07.06.2015

Uważaj, za co płacisz

Przedsiębiorco, nie daj się oszukać! Firmy, podszywające się pod Centralną Ewidencję i Informację o Działalności Gospodarczej, próbują wyciągnąć pieniądze od ludzi, którzy stawiają pierwsze kroki w biznesie.

Nasza czytelniczka 24 kwietnia zarejestrowała własną działalność gospodarczą. Niespełna tydzień później dostała jednocześnie dwa pisma, wyglądające na druki urzędowe. W każdym było napisane, że musi natychmiast zapłacić za wpis do rejestru firm.
 Jedna przesyłka była od Rejestru Działalności Gospodarczych i Firm, druga od Centralnej Ewidencji Firm i Działalności Gospodarczych – opowiada nasza czytelniczka. – Do obu były dołączone druki opłaty pocztowej, jeden na 195 zł, drugi na 148 zł.
Pisma zostały tak skonstruowane, że na pierwszy rzut oka wynika z nich, że opłaty są obowiązkowe i na dodatek trzeba je zrobić natychmiast, bo termin wpłaty mija za kilka dni.
 Gdybym dostała jedno takie pismo, to pewnie bym zapłaciła, uznając, że takie są przepisy. Ale że przyszły dwa, i to każde z innej firmy, zaczęłam być podejrzliwa – dodaje nasza czytelniczka. – Zadzwoniłam do księgowej, a ta wytłumaczyła mi, że to są po prostu oferty handlowe komercyjnych firm i że nie powinnam wysyłać im żadnych pieniędzy.

Zmartwiony biznesmen zastanawia się nad rozwiązaniem problemu Fot. PROFIT system

Komercyjne rejestry firm – które żyją z pobierania opłat za wpisy – wykorzystują element zaskoczenia. Początkujący przedsiębiorcy niejednokrotnie płacą, nie do końca wiedząc za co.

Zarobić z zaskoczenia

Firmy, o których mowa, przybierają nazwy podobne do jedynej w Polsce państwowej Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Do tej państwowej wpis jest zupełnie darmowy, o czym dowie się każdy, rejestrując firmę we własnej gminie. Komercyjne rejestry – które żyją z pobierania opłat za wpisy – wykorzystują jednak element zaskoczenia. Początkujący przedsiębiorcy niejednokrotnie płacą więc, nie do końca wiedząc za co.

Według informacji, jakimi dysponuje Ministerstwo Gospodarki, od początku funkcjonowania CEIDG (od 1 lipca 2011 r.) zidentyfikowano 23 takie komercyjne rejestry. „Ministerstwo Gospodarki w latach 2011-2014 (I poł.) przekazało do prokuratur blisko 160 zgłoszeń, przekazanych wcześniej do ministerstwa przez osoby prywatne oraz instytucje zaniepokojone procederem (...) Generalnie prokuratury odmawiają wszczęcia dochodzenia (rzadko śledztwa), a wszczęte umarzają” – czytamy w mailu, który otrzymaliśmy od biura prasowego MG. Od września ub. r. ministerstwo co miesiąc przekazuje takie zgłoszenia wprost do Prokuratora Generalnego. Do kwietnia tego roku było ich 101.

Poszkodowani w tysiącach

Prokuratury odmawiają wszczęcia postępowań wtedy, kiedy nie dopatrzą się przestępstwa. A komercyjne rejestry firm tak przygotowują swoje pisma, że z formalnego punktu widzenia są tylko ofertą handlową. Czyli propozycją, a nie wezwaniem do obowiązkowej zapłaty.
To nieprawda, że z reguły umarzamy takie sprawy lub odmawiamy wszczęcia postępowania – mówi Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
To w stolicy zarejestrowanych jest najwięcej komercyjnych rejestrów.
Tylko w tej chwili warszawskie prokuratury zajmują się przynajmniej kilkoma tego typu sprawami – dodaje rzecznik. – Wszystko oczywiście zależy od konkretnej sprawy, ale w tego typu przypadkach może być mowa o doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Prokuratura nie dysponuje jednak żadnymi statystykami – ani ile takich śledztw jest w toku, ani jakimi postanowieniami zakończyły się dotychczasowe (czy umorzeniami, czy aktami oskarżenia).
Z informacji od Ministerstwa Gospodarki wynika, że w Polsce toczy się tylko jedna sprawa sądowa przeciwko właścicielowi komercyjnego rejestru, w Sądzie Okręgowym w Suwałkach.
 Rzeczywiście przed naszym sądem toczy się taki proces – potwierdza sędzia Marcin Walczuk, rzecznik prasowy suwalskiego sądu.  Do tej pory odbyły się dwie rozprawy. Poszkodowanych jest 11 tys. osób.
Jak się dowiedzieliśmy, wśród tych, którzy czują się w tej sprawie oszukani, są nawet kancelarie adwokackie czy notarialne.
Co robić gdy dostaniemy podobne pisma? Jeśli nie mamy zamiaru ogłaszać się w żadnych prywatnych rejestrach – po prostu wyrzucić do kosza. W razie wątpliwości skontaktować się z gminą, urzędem skarbowym albo z policją.