25.04.2014

Radosław Majdan: Kasa do jednej do bramki

Jestem człowiekiem, w którego głowie roi się mnóstwo pomysłów. Potrzebuję kogoś, kto wcieli mi je w życie – mówi Radosław Majdan, były bramkarz reprezentacji Polski, twarz marki Pako Lorente i właściciel studia tatuażu Tattoo Navaho.

Pana najnowszy biznes to studio tatuażu. O klientów jest łatwo?
Naszym celem nie jest zrobienie tatuażu każdemu za wszelką cenę. Zdarzało się, że sam odradzałem tatuowania zdjęcia lub imienia, bo potem często trzeba je zakrywać. Kiedy widzę niezdecydowanego klienta, mówię mu, żeby przemyślał sprawę i przyszedł później. W rozmowie z klientem pytamy, co go interesuje, jakie ma pasje, pomagamy dobrać wzór, jaki do niego pasuje, a nie taki, jaki po prostu widział u kogoś innego. Chodzi o to, żeby klient wyszedł od nas zadowolony i polecił studio innym, mówiąc „fajnie mi doradzili”, a nie: „namówili mnie”.

Radosław Majdan, były bramkarz reprezentacji Polski, właściciel linii perfum Vabun, twarz marki Pako Lorente i właściciel studia tatuażu Tattoo Navaho Fot. Pako Lorente

Jeśli można powiedzieć, że Bóg daje nam do czegoś talent, to u mnie są to gry zespołowe. Sądzę zresztą, że w innych dyscyplinach, takich jak piłka ręczna, siatkówka i koszykówka mógłbym grać na poziomie ekstraklasy.
Radosław Majdan, właściciel linii perfum Vabun, twarz marki Pako Lorente i właściciel studia tatuażu Tattoo Navaho

Często zdarza się, że ktoś chce usunąć tatuaż?
Nie tyle usunąć, ile po prostu przykryć innym. Najczęściej usuwane tatuaże to te, które powstały pod wpływem nieświadomości umysłu, czyli pod wpływem dużych emocji lub… alkoholu. Usuwaliśmy już kilka w stylu: „kocham Marcina”, „Tomek jest tylko mój”, „Kasia I love you”. Mieliśmy też klienta z wytatuowaną na klatce piersiowej twarzą swojej byłej sympatii. Za każdym razem, kiedy zasypiał, widział ją, w końcu zdecydował się na jego usunięcie.

Studio tatuażu to dochodowy biznes?
Studio to przede wszystkim miejsce dla artystów. Ja w sobie taki artyzm mam, chociaż sam tatuaży nie robię. Każdy tatuaż coś znaczy, to nie jest tylko kwestia mody. Chodzi o symbolikę i to, z czym się utożsamiamy. Wiem, co mówię, bo sam mam kilka tatuaży. Jednak sprawami biznesowymi zajmuje się mój wspólnik. To on szukał w Warszawie lokalu i negocjował wysokość czynszu. Sam natomiast wymyśliłem nazwę Tattoo Navaho. Jestem miłośnikiem kultury Indian, bardzo ją szanuję. Także nazwa mojej linii perfum – Vabun – pochodzi z języka Indian Navaho. Vabun znaczy złoty jastrząb, który jest odpowiednikiem mojego znaku zodiaku w kulturze Indian.

Koniec kariery sportowej to dla piłkarza z reguły ciężki moment. Pan jest wyjątkiem od reguły?
Na 2-3 lata przed zakończeniem kariery zacząłem myśleć, co będzie później. Udało mi się przejść bezboleśnie ten moment, bo zostałem w Polonii Warszawa, gdzie grałem. W klubie pracowałem jako dyrektor sportowy, trener bramkarzy i przez dwa miesiące pełniłem obowiązki rzecznika prasowego.

Pamięta pan swoje pierwsze zarobione na boisku pieniądze?
Jako młody chłopak dostałem stypendium od Pogoni Szczecin. Nie była to może jakaś duża kwota, ale czułem się wyróżniony i zmotywowany do dalszej pracy. Natomiast pierwsze większe zarobione pieniądze pochodziły z fundacji olimpijskiej, na czele której stał Zbigniew Niemczycki. Po wygranym meczu reprezentacji olimpijskiej w Anglii wszyscy zawodnicy otrzymali premie. Pamiętam, że zabrałem wtedy siostrę na zakupy i kupiłem jej skórzaną kurtkę.

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku "Własny Biznes FRANCHISING" nr 4/2014.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł