01.08.2014

Może na zakupy?

Firmy zatrudniają i płacą coraz więcej, ale klienci… wydają coraz wstrzemięźliwiej. Jak rozwinie się sytuacja?

Czerwiec upłynął w sektorze przedsiębiorstw pod znakiem większych wydatków na pracowników. O 0,7 proc. wzrosło zatrudnienie, a o 3,5 proc. – płace. To niezła wiadomość, bo od marca firmy nie wykazywały specjalnej ochoty do tego, by powiększać kadry. Od początku roku w firmach zatrudniających co najmniej 10 pracowników przybyło ok. 35 tys. miejsc pracy, z czego ponad 30 proc. tego przyrostu przypada właśnie na czerwiec.

Koszyk pełen zakupów w sklepie Groszek. Fot. Eurocash

Sytuacja klientów nie jest zła, bo płace rosną. Ale ich skłonność do wydawania okazuje się niewielka.

- Tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia jest nieco wolniejsze niż w maju (o ok. 1 pkt. proc.) jednak ciągle utrzymuje pozytywną tendencję. Biorąc po uwagę ciągle bardzo niską inflację, która w czerwcu wyniosła zaledwie 0,3 proc. r/r, można mówić o wzroście  zamożności pracowników, który uwidocznił się np. w danych o przyroście depozytów gospodarstw domowych – komentuje dr Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy Konfederacji Lewiatan. - Należy mieć nadzieję, że wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń przełoży się na większą konsumpcję, która przyczyni się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego.

Tylko, że na razie takiego przełożenia nie widać. Konsumpcja w czerwcu rosła bowiem wolniej niż w maju – 1,2 proc. w porównaniu do 3,8 proc. Klienci sięgali do portfela mniej chętnie i to w przypadku praktycznie wszystkich grup towarów, poza samochodami. Sprzedaż spadła szczególnie w hiper- i supermarketach, a także w sklepach meblowych, RTV i AGD. Przed spadkami obroniła się jedynie sprzedaż odzieży, ale to efekt sezonowych wyprzedaży.

Zdaniem dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan, w kolejnych miesiącach nie należy się spodziewać przyspieszenia sprzedaży detalicznej.

- A to znaczy, że wpływ konsumpcji na tempo wzrostu PKB w 2014 roku nie będzie tak duży, jak można było zakładać jeszcze w pierwszym kwartale – twierdzi specjalistka. - W tym kontekście ważne są decyzje Rady Polityki Pieniężnej, aczkolwiek trudno się spodziewać, że ewentualna decyzja o obniżce stóp procentowych wpłynie na poprawę wyników sprzedaży detalicznej, a tym samym pobudzenie konsumpcji i przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Problem tkwi nie w dostępie do finansowania, ale w postrzeganiu ryzyka przez gospodarstwa domowe.

Pieniądze są, ale klienci na razie wolą poczekać i upewnić się, czy poprawa ich sytuacji będzie trwała. Gdy dojdą do tego przekonania, być może ruszą na zakupy.

(gum)