11.07.2014

Czy franczyza w Getin Banku się nie opłaca?

Pomiędzy partnerami Getin Banku a centralą doszło do konfliktu o wynagrodzenia. Prezentujemy jego kulisy.

7 lipca do redakcji portalu Franchising.pl zadzwonił jeden z partnerów Getin Banku. Według jego relacji stosunki pomiędzy właścicielami placówek partnerskich a centralą stanęły na ostrzu noża po tym, jak bank zmienił zasady wynagradzania partnerów i sposób naliczania kar umownych. Poprosiliśmy obie strony o przekazanie ich stanowiska w tej sprawie. Oto, czego się dowiedzieliśmy.  

Tomasz Majewski, dyrektor Departamentu Dystrybucji Pośredniej Getin Banku Fot. Getin Bank

Partnerzy zarzucają Tomaszowi Majewskiemu, dyrektorowi Departamentu Dystrybucji Pośredniej w Getin Banku, autorytarny sposób zarządzania siecią.

Źródło sporu
Jak wynika z przesłanych do redakcji materiałów, problemy we współpracy zaczęły się już jakiś czas temu. W dokumencie przesłanym do redakcji partnerzy piszą:
„W roku 2013 rozpoczęła się fala wyłącznie niekorzystnych dla franczyzobiorców zmian w naliczaniu prowizji. Jednocześnie rosły wymagania banku co do zabezpieczeń placówek, ilości zatrudnionych osób, wyposażenia, standardów, szkolenia kandydatów na doradców itd. Prowizje malały - koszty rosły!”*

Z relacji franczyzobiorców wynika, że na niekorzyść zmieniła się nie tylko wysokość prowizji i kar, ale też zasady ich naliczania, np. partnerzy mieli prawo do prowizji za sprzedaż depozytów tylko wówczas, jeśli klient aktywował je w określonym czasie po założeniu. Ponadto sposób naliczania kar był skonstruowany w ten sposób, że były one pobierane jako procent od całego przychodu placówki, nawet jeśli franczyzobiorca nie realizował planu sprzedaży tylko na jednym z produktów.    

„Absurd pogłębia jeszcze fakt, że możemy jeszcze dopłacać bankowi za swoją pracę, bo obowiązują kary czyli „obcinki” za zbyt niską sprzedaż: na przykład depozytu. Nie mamy praktycznie wpływu na tę wielkość, bo ta zależy przede wszystkim od poziomu oprocentowania proponowanego przez bank! Ale za brak realizacji parametru minimum zabiera się nam 15 proc. całego wynagrodzenia miesięcznego placówki, wypracowanego na kredytach. Wynosi to średnio około 3.000/5.000 zł miesięcznie na placówkę!” 
„Nasz wpływ na to czy klient aktywuje konto akurat w drugim miesiącu i to kwotami w wyznaczonych wysokościach jest minimalny!  Wynagrodzenie za konta będzie oparte więc na  szczęściu i przypadku, a nie na ilości wykonanej pracy!”

Zapytaliśmy o przyczyny wprowadzenia zmian dotyczących m.in. zwiększenia kar za zbyt niską sprzedaż czy wprowadzenia nowych, niekorzystnych z punktu widzenia partnerów, zasad naliczania prowizji. W mailu przesłanym do redakcji przez Wojciecha Surego, rzecznika banku, czytamy: 
„Zmiany to nieodzowny element rozwoju każdego biznesu, w tym także sieci franczyzowej Getin Noble Banku. Nowe zasady współpracy z franczyzobiorcami są ściśle powiązane z realizacją naszych celów biznesowych, zgodnych z przyjętą strategią Banku.”    

Partnerzy zarzucają też bankowi, że zmiany warunków współpracy powodują ograniczenie rentowności ich biznesów i w konsekwencji prowadzą do zamknięć:
„W ubiegłym roku było jeszcze około 260 placówek - teraz zostało około 170.  W tym około 40 przygotowuje się do likwidacji. Na koniec roku zostanie około 130 (raczej mniej!) – czyli tylko połowa stanu z roku ubiegłego. Od kompetentnych osób słyszymy, że kończą współpracę tylko placówki nierentowne, które grożą niewypłacalnością.  Ale czy ta nierentowność nie powstała na skutek kolejnych redukcji prowizji, obcinek i kar?” – pytają partnerzy.

Sprzeczne wersje
Bank jednak nie zgadza się ze stwierdzeniem, że w ostatnich miesiącach doszło do licznych zamknięć placówek partnerskich wynikających z braku akceptacji zmian w umowach franczyzowych.
- Nie jest to prawda. Od początku roku sieć franczyzowa Getin Noble Banku zmniejszyła się o 4 placówki i liczy obecnie 227 placówek – informuje rzecznik.

W piśmie skierowanym do banku, wyrażającym brak zgody na wprowadzenie zmian dotyczących wysokości prowizji, partnerzy zarzucają franczyzodawcy, że samodzielnie zmienia „reguły gry”. 
„Skoro określenie wynagrodzenia należy do istotnych postanowień umowy agencyjnej i ma kluczowe znaczenie dla każdego agenta, to nie sposób przyjąć, że ustalenia w tym mogą zależeć wyłącznie od „widzimisię” jednej strony i to w dodatku od strony ekonomicznie silniejszej. Wspomniana reguła dotyczy zresztą nie tylko umowy agencyjnej, lecz każdej umowy cywilnoprawnej.”

Jednocześnie cytują postanowienia umowne, z których wynika, że bank ma jednak prawo do podejmowania takich decyzji.
„Bank zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w wynagrodzeniu Partnera, określonym w załączniku nr 6 do Umowy. Zmiana załącznika nr 6 nie stanowi zmiany Umowy. Bank powiadomi Partnera o zmianie w trybie opisanym w § 21, najpóźniej na 14 dni przed pierwszym dniem, od którego obowiązywać będą nowe stawki wynagrodzenia. Odmowa akceptacji zmian wynagrodzenia musi być dokonana przez Partnera w formie pisemnej, w terminie 14 dni od daty otrzymania informacji i jest równoznaczna z wypowiedzeniem Umowy przez Bank.”

Zdaniem partnerów (choć na takie zapisy umowne sami się zgodzili) taki sposób decydowania o kwestiach wynagrodzeń jest niezgodny z prawem. Argumentują:
„Bank posługuje się wzorcem (formularzem) umowy i może taki formularz zmieniać, ale tylko zgodnie z prawem. (…) przyjmuje się powszechnie, że klauzula modyfikacyjna zasadniczo nie powinna uprawniać do zmiany istotnych elementów umowy, takich jak wynagrodzenie. Przy okazji wypada zauważyć, że użyta w § 12  Umowy formuła, że zmiana załącznika do umowy określającego zasady wynagradzania agenta „nie stanowi zmiany umowy” jest oczywiście niezgodna z rzeczywistością, gdyż cały sens zmiany załącznika do umowy polega na wprowadzeniu zmian w zasadach wynagradzania, czyli w określeniu istotnego, najistotniejszego z punktu widzenia agenta, postanowienia umowy.”

Nie ma rozmowy
Zdaniem partnerów źródło problemów tkwi przede wszystkim w sposobie komunikacji i podejmowania decyzji.
Spotkania z przedstawicielami GB bardzo się różnią od normalnych spotkań w innych sieciach, gdzie bezkarnie możesz powiedzieć, co cię boli, co ci się nie podoba, co należy zmienić – tu nikt nie słucha” – żalą się partnerzy.

W innych bankach, wykorzystujących partnerski model rozwoju, działają fora służące wymianie opinii pomiędzy dawcą a biorcami licencji. Rady partnerów to taki wentyl bezpieczeństwa, dzięki któremu potencjalne konflikty można dostrzec i rozwiązać, zanim dojdzie do eskalacji, jak w tym przypadku. Według osoby, która poinformowała redakcję o sprawie, na nowe warunki w umowie nie zgodziło się 90 proc. Wyrazili oni gotowość zakończenia współpracy z bankiem.  

Zapytaliśmy franczyzodawców, dlaczego w Getin Banku nie został powołany organ w postaci rady partnerów.
„Na przestrzeni ostatnich 4 lat w sieci franczyzowej Getin Noble Banku funkcjonowała Rada Partnerów.  Ze względu na nieefektywność komunikacji została zastąpiona spotkaniami z Partnerami Banku – konferencjami i regularnymi spotkaniami regionalnymi. Obecnie na wniosek Partnerów ponownie powołujemy Radę” – informuje rzecznik.

Co dalej z siecią partnerską?
Niesnaski na linii centrala - partnerzy mogą dawać do myślenia na temat przyszłości franczyzy w należącym do Leszka Czarneckiego banku. Rynek pamięta bowiem historię firmy stworzonej przez innego z dziesiątki najbogatszych ludzi w Polsce – Dariusza Miłka. W swojej obuwniczej spółce CCC najpierw zbudował sieć sprzedaży w oparciu o franczyzę, po czym, gdy okrzepł na rynku, podziękował partnerom za współpracę, przejmując ich lokale. Czy podobnie będzie w przypadku Getin Banku?
- Nie ma żadnych planów rozwiązania sieci franczyzowej Getin Noble Banku. Franczyzobiorcy są dla nas ważnymi partnerami biznesowymi, co wynika ze strategii banku na najbliższe lata – informuje bank.

Jednak jeszcze przed kilkoma miesiącami Tomasz Majewski, dyrektor Departamentu Dystrybucji Pośredniej w Getin Banku, wypowiadał się w nieco mniej zdecydowanym tonie:
- Franczyza jest możliwą ścieżką rozwoju sieci dystrybucji. (…) Nie stawiamy sobie celu, aby rozbudowywać sieć franczyzową za wszelką cenę. Jesteśmy zainteresowani zwiększaniem liczby placówek poprzez nawiązanie współpracy z osobami, które dobrze rokują. Rozwój sieci jest jednym z naszych celów, jednak nie ustawiamy sobie konkretnych założeń ilościowych – twierdził w wywiadzie na portalu Franchising.pl.

Majewskiemu partnerzy zarzucają autorytarny sposób zarządzania siecią i to, że zamiast dialogu woli jednostronnie dyktować warunki partnerom. Taki wizerunek menedżera potwierdzają też nasi pragnący zachować anonimowość rozmówcy z branży. Według jednego z nich, w sieci Getin Banku „nie ma partnerów, są wykonawcy”.   

Dzień po poinformowaniu redakcji o trudnych relacjach z franczyzodawcą partnerzy wzięli udział w spotkaniu z osobami decydującymi o kształcie sieci partnerskiej w Getin Banku. Jak dowiedział się portal Franchising.pl, rozmowy te zaowocowały powołaniem zespołu, który ma dyskutować nad kwestiami zmian w umowach i przyszłym kształcie współpracy.

Będziemy informować o wyniku tych rozmów.

(gum)

* W cytowanych fragmentach zachowano oryginalną pisownię.