódcami – mówi Natalia Pisarek, starszy konsultant Deloitte w zespole doradztwa w zakresie zarządzania kapitałem ludzkim.

(mak)