Krzysztof Klicki: Pierwszego miliona nie zauważyłem

Nie jestem hipokrytą i nie powiem, że zamożność, pieniądze nie mają znaczenia. Mają, a ich posiadanie daje komfort – choćby możliwość realizacji swoich pasji czy zainteresowań.
Krzysztof Klicki, twórce i prezes spółki Kolporter.
Niedziela
09.10.2016
– Klucz do sukcesu ma w sobie każdy z nas. Potrzeba konsekwencji i odwagi w działaniu, zdrowego uporu, ciężkiej pracy i odrobiny pokory, aby po niego sięgnąć – radzi Krzysztof Klicki, twórca i prezes spółki Kolporter.
 

Zbudował pan swój biznes w sposób przypominający legendarny „American Dream” – zupełnie od zera, wożąc gazety od sklepu do sklepu autem pożyczonym od ojca. Czy w dzisiejszych czasach podobna kariera biznesowa jest w ogóle możliwa?
Jestem przekonany, że tak. Ludzie odnosili sukcesy w biznesie w różnych czasach, odnoszą również współcześnie i zapewne będą odnosić za kilkadziesiąt lat. To pokazuje, że realia, w jakich przyszło nam funkcjonować, nie mają pierwszorzędnego znaczenia. Każde czasy mają swoją specyfikę, ale jestem pewien, że ludzie, którzy mają określony cel i nie boją się ryzykować, są gotowi na ciężką pracę, zawsze osiągną sukces. On jednak nigdy nie przychodzi sam, trzeba o niego mocno powalczyć.

Wspominając tamte czasy, zastanawia się pan, dlaczego panu się udało, a innym nie?
Zaczynałem ćwierć wieku temu, gdy rzeczywiście było jeszcze wiele niezagospodarowanych nisz, gospodarka wolnorynkowa dopiero się tworzyła i tysiące ludzi postanowiło wtedy, że spróbują swoich sił w biznesie. Ale nie wszystkim się udało. Dlaczego? Bo na ścieżce do sukcesu zawsze pojawiają się porażki, a nie każdy potrafi sobie z nimi poradzić, podnieść się, ocenić realnie to, co się stało, wyciągnąć wnioski i iść dalej.

Mimo wszystko jednak chyba łatwiej startuje się w biznesie w raczkującej gospodarce niż w warunkach dzisiejszej konkurencji.
Osobom, którym wydaje się, że 26 lat temu mieliśmy łatwiej, polecam przypomnienie sobie tamtych czasów i realiów – bez telefonów komórkowych, bez internetu, bez otwartych granic. Kto dziś chciałby prowadzić biznes w takich warunkach?

W 1990 roku zaczynał pan od sprzedaży gazet w sklepach spożywczych, do czego zainspirowało pana rozwiązanie podpatrzone na rynku austriackim.
Prawda jest taka, że wtedy nie miałem żadnego pojęcia o biznesie. Byłem zwykłym studentem fizyki, który chciał zarobić parę złotych na utrzymanie rodziny. Nie myślałem o budowaniu potężnej firmy na wzór zachodni, nie miałem żadnej strategii tworzenia i rozwoju biznesu. Równie dobrze mogłem zacząć każdą inną działalność. Wybrałem dystrybucję prasy z bardzo prostego powodu – to nie wymagało nakładów finansowych. Na wszystkie inne działalności, nawet otwarcie sklepu, potrzeba było kapitału na start. Ja go nie miałem.

Czy dziś istnieje jakiś biznes, który można byłoby podpatrzyć za granicą i wprowadzić do Polski?
Nie jestem zwolennikiem podpatrywania gotowych wzorców w innych krajach i przenoszenia ich na nasz grunt. Uważam, że zwłaszcza obecnie mamy całą masę młodych, niezwykle zdolnych i kreatywnych ludzi, którzy tworzą fantastyczne projekty, są pełni pomysłów i energii. To właśnie między innymi dzięki nim mamy coraz więcej firm, które z powodzeniem radzą sobie na światowych rynkach, w zasadzie w każdej branży. Trzeba tylko tym młodym ludziom stworzyć jeszcze lepsze warunki do rozwoju ich talentów, a jestem pewien, że to my będziemy źródłem dobrych wzorców dla innych państw.

Przez niemal dekadę Kolporter działał na krawędzi rentowności. I tylko dobre zarządzanie należnościami i zobowiązaniami pozwoliło utrzymać się nad kreską. Dlaczego wówczas nie porzucił pan tego biznesu? Co podtrzymywało wiarę, że jednak się uda?
Faktem jest, że pierwsze lata działalności Kolportera to była ciągła walka o byt. Bardzo często byliśmy pod kreską, trwał stały wyścig o to, by jakoś spiąć finanse. Odpowiednie zarządzanie należnościami i zobowiązaniami miało oczywiście ogromne znaczenie, ale na pewno nie zagwarantowałoby nam sukcesu, który osiągnęliśmy. Na początku lat 90., gdy zaczynałem działalność, tego typu małych firm dystrybucyjnych było co najmniej kilkadziesiąt. Nie przetrwała żadna. Dystrybucja prasy to specyficzny biznes, wymagający określonej infrastruktury, logistyki, opłacalny w dużej skali. Musiałem więc ryzykować i stale rozwijać firmę. Inwestowaliśmy w samochody, magazyny, zatrudnialiśmy coraz więcej ludzi. Rosły przychody i rosły wydatki, ten wyścig wydawał się nie mieć końca. Wiele razy odczuwałem zniechęcenie, miałem ochotę zrezygnować. Powstrzymywała mnie nie tyle wiara w to, że musi się udać, co odpowiedzialność za moich przyjaciół, którzy mi zaufali i pracowali razem ze mną, za ludzi, których zatrudniłem – te wszystkie dziewczyny i chłopaków, którzy naprawdę ciężko pracowali na rozwój mojej firmy. Wiedziałem, że ci ludzie są razem ze mną, że mnie wspierają, wierzą, liczą na mnie, mówią „nasz Kolporter”, „nasz prezes”, że tworzymy jakąś wspólnotę. Oni byli głodni tego sukcesu nawet bardziej ode mnie. Nie mogłem ich zawieść. Zawsze miałem wokół siebie świetną ekipę, tak jest do dziś. Pozycja, którą osiągnął Kolporter, to nasza wspólna praca – mówię to z pełnym przekonaniem.

Magazyn „Wprost” w 2015 roku wycenił pana majątek na ponad 1,5 mld zł. Czy pamięta pan granicę, kwotę, po której zarobieniu poczuł się pan zamożnym człowiekiem?
Nigdy nie miałem takiego uczucia, pewnie dlatego, że zamożność – w sensie posiadania określonego majątku – nie była nigdy moim celem. Cele, które sobie stawiałem, dotyczyły firmy, jej rozwoju, zdobycia określonej pozycji, ale nie było to uwarunkowane tym, że muszę mieć na swoim koncie 10 czy 100 milionów i poczuć się człowiekiem bogatym. Nie jestem hipokrytą i nie powiem, że zamożność, pieniądze nie mają znaczenia. Mają, a ich posiadanie daje komfort – choćby możliwość realizacji swoich pasji czy zainteresowań. Ale przez ponad 26 lat działalności Kolportera praca, rozwój firmy, absorbowały większość mojego czasu i szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłem tego mitycznego pierwszego miliona.

Handel prasą to biznes niskomarżowy, ofertę salonów prasowych trzeba uzupełniać, m.in. o artykuły spożywcze, by poprawiać rentowność. W dodatku rozwój nowych technologii coraz bardziej spycha drukowaną prasę do defensywy. Jak pan widzi ofertę salonów za 10 lat? Czy może być tak, że drukowane publikacje będą już tylko marginesem w wolumenie sprzedaży?
Kres prasy drukowanej, wieszczony zresztą już od około 10 lat, to mit. Dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy pokazują niezmiennie potężną dominację tradycyjnych wydań papierowych nad e-prasą. Nie sądzę więc, że prasa tradycyjna zniknie z rynku za 10 czy nawet 20 lat. Z naszego punktu widzenia ubiegły rok – 2015 – był wyjątkowo udany dla dystrybucji prasy. Wyraźnie widać stabilizację na rynku, wyhamowane zostały gwałtowne spadki sprzedaży prasy. W naszej ofercie dystrybucyjnej pojawiło się w ubiegłym roku ok. 200 nowych tytułów, co też pokazuje sporą dynamikę wydawców. Oczywiście, zmienia się specyfika wydawnictw, coraz większą popularnością cieszą się np. tytuły eksperckie czy różnego rodzaju wydania kolekcjonerskie. Wydawcy bardzo dobrze odczytują zmieniające się oczekiwania czytelników i przygotowują propozycje dopasowane praktycznie do każdej grupy klientów. W podobny sposób staramy się działać w naszych salonikach i salonach prasowych, słuchając uważnie klientów, analizując ich potrzeby i poszerzając ofertę o te produkty i usługi, których oczekują. Dziś salonik Kolportera to już nie typowy punkt sprzedaży prasy, ale minicentrum handlowo-usługowe, w których klient może opłacić rachunki, zlecić przekaz pieniężny, wypłacić pieniądze z karty, nadać przesyłkę kurierską, doładować swoje konto Google Play, kupić grę na smartfona, a w najnowszych salonach także wypić kawę czy zjeść szybki posiłek.

Rozmawiał Grzegorz Morawski

Fragment wywiadu opublikowanego w numerze 8/2016 miesięcznika "Własny Biznes FRANCHISING".


PRZECZYTAJ ARTYKUŁY

Nie od razu firmę zbudowano /13.04.2018

– Budować umie wielu, ale dobrze zarządzać firmą deweloperską już nie. By być deweloperem, trzeba umieć pozyskiwać i uzdatniać ziemię. A to jest proces trwający wiele lat – mówi Jarosław Szanajca, założyciel i prezes Dom Development.

Najpierw satysfakcja, później kasa /06.03.2018

– Nigdy nie myślę najpierw o pieniądzach. Mogę robić tylko to, co sprawia mi przyjemność i czego nie musiałbym się później wstydzić. A zyski dopiero mogą z tego wynikać – mówi Radosław Majdan, były reprezentant Polski w piłce nożnej, twórca marki perfum Vabun.

Hardkorowy Koksu wyciska zyski z siłowni /01.02.2018

– Polacy chcieliby wyłożyć jak najmniej pieniędzy, ale zarobić dużo i szybko. A biznes trzeba planować na długo, żeby mieć z niego zyski i za 10, i za 20 lat – mówi HardKorowy Koksu, czyli Robert Burneika, kulturysta i właściciel siłowni Burneika Sports Gym.

Aktorka zarabia na czesaniu /02.01.2018

Czy kobieta, która skorzysta z usług salonu fryzjersko-kosmetycznego Bonjour Madame przemieni się z brzyduli w piękność? Tego przynajmniej chciałyby jego właścicielki, aktorka Julia Kamińska oraz jej wspólniczka Paulina Kałużyńska.

Michał Łotoszyński: Biznes wymaga działań /01.12.2017

Chyba nie ma branż, w których nie ma dziś okazji inwestycyjnych. Są trudniejsze i takie o większych barierach wejścia. Ale we wszystkich można odnieść sukces – przekonuje Michał Łotoszyński, prezes wypożyczalni samochodów 99rent.

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW

POPULARNE NA FORUM

Siłownia

ciekawe wiadomości i strona 192.168 ll

11 wypowiedzi
ostatnia 25.04.2018
Faktoring a franczyza

Faktoring jest sposobem na uzyskanie dodatkowej gotówki-moim zdaniem lepsze to niz pakowanie się w kredyt. Niestety nie wiem czy mając juz franczyzę mozesz starać się o...

26 wypowiedzi
ostatnia 24.04.2018
Jaka reklama się opłaca?

Tradycyjna reklama jak baner czy plandeka zawsze się sprawdzi. My zamawialiśmy jedno i drugie od http://erka.gdansk.pl/plandeki/ i z obu rzeczy jesteśmy zadowoleni,...

200 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2018
Tani biznes dla początkującego

Przy rozwijaniu swojego biznesu zdecydowanie dobrze jest wziąć pod uwagę fachową pomoc czyli firmę consultingową. My korzystaliśmy z usług...

80 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2018
Własny biznes z małym kapitałem

Mały kapitał to nie problem. Problemy zaczynają się wtedy,gdy nie radzimy sobie w zarządzaniu. W takim przypadku należy zainteresować się...

227 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2018
Oczaruj klienta

Świetny tekst! Bez tych wskazówek żaden sklep nie ma prawa bytu. Długo nikt nie wytrzyma. Dzisiejszym rynkiem rządzą klienci, więc trzeba przewidywać ich potrzeby....

1 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2018
Żony milionerów też zarabiają

Today the weather is quite beautiful. I like this. It makes me comfortable and works better. But I tried my best and try to finish the contest with a fierce determination to...

4 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2018
Pomysł na biznes - restauracja regionalna

Jak zawsze podstawą jest inwestycja w dobry sprzęt kuchenny i dobre produkty. Jeśli o wyposażenie chodzi to my większość rzeczy kupowaliśmy w hurcie w...

50 wypowiedzi
ostatnia 22.04.2018
zobacz więcej na forum