23.01.2015

Dziwny jest ten biznes

Handel zwiędłymi kwiatami, pozytywne testy ciążowe i automaty z bielizną – ludzka fantazja nie zna granic. Zwłaszcza jeśli chodzi o zarabianie.

Marzyliście o sławie? Nic prostszego. Żeby zrobiło się o was głośno, nie musicie zagrać nawet drugoplanowej roli w szkolnych jasełkach. Wystarczy skorzystać z usług firm takich jak Megastar, które potrafią szarego człowieka przemienić w gwiazdę kroczącą w blasku fleszy. Wystarczy zapłacić 400 dolarów, by przez pół godziny naszym śladem podążali paparazzi i podstawieni fani, którzy będą zadręczać nas pytaniami i wykrzykiwać nasze imię. Dodatkowe 200 dolarów pozwoli przedłużyć spacer po „czerwonym dywanie” o kolejne pół godziny. W pakiecie dostaniemy jeszcze ochroniarza oraz dziennikarza, który przeprowadzi z nami wywiad. Za 1,5 tys. dolarów trafimy nawet do gazety – tekst i zdjęcia ukażą się w magazynie o gwiazdach.

Bukiet zwiędłych kwiatków Fot. sxc.hu

Firma Dirty Rotten Flowers to dość specyficzna poczta kwiatowa. Dostarcza zwiędłe kwiaty. Podarek w sam raz dla byłego partnera/ partnerki. Tak w miłości, jak w biznesie.

Niech o tobie usłyszą

Zarabiać na ludzkim pragnieniu popularności postanowiło też małżeństwo pisarzy Kathy M. Newbern i J. S. Fletcher. W tym celu założyli firmę Your Novel, która pozwala klientom stać się bohaterami powieści miłosnych. Autorzy udostępniają ponad 20 gotowych szablonów książek, po czym nanoszą na nie charakterystykę i dane biograficzne swoich klientów. Podobne usługi proponuje też wywodząca się z Czech sieć franczyzowa Modry Słoń. Bohaterami książek składanych w miniwydawnictwach pod tym szyldem są czytelnicy – dzieci wymienione z imienia i nazwiska.

Na długiej liście niecodziennych usług i produktów jest też pozycja dla tych, którzy z powodu nadmiaru popularności cierpią. Zwłaszcza jeśli opinie rozpowszechniane na ich temat nie są tak pochlebne, jakby sobie tego życzyli. Wrocławska firma Brand24 monitoruje internet i jeśli tylko natknie się na negatywny wpis lub komentarz pod adresem klienta – interweniuje. Ceny pakietu usług wahają się od 20 zł do 2,5 tys. zł miesięcznie. Wśród klientów są nie tylko przedsiębiorstwa. O swój image w sieci mocno dbają zwłaszcza lekarze… i politycy. Kto by pomyślał, szczególnie o tych drugich.

Fatalne zauroczenie

Pomysłów na nietypowy biznes dostarcza też miłość, zwłaszcza ta niespełniona. Niejaki Bradley Laborman zadzwonił kiedyś do lokalnej stacji radiowej i w żartach zaproponował, że poleca się jako specjalista od kończenia związków. Wkrótce potem, ku własnemu zdziwieniu, zaczął dostawać całkiem pokaźną liczbę zleceń od osób, które mają problem z zerwaniem twarzą w twarz. Dziś cennik jego usług zaczyna się od 100 dolarów. Za dodatkowe 10 można zamówić zerwanie online, za 25 – zerwanie zaręczyn przez telefon, za 50 – telefoniczna informację o pozwie rozwodowym.  

Tym, których udziałem stanie się wątpliwa przyjemność otrzymania telefonu od Labormana, swoje usługi dedykuje firma Dirty Rotten Flowers. Na jej stronie internetowej można zamówić bukiet zwiędłych kwiatów. Zostaną one dostarczone do wybranej osoby za ok. 30 dolarów. W sam raz dla kogoś, kto nie miał jaj, by osobiście „podziękować nam za współpracę”. Albo, pozostając w tematach damsko-męskich, dla kogoś, kto postanowił nam zrobić dowcip, podrzucając pozytywny test ciążowy. Taki wynalazek można kupić za 20-30 zł na Allegro. Choć sprzedający oferują go pod hasłem: „zrób komuś kawał”, to często bywa używany do zupełnie nieśmiesznych celów, takich jak wyłudzanie pieniędzy na fikcyjną aborcję. Lepiej uważać – szantaż to przestępstwo. A żart raczej marny.

Zakręcony vending

Kto powiedział, że za pomocą automatów można sprzedawać tylko kawę, batoniki, prezerwatywy i obuwie ochronne w szpitalach? Wiele z nas przypomina sobie sytuację z dzieciństwa pt. „tata wybiera się na ryby”. I oczywiście, jak zwykle w takich chwilach, wyśle nas, byśmy nakopali robaków na przynętę. Nigdy więcej! Pijawki, świerszcze, chrząszcze czy dżdżownice – wszystko to wypadnie nam z automatu po umieszczeniu stosownej opłaty.

Przynęty to zresztą tylko jeden z wielu przykładów. Jesteśmy na dworcu, czekamy na pociąg, a kiosk zamknięty? Nie ma sprawy – szwedzkie automaty z książkami można spotkać już nie tylko w Skandynawii (choć może niekoniecznie w Polsce, bo tu nikt książek nie czyta). Ale już na pewno niektórzy korzystają z kostiumów bikini. Automaty z takowymi można często spotkać w kurortach z basenem lub nad morzem. Dla zapominalskich – jak znalazł. A skoro o bieliźnie mowa, to Japończycy wpadli na pomysł, żeby do maszyn vendingowych pakować używaną. Wcale nie z myślą o biednych. W Kraju Kwitnącej Wiśni fetysz wąchania przechodzonych dziewczęcych majtek ma nawet fachową nazwę: burusera. Władze z tym walczą (z automatami, nie fetyszem), ale i tak jak się dobrze poszuka, to można je znaleźć. Są oklejone zdjęciami pań, do których rzekomo należała bielizna. Koniec końców, czego spodziewać się po narodzie, który z automatów sprzedaje też np. chleb w puszkach? Vending ze sztabkami złota, popularny w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, to przy tym nuda.

Zaskoczenie to jest to

Zdaniem Marty Woźny-Tomczak, psycholog biznesu z firmy Personia, oparcie swojego biznesu na nietypowym koncepcie pozwoli naszej firmie zaskoczyć klienta, a tym samym przykuć jego uwagę. W konsekwencji zaś zwiększy szanse na sprzedaż.
– To sprytne posunięcie – mówi specjalistka. – Element zaskoczenia jest szczególnie lubiany przez młodych ludzi. Ich cechą jest często nietuzinkowość i nastawienie na poszukiwanie nowych, nietypowych rozwiązań, produktów i usług. Dlatego są doskonałą grupą docelową, np. dla sklepu ze zwiędniętymi kwiatami.

Grzegorz Morawski, (ap)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0