23.12.2013

Rewolucja na rynku nieruchomości

Czy zniesienie licencji pośrednika nieruchomości zniszczy czy uzdrowi rynek?

W 2014 roku wchodzi w życie ustawa, która zmienia dotychczasowe regulacje dotyczące między innymi świadczenia usług i wykonywania zawodu pośrednika w obrocie nieruchomościami. Nowe prawo znosi obowiązek posiadania licencji pośrednika/zarządcy nieruchomości oraz kierunkowego wykształcenia. Osoby zainteresowane działalnością na rynku nieruchomości będą również zwolnione z dotychczas obowiązkowej praktyki zawodowej. Jedynym warunkiem będzie zawarcie umowy na piśmie pod rygorem nieważności oraz posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Biuro nieruchomości Re/Max.

Zwiększenie liczby pośredników i nowo powstających małych biur, nadpodaż ofert nieruchomości, korekta cen, zaostrzenie polityki banków hipotecznych spowodowały, że wielu wcześniej już z powodzeniem działających pośredników, by utrzymać albo podnieść dotychczasowy poziom obrotów, zaczęło poszukiwać nowych obszarów działania. Wiele małych agencji postanawia przyłączyć się do znanej marki.

Nowe przepisy mają ułatwić dostęp do zawodu pośrednika. Tyle że konkurencja już dzisiaj jest ogromna. Licencję pośrednika ma ponad 17 tys. osób, a na każdą z nich przypada kilku asystentów. Jakie efekty w rzeczywistości przyniesie brak ograniczeń – pokaże czas.

– Można przyjąć wariant optymistyczny: wzrost przedsiębiorczości, zróżnicowane ceny i dużą konkurencję. Może też być znacznie gorzej. Uczelnie stopniowo przestaną kształcić specjalistów od nieruchomości, skoro profesjonalistą będzie mógł zostać każdy osiemnastolatek. Deprecjacja zawodów będzie postępować. Na rynek wejdą sprawnie działające duże, międzynarodowe sieci i banki. Przypadkowi dyletanci zapełnią pozostałą przestrzeń, twierdząc, że pośredniczyć i zarządzać każdy może, łącznie z osobami karanymi, a sądy zaczną pękać w szwach od lawiny cywilnych roszczeń z tytułu sporów wokół nieruchomości – twierdzą Danuta Nalazek i Grzegorz Dobrowolski, delegaci Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości do CEPI (Europejskiej Rady Nieruchomości).

Duże jeszcze większe?

Dla właścicieli sieci franczyzowych zmiana ustawy to szansa na rozwój marki. Według „Raportu o franczyzie w Polsce 2013” co najmniej 22 sieci oferują sprawdzony przepis na biznes, m.in. tym, którzy myślą o pośredniczeniu w kupnie, sprzedaży czy wynajmie mieszkań i lokali.

– Likwidacja licencji uprawniającej do wykonywania zawodu pośrednika nieruchomości przyczyni się do wzrostu zainteresowania prowadzeniem biznesu w naszej branży. Stawiamy na ambicję i zaangażowanie partnerów, w zamian oferujemy szkolenia dotyczące efektywnego prowadzenia biura nieruchomości – mówi Paweł Tatusiak, właściciel marki Nieruchomości M12. – Nie mamy dużych wymagań odnośnie lokalizacji. Nasze placówki nie muszą znajdować się przy najbardziej ruchliwych ulicach w największych miastach, ponieważ rozumiemy, że stwarza to olbrzymie koszty.

Do centrali Północ Nieruchomości wpływa coraz więcej zapytań dotyczących warunków franczyzowych sieci. Zdaniem Krzysztofa Pelowskiego, dyrektora działu rozwoju sieci, to pierwsze efekty ustawy deregulacyjnej, która – choć formalnie zacznie obowiązywać od stycznia – ma wpływ na rynek już dziś.

– Można sądzić, że po 1 stycznia 2014 roku pojawi się wielu nieuczciwych i niekompetentnych przedsiębiorców, którzy będą chcieli prowadzić własne biuro nieruchomości – mówi Krzysztof Pelowski. – Dlatego musimy jeszcze baczniej przyglądać się wszystkim, którzy pytają o nasz system i dokładnie weryfikować potencjalnych franczyzobiorców.

Zdaniem Ewy Zbrzeżnej, dyrektor regionalnej Re/Max Polska, jeśli w wyniku uwolnienia zawodu pośrednictwem będzie zajmować się więcej osób lub podmiotów (w tym również bez odpowiedniego przygotowania), konkurencyjność na rynku będzie można zapewnić jedynie dzięki wysokim standardom pracy, przygotowaniu zawodowemu i doświadczeniu oraz rozbudowanym narzędziom marketingu i współpracy wychodzącej poza zwyczajny zasięg pojedynczego biura nieruchomości.

(awh)