W gastronomii jest pole do popisu
- mówi Dariusz Szastok, właściciel sieci pizzerii La Primera.
Jaką strategię wejścia na konkurencyjny rynek gastronomiczny przyjęła sieć pizzerii La Primera?
Proponujemy franczyzobiorcom atrakcyjne warunki współpracy. Nie pobieramy opłaty za przystąpienie do sieci, a dziesięciu pierwszych partnerów będzie zwolnionych z uiszczania miesięcznych opłat przez sześć pierwszych miesięcy działalności. Franczyzobiorcy mają też zapewnione dostawy półproduktów w korzystnych cenach, towary dostarczane są przez nasze hurtownie. Jak dotąd powstały trzy placówki własne i trzy franczyzowe pizzerii La Primera.
Jak ocenia Pan obecną sytuację na rynku gastronomicznym?
To bardzo chłonny rynek, chociaż nowych sieci powstaje coraz więcej. Nowe lokale i marki mają jednak duże pole do popisu, bo klienci bardzo chętnie sprawdzają potrawy spod nowych, nieznanych dotąd znaków. My staramy się zaistnieć w sektorze gastronomii tańszej, skierowanej do młodych ludzi, których portfele nie zawsze są zasobne. Dlatego też preferowane lokalizacje pizzerii La Primera to nie punkty w centrach dużych aglomeracji, gdzie wysokie są ceny najmu. Staramy się otwierać placówki w miejscach, które zapewniają z jednej strony przepływ klientów, a z drugiej nie będą generować wysokich kosztów związanych z utrzymaniem punktu.
rozmawiał (gum)
|
Jestem najdroższy na świecie
Tomasz Jacyków, projektant mody, fotograf i stylista
|
Czy zawód stylisty jest intratnym zajęciem?
Może takim być. Jednym z warunków dobrej współpracy z klientem jest dyskrecja. Nie zdradzam informacji o tym, kogo stylizuję. Jeśli ktoś sam zdecyduje się ujawnić, że pomagam w kreowaniu wizerunku, to jest mi wtedy bardzo miło. Istnieją osoby, które nie życzą sobie podawania do publicznej wiadomości takiej informacji.
Na co powinni zwrócić uwagę biznesmeni stojący przed szafą, którzy przesuwając kolejne wieszaki z marynarkami, żakietami i garniturami, zastanawiają się, co na siebie włożyć?
Zarówno w biznesie, jak i w polityce najważniejsze jest, żeby nie popadać w obłęd mody. Supermodnie ubrany biznesmen i polityk z tzw. górnej półki powinni pozostawać krok w tyle za obowiązującymi trendami. Takie osoby muszą zwracać uwagę na detale i jakość tego, co noszą. Ważne jest, aby garnitur - nawet jeżeli jego wielkość jest minimalnie niedopasowana, bo akurat komuś się schudło lub przytyło - dobrze na nas leżał, bo to się widzi tak na zdjęciach, jak i w rzeczywistości. Istotne są również takie szczegóły, jak zegarek, buty, sprzączka do paska, okulary.
Którego z polityków można pochwalić za dobry gust?
Na pewno nieźle ubranym politykiem jest Radosław Sikorski i Wojciech Olejniczak. Uważam, że Ryszard Kalisz, przy swojej sylwetce,ma świetnie skrojone garnitury i dobrze się w nich prezentuje. Większy problem jest z kobietami, ponieważ trudno znaleźć odpowiednik męskiego garnituru, który nie pozbawi ich kobiecości. Z drugiej strony trzeba unikać wszelkich falban czy kolorowych sukienek, bo arena polityczna nie jest miejscem ekshibicjonizmu ani areną dla rozbuchanych osobowości - przynajmniej w kwestii ubrania. Zdarzają się wyjątki. Do takich należy Joanna Senyszyn. Ona ma prawo, bo wszystko co nosi, wygląda świetnie. Jej styl jest po prostu niepowtarzalny. Gdyby takich kobiet było piętnaście, to bym wrzeszczał, że to jest skandal i nie do pomyślenia. Posłanka Senyszyn jest jedyna w swoim rodzaju i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyrażała się w tak oryginalny sposób, jak robi to do tej pory.
Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 5/2009