18.09.2013

Myszka zamiast komórki

Coraz częściej posiłki zamawiamy przez internet, kosztem składania telefonicznych zamówień.

Od debiutu PizzaPortal.pl na polskim rynku minęły już dobre trzy lata. To właśnie ta platforma, założona przez szwedzką spółkę polskiego inwestora Lecha Kaniuka pokazała rodzimym konsumentom, że w niedzielne poranki po imprezach nie trzeba wisieć na linii czekając na połączenie, by cieszyć się smakiem włoskiego placka. Dziś portale do zamawiania pizzy i innych dań zdobywają coraz większą popularność. Również dzięki temu, że coraz sprawniej współgrają one ze smartfonami i oprogramowaniem do lokalizacji użytkowników.

Pizza z Da Grasso. Fot. Da Grasso

Jeszcze w 2011 roku jedzenie w internecie zamówiło 8 proc internautów, w ubiegłym - już prawie 15 proc.

Ponad połowa (dokładnie 60 proc.) polskich użytkowników sieci deklaruje, że robi zakupy w internecie minimum kilka razy w roku. Coraz chętniej korzystamy również z usług restauracji i sklepów spożywczych, które umożliwiają zamawianie jedzenia online. Jeszcze w 2011 roku z takiej możliwości skorzystało 8 proc. internautów, a w ubiegłym już prawie 15 proc.

Jak działają serwisy pośredniczące w przekazywaniu zamówień?

- Wszystko zaczyna się od wyboru miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. System proponuje najpopularniejsze lokale oraz pozwala sortować oferty, na przykład według typu kuchni, czasu dostawy, itp. Następnie klient wybiera potrawę, na którą ma ochotę oraz formę płatności. W tym momencie serwis przesyła zamówienie do restauracji, która je realizuje – tłumaczy Piotr Łagowski, dyrektor zarządzający w serwisie Foodpanda.pl. - Cały proces trwa średnio 5 minut. Użytkownicy posiadający już konto, poświęcają na złożenie zamówienia około 2 minut. To znacznie szybciej, niż w przypadku przeglądania ulotki i dzwonienia do restauracji, gdzie i tak trzeba dopytać o szczegóły.

By móc oferować swoje potrawy w sieci, restauratorzy nie muszą posiadać własnej strony internetowej ani platformy sklepowej do obsługi zamówień. Współpraca z portalem zaczyna się od podpisania umowy, w której określone są stawki prowizji, pobierane za przekazanie informacji o zamówieniu. Następnie restauracja otrzymuje specjalny terminal, który wyświetla informacje o nachodzących zamówieniach. Innym rozwiązaniem jest przekazanie dostępu do specjalnej strony internetowej, gdzie korzystając z indywidualnego loginu i hasła, restauracja może na bieżąco śledzić nadchodzące zamówienia. Są one widoczne już po kilku sekundach od zatwierdzenia przez klienta. Już w trakcie współpracy, w przypadku systemu prowizyjnego, restauratorzy płacą jedynie za pozyskane zamówienia.

Dodatkowym atutem współpracy z serwisami są korzyści marketingowe.
- Restauracje mogą liczyć na promocję swojej oferty w internecie oraz na materiałach drukowanych. Lokale mogą liczyć również na specjalne opakowania do posiłków na wynos i tańsze ulotki – mówi Piotr Łagowski.

(gum)