10.08.2017

Sklep papierniczy: Dochody nie tylko na papierze

Zeszyty i długopisy nie wystarczą, by sklep z artykułami papierniczymi zarobił na swoje utrzymanie. Oferta musi być o wiele bogatsza, by zadowolić dzieci, rodziców, urzędy i biura. I aby skutecznie powalczyć z hipermarketami o klientów.

Jarosław Rychter, właściciel sieci sklepów Papiernik w Warszawie, z branżą jest powiązany rodzinnie. Jego ojciec prowadzi firmę produkującą i importującą artykuły papiernicze. Ponad dwanaście lat temu, do spółki z mamą, otworzył pierwszy sklep na Ursynowie. W kolejnych latach otwierał następne – dziś w sumie działają cztery, wszystkie w dzielnicach stolicy: na Ursynowie, Kabatach, Mokotowie i Wilanowie. – Miałem też sklepy na Gocławiu i w Ursusie, w lokalizacjach wydawać by się mogło idealnych – opowiada. – Nowe osiedla, blisko szkoły, oferta świetnie dopasowana do klienteli. Niestety, przychodziło niewielu ludzi i sklepy trzeba było zamknąć. Jak widać, oprócz dobrego przygotowania i rozeznania rynku, potrzeba jeszcze odrobiny szczęścia. Jednak młode osiedla, tzw. sypialnie, to najlepsza lokalizacja. Bliskość szkoły nie jest już tak ważna. Rodzice nie dają dzieciom zbyt dużo pieniędzy do szkoły, tyle co na drożdżówkę czy napój. Więc uczniowie dużych zakupów nie zrobią. Stefan Kwolek, który od 20 lat prowadzi swój sklep papierniczy w centrum Pruszcza Gdańskiego, poleca jeszcze inną lokalizację. – Osiedla i duże skupiska ludności to dobre miejsce. Ale w okolicy powinno też być dużo instytucji, firm. To są klienci, którzy mają pieniądze – podkreśla.

Jarosław Rychter w swoim sklepie papierniczym

Pomysł na biznes