13.11.2014

Biznes na dokładkę

Jeśli prowadzisz firmę i zastanawiasz się nad poszerzeniem swoich usług i produktów, to poznaj kilka propozycji, jak to zrobić.

Franczyza może okazać się trampoliną do biznesu dla każdego, kto wcześniej nie miał okazji spróbować swoich sił na swoim. Ma jednak również wiele do zaoferowania przedsiębiorcom, którzy już okrzepli na rynku. Zwłaszcza tym, którzy chcą zaproponować klientom coś więcej niż dotychczas.

Waldemar Węgrzyn od 2007 roku prowadzi biuro nieruchomości Locum System w Koszalinie. W ubiegłym roku postanowił włączyć w swojej firmie drugi bieg. Obok szyldu pośrednika powiesił drugi, z symbolem sieci MultiTłumaczenia.pl. – Nigdy wcześniej nie prowadziliśmy działalności w branży tłumaczeń. Do wejścia w nowy biznes skłoniły nas potencjał rynku koszalińskiego oraz słaba konkurencja – mówi przedsiębiorca.

Lodziarnia Lody Bonano. Fot. Lody Bonano

Wystarczą już 3 m2, by w swoim lokalu zmieścić maszynę do lodów marki Bonano. Punkt musi jednak mieć możliwość montażu okienka sprzedażowego. Koszty zakupu lodowej maszyny sięgają 30 tys. zł.

Na podobny krok zdecydowała się Sylwia Kucharczyk, właścicielka punktu pośrednictwa finansowego w Końskich. Wielu jej klientów przychodzi ubezpieczyć samochody ściągane zza granicy, a to wiąże się z koniecznością tłumaczenia dokumentów na język polski. Usług tłumaczy potrzebują też osoby zarabiające poza Polską, a starające się tutaj o kredyt. – Pierwsze zlecenia wysłałam już po tygodniu od rozpoczęcia współpracy – wspomina Kucharczyk.

Rola franczyzobiorców MultiTłumaczeń.pl polega na pozyskiwaniu klientów. Przekładem zajmują się specjaliści, do których dostęp zapewnia centrala. Koszty związane z przystąpieniem sieci ograniczają się w zasadzie do wyposażenia biura – dlatego ten pomysł na biznes wybiera wielu przedsiębiorców już działających na rynku. Kupując licencję, można wybrać zakres wsparcia, jakiego udzieli franczyzodawca. W zależności od pakietu możemy liczyć na dostęp do systemu obsługi zleceń, szkoleń produktowych, materiałów marketingowych i wyłączności terytorialnej. Rola tej ostatniej jest nie do przecenienia.

Coś na ząb, coś na deser

O ile licencja MultiTłumaczeń.pl może być pomysłem na wzbogacenie oferty o usługi z obcej branży, to już koncept Crazy Piramid Pizza, oferowany przez franczyzodawcę pizzerii Biesiadowo, powinni rozważyć przedsiębiorcy, których matecznikiem jest gastronomia. Crazy Piramid można wprowadzić do lokalu w formie okienka, z którego serwowana będzie pizza w rożku. Wówczas koszt inwestycji wyniesie 1 230 zł, a miesięczna opłata franczyzowa – 300 zł.

Gastronomowie w ogóle w pomysłach na wzbogacenie menu mogą przebierać. Chcąc np. dodać do niego słodki akcent, powinni rozważyć współpracę z siecią Lody Bonano. Wystarczą już 3 m2, by w swoim lokalu zmieścić maszynę do lodów świderków. Punkt musi jednak mieć możliwość montażu okienka sprzedażowego. Koszty zakupu lodowej maszyny sięgają 30 tys. zł. Franczyzodawca umożliwia jednak rozłożenie płatności na raty, dzierżawy urządzenia lub wzięcia go w leasing. Dodatkowo biorca licencji musi się liczyć z miesięcznymi opłatami franczyzowymi. Wynoszą one 600 zł netto miesięcznie, ale pobierane są tylko w sezonie. W sieci nie ma natomiast opłat licencyjnych.

Biznesowy „bonus” proponuje też franczyzodawca Dr Bardadyn Salad & Coctail Bar. Menu barów opiera się na zdrowych posiłkach: sałatkach, kanapkach, dietetycznych koktajlach i daniach znanych z książek Dr Bardadyna. Bary powstają najczęściej w częściach restauracyjnych w centrach handlowych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by koncept zastosować jako uzupełnienie oferty klubu fitness lub gabinetu kosmetycznego.
– Do sieci mogą przystąpić również restauracje, które chciałyby uzupełnić swoją ofertę o potrawy z menu diety strukturalnej – przekonuje franczyzodawca.
Koszt inwestycji uzależniony jest od rodzaju lokalu, jego stanu oraz powierzchni. Za komplet urządzeń niezbędnych do prowadzenia baru trzeba zapłacić ok. 25 tys. zł.

Ciało chce więcej

Skoro mowa o właścicielach gabinetów kosmetycznych, to większość z nich prawdopodobnie w pierwszej kolejności pomyśli o poszerzeniu oferty, nie wychodząc poza dotychczasową branżę. Dla takich przedsiębiorców propozycję mają franczyzodawcy salonów Yasumi, oferujący licencje na pięć różnych marek z branży kosmetycznej. Jedną z nich jest magicPot. Dzięki tej franczyzie będziemy mogli wstawić do swojego gabinetu specjalistyczne urządzenia do przeprowadzania szeregu zabiegów kosmetycznych, takich jak peeling kawitacyjny czy sonofereza ultradźwiękowa. Do tej pory z konceptu magicPot skorzystało 11 gabinetów w Polsce.

– MagicPot jest systemem partnerskim. Nie pobieramy opłat za użytkowanie marki oraz opłat marketingowych. Partner ma swobodę działania. Co prawda wiąże się z nami umową, ale ta, poza zakupem licencji, obliguje go jedynie do zakupu kosmetyków Yasumi za kwotę  minimum 200 zł netto miesięcznie – mówi Marzena Maria Pawlik, dyrektor ds. sprzedaży Yasumi. – Partner, który już prowadzi swój gabinet, tworzy tzw. korner magicPot. Mówiąc jaśniej, w jednym gabinecie, pozycjonuje logotyp systemu, tam też wykonuje zabiegi na urządzeniu i  utrzymuje własną markę salonu. Zachowuje przy tym całkowitą swobodę działania.

Zachowują ją też partnerzy Podologii.pl, sieci oferującej usługi medyczne i profilaktykę zdrowia stóp i nóg. W ciągu rok od startu marki ich liczba sięgnęła 46.
– Są to firmy wykonujące usługi fizjoterapeutyczne/rehabilitacyjne, prywatne praktyki lekarskie, sklepy medyczne oraz, coraz częściej, gabinety podologiczne, które dotychczas świadczyły usługi jedynie z zakresu pielęgnacji stóp – mówi Marcelina Bitenc-Jasiejko, dyrektor do spraw rozwoju sieci.

W ramach współpracy partner pozostaje przy swojej dotychczasowej marce, a u franczyzodawcy zaopatruje się w specjalistyczne artykuły medyczne, takie jak wkładki ortopedyczne, specjalistyczne kosmetyki do stóp czy ortezy. Centrala pomaga mu również w komputerowej diagnostyce stóp. Przystąpienie do sieci na zasadach partnerskich wymaga inwestycji na poziomie 19 tys. zł (dla porównania pełny gabinet Podologii.pl można urządzić za 87 tys. zł). Franczyzobiorca ponosi też miesięczną opłatę licencyjną w wysokości od 1,3 do 1,5 tys. zł netto.

Ciuchy z kornera

Prawdziwym królestwem franczyzowych „dopalaczy” jest branża odzieżowa. Prym wiodą w tym zakresie sklepy multibrandowe, czyli takie, w których sprzedawane są ubrania wielu marek. Właściciele największych sieci nie lekceważą tego kanału sprzedaży, toteż większość z dużych graczy ma w zanadrzu model współpracy skrojony na miarę „multibrandów”. Zazwyczaj opiera się on na sprzedaży depozytowej. Towar na półkach sklepowych pozostaje własnością franczyzodawcy do momentu jego sprzedaży końcowemu klientowi. Franczyzobiorca nie ponosi zatem kosztów zatowarowania, a jego zarobek stanowi prowizja od obrotu (zwykle sięgająca 30-40 proc.).

Franczyza depozytowa nie wyklucza jednak kosztów inwestycyjnych, związanych z przystosowaniem odzieżowego „kornera”. Ile za niego zapłacimy? Rozpiętość kwot jest znaczna. Stoisko typu „hurt” w sieci 4F wymaga inwestycji rzędu 3-5 tys. zł. Na metr kwadratowy powierzchni sprzedażowej w przypadku należącej do Grupy Redan marki Top Secret trzeba przeznaczyć od 800 do 1,5 tys. zł. Natomiast wyposażenie odzieżowego kącika pod szyldem Diverse kosztować będzie 50 tys. zł.

Sposób na partnera

Liczba marek na licencji, które mogą posłużyć do rozbudowy istniejących biznesów, rośnie z każdym rokiem. Wiele sieci, np. kosmetyczny Parfum Bar czy stoiska z kosmetykami Ada Plus, od początku pomyślanych było jako dodatki do prowadzonej już działalności. Inne, jak Dr Bardadyn czy odzieżowy No Comment Shops, jako takie zaczęły reklamować się po jakimś czasie od startu.

Popularność „kornerów” i „okienek” wynika w dużej mierze z zapotrzebowania przedsiębiorców na okazje inwestycyjne. Franczyzodawcy coraz częściej puszczają oko w stronę przedsiębiorców o nieco chudszym portfelu. By przyspieszyć rozwój sieci, oferują mniej wymagające finansowo formaty. Przed wyborem franczyzowej „dostawki” warto jednak sprawdzić, czy oferująca ją firma zahartowała swój koncept w ogniu rynkowej walki. Może się bowiem okazać, że ekspansja lepiej i taniej wyjdzie nam na własny rachunek i zgodnie z naszym pomysłem.
Grzegorz Morawski