29.06.2015

Krzywy uśmiech gospodarki

PKB rośnie, dane z gospodarki napawają optymizmem. Ale czy przedsiębiorcy rzeczywiście zapomnieli o kryzysie?

Według szacunków Ministerstwa Gospodarki PKB Polski w tym roku wzrośnie o ok. 3,7 proc. Analitycy oceniają, że głównym kołem zamachowym będzie popyt wewnętrzny, czyli konsumpcja, a także wyższe inwestycji w kraju. Wzrosnąć o ok. 1,5 proc. ma też  produkcja budowlano-montażowa. Optymizmem napawają też inne wskaźniki makroekonomiczne. Stopa bezrobocia w maju spadła do 10,8 proc., a w pierwszym kwartale wynagrodzenia wzrosły o 5,6 proc. W pierwszych trzech miesiącach 2015 roku rósł też import i produkcja sprzedana przemysłu.

Pieniądze na mapie Polski.

PKB Polski w tym roku wzrośnie o 3,7 proc. Nie wszystkie branże korzystają jednak na ożywieniu...

Liczby robią wrażenie...

Nie byłoby wzrostu PKB na poziomie 3,5 proc., gdyby nie było inwestycji, a także gdyby przedsiębiorstwom nie udawało się zwiększać sprzedaży poza rynek polski. Sytuacja w większości krajów UE, czyli u naszych głównych partnerów handlowych, poprawia się. A to oznacza, że w kolejnych kwartałach możemy liczyć na rosnący popyt zewnętrzny, co będzie wspierać polską gospodarkę. I ciągle będzie to wzrost bezinflacyjny (przynajmniej do trzeciego kwartału). Wszystko to oznacza, że Jan i Maria Kowalscy mogą liczyć na coraz lepszą sytuację na rynku pracy, a także – jeśli posiadają potrzebne i poszukiwane na rynku kompetencje – na jeszcze większy niż dotychczas wzrost wynagrodzeń. A firmy na nowe zamówienia – komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Podobny wydźwięk mają też wynik badań prowadzone przez prywatne grupy kapitałowe. Ostatni pomiar „Barometru EFL”, prowadzonego przez Europejski Fundusz Leasingowy i pokazującego sytuację ekonomiczną w sektorze MŚP, sygnalizuje coraz lepsze nastroje wśród przedsiębiorców. Odczyt „Barometru EFL” na II kw. roku wyniósł  59,7 pkt. – 9,7 punktów ponad poziomem, który analitycy określają jako próg niepewności i ograniczenia rozwoju. Innymi słowy firmy mają wyższą skłonność do inwestowania w swój rozwój. Do  takich działań skłaniają je także lepsze od oczekiwanych wyniki wzrostu PKB w I kwartale.

... a rzeczywistość skrzeczy

Liczby to jedno, ale czy rzeczywiście martwe statystyki znajdują potwierdzenie w nastrojach żywych przedsiębiorców? Odpowiedź zależy od adresata pytania. Ogólnie jednak ludziom biznesu daleko do euforii, a na rzeczywistość patrzą trzeźwo. 
– Sytuacja na rynku dystrybucji żywności jest dość trudna – mówi Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy grupy handlowej Eurocash. – Dynamika wzrostu sprzedaży wciąż nie jest jednak wystarczająco duża, abyśmy mogli osiągać poprawę na każdym poziomie wyników. W nadchodzących kwartałach nie spodziewamy się istotnej poprawy na rynku.

Mariusz Pietrzko, współwłaściciel sieci pizzerii Fiero! Pizza na terenie województwa łódzkiego bez ogródek przyznaje, że jego klienci mocniej trzymają się za portfele, niż jeszcze dwa, trzy lata temu.
– Wtedy ludzie przychodzili do nas po dwa razy w tygodniu, za każdym razem zostawiając po 30 zł. Dziś liczą każdy grosz – mówi.

Z kolei Jacek Uss, do którego należą mobilne punkty z lodami w sieci Marsjano w kilku województwach, wskazuje na regionalne różnice w poziomie zamożności klientów.
 Mam lodziarnie w podlaskim i na Śląsku. Różnice między Polską A i B widzę w obrotach, te dysproporcje naprawdę istnieją i są znaczne – mówi przedsiębiorca.  

Nie brak i głosów jednoznacznie pozytywnych. Te dobiegają choćby z takich marek jak Sfinks, który po latach notowania strat w końcu zanotował zyski, czy odzieżowy Redan, który z miesiąca na miesiąc poprawia sprzedaż. W maju – o 29 proc. rok do roku.
Bardzo dobra majowa sprzedaż części modowej potwierdza, że wyniki osiągnięte w poprzednich miesiącach w tym segmencie nie były przypadkowe – mówi Bogusz Kruszyński, wiceprezes zarządu Redan.

W dobrym nastroju jest też Katarzyna Korpak, dyrektor Galerii Jurajskiej. Podkreśla ożywienie szczególnie w segmencie dóbr luksusowych.
Od roku notujemy sukcesywny wzrost zarówno liczby odwiedzających, jak i obrotów. Ten potencjał zauważa coraz więcej najemców, zwłaszcza oferujących nieco droższy asortyment  mówi.

Różnice nastrojów nie powinny dziwić. Dane makro to w końcu ich wypadkowa.