04.07.2016

Nietypowa kwiaciarnia Mai Bohosiewicz

– Nastawiliśmy się, że do naszego biznesu będziemy przez jakiś czas dokładać. A okazało się, że jak do tej pory nie było to konieczne! – mówi Maja Bohosiewicz, aktorka, która wraz z narzeczonym Tomaszem Kwaśniewskim prowadzi kwiaciarnię Flower Store.

Aktorzy najchętniej otwierają restauracje. Tymczasem pani zainwestowała w kwiaciarnię. Dlaczego?
Maja Bohosiewicz: Właściwie to był przypadek. Nie planowaliśmy otwarcia firmy. Każde z nas ma swój zawód. Tomek jest mocno związany ze światem biznesu, z kolei moje zajęcie jest stricte artystyczne, nie jestem rekinem finansjery. Prezentowe, eleganckie pudełka z kwiatami zobaczyłam za granicą. Zachwyciłam się, bo nie widziałam ich nigdy wcześniej w Polsce. Ale to był tylko czysty zachwyt, bez żadnej koncepcji biznesowej. Wtedy do akcji wkroczył mój chłopak, rasowy biznesmen, który powiedział: „Skoro nie ma jeszcze tego produktu w Polsce, to trzeba go wprowadzić na nasz rynek”. Ja nie wierzę w biznesy, w których myśli się tylko o zarobku. Po pierwsze musi być pasja, pomysł na coś, co lubimy robić, co nam sprawia przyjemność. Dopiero później znajduje się sposób na to, by na tym zarobić. A dla mnie te kwiaty to pasja.

Maja Bohosiewicz

Zastanawialiśmy się, czy samemu otwierać kwiaciarnie w miastach poza Warszawą. Ale ten biznes wymaga nadzoru, a na odległość nie da się tego dobrze zorganizować. Najlepszym rozwiązaniem wydaje nam się więc franczyza.
Maja Bohosiewicz

Kierując się tylko pasją, można zbankrutować i do końca życia spłacać długi. Biznes trzeba zaplanować.
M.B.: No tak, nie każda pasja jest dochodowa. Na pewno nie można zarobić na kupowaniu drogich torebek (śmiech). A mówiąc poważnie, oczywiście trzeba do sprawy podejść analitycznie. To właśnie domena Tomka. Ma taką cudowną umiejętność, że w jednej chwili potrafi cały biznes z góry przekreślić i podać listę powodów, skazujących go na porażkę – a za kilka minut przedstawić taki biznesplan, który ten sam biznes ukaże jako skazany na sukces.
Tomasz Kwaśniewski: Budowanie biznesplanu polega na tym, by obiektywnie i sumiennie spojrzeć na pomysł. Z pozytywnej i negatywnej strony. To bywa trudne. Kiedy analizujemy coś, co nas kręci, ciężko zachować krytycyzm. Wielu ludzi popełnia wówczas kardynalny błąd, skupiając się tylko na pozytywach. A problemy wcześniej czy później na pewno się pojawią, więc lepiej być na nie przygotowanym, niż dać się zaskoczyć.

Badaliście zainteresowanie waszym produktem na rynku, zanim otworzyliście kwiaciarnię?
M.B.: Ciężko było to zrobić. Jedyne, co nam pozostało, to pytać znajomych – czy im się podobają takie boksy i w jakiej cenie by je kupili. Przyjęliśmy założenie, że każda osoba kupuje raz na jakiś czas kwiaty. Nawet jeśli nie co tydzień, to z jakiejś okazji: urodzin, imienin, na Dzień Matki czy na walentynki. Choć trzeba przyznać, że właśnie braku klientów obawialiśmy się najbardziej. Róże trzeba zamawiać codziennie, z każdego koloru potrzebujemy po 200-400 sztuk. Jeśli nie zużyjemy ich w ciągu dwóch dni – musimy je wyrzucić. A razem z nimi kilka tysięcy złotych dziennie. Łatwo policzyć, że miesięcznie może to powodować ogromne straty. Dlatego staraliśmy się na początku brać jak najmniejsze ilości kwiatów. Na szczęście bardzo szybko zdobyliśmy bardzo duże zamówienia, głównie od firm. Z naszym produktem byliśmy pierwsi w Polsce, jednak szybko pojawiły się kwiaciarnie, które zaczęły nas podrabiać. Co właściwie nas cieszy. Mamy już na tyle mocną rynkową pozycję, że nie musimy się tego obawiać. Więc śmieszą nas różne nazwy i logo, właściwie bliźniaczo podobne do naszego, różniące się np. tylko jedną literą.
T.K.: Konkurencja buduje rynek. Im więcej jej powstaje, tym większy ruch generuje to u nas. Ludzie dowiadują się o kwiatach w pudełkach, a później robią research, szukając najlepszego producenta. A my mamy mocne wsparcie PR-owe, dużo inwestujemy w marketing, pozycjonując się na markę ekskluzywną. Co na razie świetnie działa.

Jaki czas daliście swojemu biznesowi na rozkręcenie się?
M.B.: Na początku powiedziałam: „Tomek, wylicz, jakie są nasze koszty, i ustalmy, ile i jak długo możemy do tego biznesu dokładać”. Postanowiliśmy, że dajemy sobie 6-8 miesięcy, by Flower Store zaczął na siebie zarabiać. Okazało się, że nie było ani jednego miesiąca, w którym musieliśmy dołożyć chociażby złotówkę.
T.K.: Na początku dość mocno analizowaliśmy koszty, staraliśmy się je ograniczać do minimum. Wiadomo, że początek jest zawsze trudny, dużo funduszy pochłania PR i marketing. Natomiast okazało się, że w naszym przypadku rozruch był bardzo szybki.

Wspólna firma nie komplikuje wam życia prywatnego?
T.K.: Tak się idealnie podzieliliśmy pracą i charakterami, że doskonale się uzupełniamy.
M.B.: Rozdzieliliśmy bardzo precyzyjnie nasze zadania. Ja się zajmuję sprawami marketingu, stroną wizualną, kontaktami z mediami, obsługą PR-ową, mediami społecznościowymi. Tomek natomiast jest silną stroną biznesową naszego przedsięwzięcia. Ma wieloletnie doświadczenie w biznesie, i to dużo poważniejszym niż jedna kwiaciarnia na Powiślu. Wiadomo, że zdarzają się konflikty, ale ich rozwiązywanie przychodzi nam gładko. Ustaliliśmy rzeczy, na które musimy mieć obopólną zgodę, i te, w których możemy sami podejmować decyzje. Mogę zapytać Tomka o zdanie, a potem powiedzieć: „dziękuję za opinię”, i zrobić po swojemu, bo to moja działka. I odwrotnie.

Pojawiacie się systematycznie w kwiaciarni na Solcu?
M.B.: Tak trzeba. Nie ma biznesu, który się sam pilnuje. To nie jest oczywiście tak ryzykowny interes, jak restauracja, ale wymaga stałego wglądu. Choć większość rzeczy możemy robić zdalnie, to chyba nie ma dnia, byśmy nie pojawiali się na Solcu. Choćby po to, by sprawdzić, czy jest posprzątane, czy klienci są dobrze obsługiwani.  

Rozmawiała Monika Wojniak-Żyłowska

Fragment wywiadu opublikowanego w numerze 5/2016 miesięcznika "Własny Biznes FRANCHISING".

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł