16.03.2015

Nowych firm coraz mniej

Liczba rejestracji przedsiębiorstw spada. Ale firmy krócej czekają na zapłatę faktur.

W 2014 roku Polacy otworzyli 343 tys. firm, czyli o 9,5 tys. mniej niż rok wcześniej. To pierwszy spadkowy rok od 2008, w którym światową gospodarką wstrząsnął kryzys. Po pierwszych dwóch miesiącach 2015 roku trudno mieć nadzieję na poprawę statystyk. Bo o ile styczeń przyniósł nieznaczny wzrost rejestracji, o tyle już w lutym przybyło o 2 tys. firm mniej niż przed rokiem.
Jeśli spojrzeć na mapę otwarć, to okaże się, że najbardziej przedsiębiorczym regionem Polski jest Mazowsze. W 2014 roku to właśnie tutaj zarejestrowano 19 proc. wszystkich nowych firm. Mazowsze wraz z województwami śląskim, wielkopolskim i małopolskim  odpowiada łącznie za ponad połowę otwarć.

Podział branżowy nowopowstających firm Fot. Fachowcy.pl, "Gdzie otwierać biznes w Polsce"

Najwięcej nowych firm (30 proc.) powstaje w branży handlowej.

Jak wynika z raportu Fachowcy.pl „Gdzie otwierać biznes w Polsce”, najwięcej nowych przedsiębiorców (aż 30 proc.) wybiera branżę handlową. Jedna czwarta stawia na firmy budowlane, a po 7 proc. próbuje swoich sił w branży medycznej i transportowej. Zdaniem autorów raportu popularność handlu wiąże się z rosnącą dostępnością do internetu.
- Przedsiębiorcy otwierają się na pozyskiwanie nowych zleceń i klientów z internetu, zatem popyt na te usługi nadal będzie utrzymywał się na wysokim poziomie. W dzisiejszych czasach obeność firmy w internecie staje się obowiązkowa, świadczy o tym chociażby wzrost zainteresowania w dziedzinie handlu i zakupów online – czytamy w publikacji.

Jakkolwiek martwić może liczba nowozakładanych przedsiębiorstw, to już zdecydowanie pozytywnym sygnałem jest skracający się czas oczekiwania na zapłatę. W IV kwartale 2014 roku firmy czekały na wpływ należności od kontrahentów 3 miesiące i 12 dni. O 9 dni krócej niż w najgorszym pod tym względem I kwartale 2013 roku. Odsetek faktur nieregulowanych w terminie spadł już do 22,5 proc.
- Bez wątpienia ma na to wpływ rosnący wzrost gospodarczy i niskie stopy procentowe. Firmy zarabiają, mają też pewność, że w najbliższym czasie to się nie zmieni, więc nie kumulują pieniędzy na czarną godzinę. Niskie oprocentowanie kredytów także powoduje, że finansowanie działalności pieniędzmi kontrahentów się nie opłaca – wyjaśnia Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA, które bada płynność przedsiębiorstw.

Nie wszystkie przedsiębiorstwa korzystają jednak z dobrej koniunktury w gospodarce w równym stopniu. Najkrócej na zapłatę czekały w ostatnim kwartale minionego roku firmy największe, średnio 3 miesiące i 3 dni. Czas ten wydłużał się jednak wraz ze spadkiem wielkości wystawcy faktury. Średnie przedsiębiorstwa czekały na zapłatę przeciętnie 3 dni dłużej, małe 9 dni, a mikro, zatrudniające do 9 pracowników, aż 15 dni. Mikroprzedsiębiorcy ponosili też największe koszty z powodu opóźniania płatności lub braku zapłaty od kontrahentów – średnio 7,9 proc. wszystkich wydatków na funkcjonowanie firmy. W przypadku średnich przedsiębiorstw było to 2 razy mniej.

Mimo malejących zatorów płatniczych pod koniec roku przedsiębiorcy sceptycznie patrzą na utrzymanie tego trendu w kolejnych 3 miesiącach. Spory odsetek z nich uważa że na początku 2015 roku zaległości w płatnościach znowu zaczną rosnąć.
- Mamy skłonność do patrzenia na wszystko w czarnych barwach i to widać wyraźnie także w 6-letniej historii naszych badań. Wielokrotnie zdarzało się już, że mimo dobrej sytuacji w poprzednim kwartale, właściciele firm i menedżerowie uważali, że w kolejnych miesiącach sytuacja musi się pogorszyć. Na szczęście ci sami, którzy w badaniu styczniowym wyrażali obawy o wzrost zatorów płatniczych na początku roku, jednocześnie byli przekonani, że ich sytuacja finansowa polepszy się, albo przynajmniej nie ulegnie pogorszeniu. To oznacza, że spodziewają się utrzymania wystarczająco dużej puli zamówień, która zniweluje ewentualne straty spowodowane zatorami płatniczymi – podsumowuje Adam Łącki.