16.06.2014

Reklama za grosze

Nie trzeba mieć majątku, by skutecznie promować własny biznes. Przedstawiamy najlepsze i najtańsze sposoby.

W październiku 30-sekundowy spot reklamowy przed programem Kuba Wojewódzki na TVN kosztował 60 tys. zł netto. To kwota przekraczająca nawet początkowe kwoty inwestycyjne, jakimi dysponują mali przedsiębiorcy. Na szczęście, rozwój internetu i nowoczesnych kanałów marketingowych spowodował, że jest masa innych dostępnych sposób powiadomienia klientów o istnieniu naszej firmy.

Reklama w windzie

Wśród konwencjonalnych metod docierania do klienta ciągle jedną z najpopularniejszych pozostaje ulotka. Ciekawą alternatywą dla tradycyjnych ulotek jest powierzchnia reklamowa umieszczana w windach.

Wujek Google to podstawa

„Jeśli czegoś nie można znaleźć w Google, to znaczy, że to nie istnieje”. Dwie dekady temu dopiero uczyliśmy się, jak korzystać z sieciowych przeglądarek, a dziś ten slogan znany jest każdemu początkującemu marketingowcowi i przedsiębiorcy. Własna strona WWW to dla firmy warunek sine qua non, niezależnie od tego, czy prowadzimy małą kawiarenkę, czy świadczymy usługi jako hydraulik.

 Własną witrynę można obecnie pozyskać niskim kosztem. Na rynku działa mnóstwo firm, które oferują gotowe szablony graficzne WWW. Część z nich umożliwia wręcz stworzenie własnej strony online – wystarczyć wybrać odpowiadający wzór i wprowadzić treść. Standardowy wygląd strony nie oznacza ograniczonej funkcjonalności: możemy swobodnie zarządzać treścią, zyskujemy wsparcie pozycjonowania i indywidualny adres w wewnętrznej domenie dostawcy. Ceny takich rozwiązań wahają się w zależności od funkcjonalności strony, ale całkiem przyzwoite miejsce w sieci możemy pozyskać już za 100 zł.

By mocniej zaznaczyć swoją obecność w internecie, warto skorzystać z mediów społecznościowych. Jeśli np. prowadzimy małą kawiarenkę, to za pośrednictwem Facebooka możemy codziennie informować o promocjach i nowych daniach. Wielu usługodawców za pośrednictwem takich portali uchyla rąbka swojej wiedzy i publikuje informacje specjalistyczne ze swojej działki. W ten sposób kreuje profesjonalny wizerunek, a jednocześnie przyciąga uwagę osób zainteresowanych tematem. Jedyny koszt takiej promocji wiążę się z czasem i pracą przeznaczonym na przygotowaniem materiałów.

Jeśli potrafisz, pchaj się na afisz

Niektórzy w ramach reklamy internetowej idą krok dalej i decydują się na założenie blogu, korespondującego z ich działalnością zawodową. To szczególnie przydatne narzędzie, jeśli prowadzimy jednoosobową działalność w zakresie np. doradztwa biznesowego, tłumaczeń czy innych usług B2B.   

Choć rozwój technologii mobilnych i mediów internetowych zepchnął konwencjonalną prasę do defensywy, to klienci wciąż bardziej ufają właśnie drukowanym reklamom. Niestety, dla większości małych firm jest ona poza zasięgiem. Pół strony w popularnym warszawskim magazynie osiedlowym kosztuje ponad 2 tys. zł. Za podobną powierzchnię w bezpłatnym dzienniku obejmującym zasięgiem całe miasto zapłacimy ok. 10 tys. zł. 

Na szczęście są sposoby, by zakraść się na łamy tradycyjnych mediów – i to nie płacąc ani złotówki. Trzeba jednak mieć coś do powiedzenia i umieć to atrakcyjnie przekazać. Materiały wysyłane przez nas na określone tematy mogą spotkać się z zainteresowaniem dziennikarzy, którzy chętnie zacytują nas w swoich tekstach, wspominając o naszej firmie. Na tym właśnie polega samodzielne budowanie wizerunku przedsiębiorstwa (PR – public relations). Właścicielom firmy graficznej Kwiaciarnia Grafiki udaje się w ten sposób przedostać nie tylko do prasy drukowanej, ale i radia czy telewizji.

– Dziennikarze chętnie przekazują słuchaczom informacje o inicjatywach twórczych i kulturalnych. Często jesteśmy zapraszani, by opowiadać o organizowanych przez nas wydarzeniach,  np. warsztatach sitodruku. W ten sposób możemy też przekazać ogólne informacje o naszej działalności i ofercie – mówi Marta Kwiatek, właścicielka firmy.

Zamiast ulotki

Wśród konwencjonalnych metod docierania do klienta ciągle jedną z najpopularniejszych pozostaje ulotka. Za 500 egzemplarzy zapłacimy już nawet mniej niż 200 zł netto, pod warunkiem, że będziemy dysponować gotowym projektem graficznym. Stworzenie tego można powierzyć niezależnemu grafikowi – freelancerowi. Na rynku spokojnie można znaleźć kompetentne osoby, które za tego typu usługę nie wezmą więcej niż 400 zł.   

Ulotki najchętniej wykorzystywane są przez szkoły językowe oraz punkty gastronomiczne. Te pierwsze wysyłają swoich kolporterów pod uczelnie, pizzerie i jadłodajnie preferują umieszczanie w skrzynkach pocztowych. Efekt, niestety, rzadko bywa satysfakcjonujący – większość „obdarowanych” wyrzuca papier, nawet nie zerknąwszy na jego zawartość, a reklamodawcy często muszą dodatkowo płacić za kontrolowanie, czy kolporter rzeczywiście rozdał ulotki, a nie umieścił wszystkich hurtem w koszu.

– Ciekawą alternatywą dla tradycyjnych ulotek jest powierzchnia reklamowa umieszczana w windach. Reklamodawcy mają do dyspozycji tablice, na których wykupują powierzchniowe moduły, w zależności od swoich potrzeb – mówi Łukasz Zadęcki z Grupy Mediowej Valere, dyrektor projektu „Reklamy w windach”. – Przewagą tej formy promocji jest dłuższy i bezpośredni kontakt z reklamą. Osoby mieszkające w blokach spędzają w windzie po kilkadziesiąt sekund każdego dnia i mogą w niezakłócony sposób zapoznać się z treścią reklam.  

Wykupienie jednego z 50 dostępnych na tablicy modułów to średni koszt ok. 300 zł netto. Taki wydatek pozwoli nam umieścić reklamę na 100 tablicach. Jak deklaruje Łukasz Zadęcki, za ich pośrednictwem dotrzemy do 19 tys. odbiorców miesięcznie.
– Taka „codzienna ulotka”, ulokowana w stałym miejscu to dobry sposób na utrwalenie wizerunku marki w lokalnej społeczności. Przekrój branżowy reklamodawców jest bardzo szeroki – od gastronomii z dostawą do domu, przez firmy telekomunikacyjne, po supermarkety i drobnych usługodawców.        

Metod dotarcia do klientów jest wiele, zarówno tych internetowych, jak i tradycyjnych. Warto jednak pamiętać, że wybrane przez nas nośniki reklamowe same w sobie świadczą o wizerunku naszego biznesu. Lepiej więc najpierw dobrze zastanowić się, w jakiej formie chcemy promować przedsiębiorstwo. A później konsekwentnie się jej trzymać.

Grzegorz Morawski