Pytanie tygodnia

Piotr Wilczyński, dyrektor ds. finansów i rozwoju, członek zarządu Vision Express SP.

Agenci w Vision Express

- o nowym modelu współpracy opowiada Piotr Wilczyński, dyrektor ds. finansów i rozwoju, członek zarządu Vision Express SP.

Wprowadzacie nowy, agencyjny model współpracy. Na czym będzie on polegał?
Jest to oferta, którą kierujemy do naszych pracowników. Dzięki nowemu modelowi współpracy będą oni mogli wziąć w zarządzanie salon optyczny Vision Express, w zamian otrzymają wynagrodzenie, którę będzie procentem od obrotu placówki. W ramach tego procentu agent będzie zatrudniał pracowników, motywował ich, ponosił część kosztów administracyjnych od niego zależnych, jak np. koszty telefonów. Natomiast to my nadal będziemy właścicielami salonu i do nas będzie należał towar w nim się znajdujący. Oczekujemy że, gdy przekształcimy salon własny w agencyjny, to wówczas zrobi on obrót o 10-20 proc. wyższy. Zawdzięczamy to agentom, którzy dbają o salon, jak o swój własny. Współpraca agencyjna jest dobrym rozwiązaniem dla osoby, która chciałaby prowadzić salon sieci, ale nie chce zaryzykować i zainwestować 600-800 tys. zł w placówkę franczyzową.

A jeśli agent w końcu się odważy i zechce przejść na model franczyzowy, to będzie miał taką możliwość?
Tak, ale bez możliwości przejęcia sklepu, który aktualnie prowadzi. Jest tak dlatego, że inne salony mamy przeznaczone na punkty agencyjne, a inne na franczyzowe. Planujemy otworzyć w tym roku 9 sklepów franczyzowych, na razie uruchomiliśmy pięć placówek. Obecnie większość naszych franczyzobiorców to nasi byli pracownicy.

rozmawiała (smoli)

Aktualności

VIP ma firmę

Żona: mój doradca finansowy

Na początku wróćmy do tragicznych wydarzeń z 10 kwietnia... Rynek finansowy w Polsce raczej bezdusznie zareagował na informację o katastrofie w Smoleńsku.
W dniu zabójstwa prezydenta Kennedy'ego amerykański indeks giełdowych Standard&Poor's stracił blisko 3 proc., a już na następnej sesji wzrósł o 4 proc. Kiedy popatrzymy na wykresy miesięczne, to tego wydarzenia już zupełnie nie dostrzeżemy. Na warszawskiej giełdzie nie dostrzegliśmy właściwie żadnych gwałtownych ruchów indeksów. Rzeczywiście, można powiedzieć, że rynki zachowały się bezdusznie. Doświadczyliśmy straty dla państwa, dla narodu, ale dla gospodarki i rynków finansowych kwestie personaliów politycznych okazują się nie grać szczególnie ważnej roli.

Jakimi podstawowymi wytycznymi powinien kierować się inwestor, który marzy o zarobku?
Schemat jest prosty: w akcje inwestujemy w dnie recesji i trzymamy przez tę część ożywienia gospodarczego, w której inflacja jeszcze spada (spadają ceny - przyp. red.). Kiedy ceny zaczynają rosnąć, oznacza to, że popyt zaczyna być już nadmierny w stosunku do dostępnych czynników produkcji. Wtedy z akcji przechodzimy na inwestycje w surowce. Na koniec popyt w gospodarce jest tak duży, że powoduje presję na wzrost cen. Wtedy podnoszone są stopy procentowe, a my przenosimy się na rynek depozytów bankowych, funduszy rynku pieniężnego czy bonów skarbowych. W szczycie inflacji, gdy stopy osiągają maksimum, lokujemy oszczędności do obligacji skarbowych. Zarobimy na nich najwięcej w trakcie tej fazy spowolnienia, w której spada tempo inflacji. I w takim kołowrotku, niczym chomik w klatce, powinniśmy się kręcić w cyklach trzy-, czteroletnich.

Zapewne podejmowanie własnych decyzji finansowych przychodzi panu z łatwością? Co pan odpowiada, kiedy znajomi czy rodzina dopytują się, w co pan zainwestował: w akcje, obligacje, nieruchomości...?
Na rynku nieruchomości nie znam się zbyt dobrze. Nie łudźmy się, o inwestycjach w ziemię czy dom decydują zazwyczaj żony, które chcą mieszkać lepiej. Tak też było w moim przypadku. To moja żona podjęła decyzję o wejściu na warszawski rynek nieruchomości i kupnie działki w 2006 roku, a później poszła za ciosem, budując dom. Wstrzeliliśmy się więc idealnie w globalny szczyt na rynku nieruchomości. Przekażę pytanie żonie i dowiem się, jakie są jej następne plany...

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 5/2010


© PROFIT system Sp. z o.o.
ul. Brązownicza 16, 01-929 Warszawa
telefon: (0-22) 560 80 20
faks: (0-22) 560 80 21
redakcja: (0-22) 560 80 30 do 35
reklama: (0-22) 560 80 50 do 52
doradztwo we franczyzie: (0-22) 560 80 40
księgarnia i prenumerata: (0-22) 560 80 22