07.05.2014

Sposób na dłużnika

Polskie firmy coraz częściej pukają do drzwi firm faktoringowych.

Przedsiębiorcy znad Wisły finansują się przede wszystkim z własnych środków i w bardzo ograniczonym zakresie korzystają z produktów bankowych. Przez lata z przebiciem się do świadomości polskiego biznesu miały firmy oferujące bardziej złożone narzędzia finansowe. Ostatnie dane pokazują jednak zmianę trendu.

Ryzy banknotów 50 złotowych.

Rynek usług faktoringowych na przestrzeni ostatnich czterech lat wzrósł niemal dwukrotnie i umacnia swoją pozycję w sektorze usług finansowych.

Coraz więcej zwolenników zdobywa bowiem faktoring. Jego istota polega na tym, że instytucja finansowa nabywa w drodze cesji od przedsiębiorstwa niewymagalne roszczenia o zapłatę zobowiązań. Mówiąc prostym językiem, firma, która obawia się, że dany kontrahent nie opłaci należności w terminie (lub w ogóle) udaje się do firmy faktoringowej,  a ta po prostu odkupuje dany dług. Czyni to z pewnym dyskontem, czyli płaci mniej, niż nominalna wartość długu, a później sama dochodzi pełnej roszczeń od kontrahenta, zarabiając na różnicy.

Faktoring okazuje się rozwiązaniem w sam raz na okres spowolnienia, kiedy to zatory płatnicze stają się zmorą przedsiębiorstw. Potwierdzają to dane Polskiego Związku Faktorów. W pierwszym kwartale 2014 obroty firm faktoringowych wzrosły o 16,3 proc. w skali roku. W tym czasie przy użyciu faktoringu sfinansowano wierzytelności o łącznej wartości 24,2 mld zł. W całym 2013 roku dynamika sięgnęła 15,5 proc., a suma opłaconych wierzytelności 0 blisko 96 mld zł.  

- W dobie utrudnionego dostępu do tradycyjnych źródeł zewnętrznego finansowania zalety faktoringu doceniają zarówno małe firmy, jak i duże korporacje. Factoring jest instrumentem, który rzeczywiście zabezpiecza dopływ funduszy dla firm i okazuje się być elastycznym narzędziem wspierającym działalność przedsiębiorstw – mówi Stanisław Atanasow, prezes Crédit Agricole Commercial Finance Polska.

 (gum)