Forum do artykułu: Konferencja o franchisingu

08.04.2003
Biorca
*.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl

Wypowiedź Prezesa Chmielarskiego świadczy o jego jednostronnym podejściu do tematu, ale cóż się dziwić skoro prezesuje Stowarzyszeniu Dawców. Nie w smak by Im było, gdyby wprowadzono ustawowo, pewne zabezpieczenia Biorców przed Dawcami, zwłaszcza nieuczciwymi, co w naszej Polsce się zdarza. Franczyza umożliwia przeniesienie ryzyka gospodarczego Dawcy na Biorcę. Zwłaszcza że sporo polskich Firm tworzy sieci franczyzowe bez 2-3 - letniego przygotowania się do trudnej roli Dawcy (nadzorcy, pomocnika, kontrolera itp.), bez sprawdzenia jak dany "biznes" działa. Tutaj jest rola Stowarzyszenia Panie Prezesie, piętnować nierzetelnych, ostrzegać przed nieuczciwymi. Inaczej, jak wiele dobrych i sprawdzonych w świecie pomysłów, w Polsce otrzyma "łatkę" kanciarze, naciągacze, wyłudzacze opłat wstępnych itp.

09.04.2003
Xawier
*.neoplus.adsl.tpnet.pl

Od jakiegoś czasu na tym forum pojawiają sie głosy osób które wszędzie widzą oszustów i złodziei, ludzie ci oskarżają jakieś sieci (bez podania nazw) o oszukiwanie biorców licencji. Mam jedno pytanie podajcie chociaż jeden przykład takiej nieuczciwości, przykład wiarygodny i sprawdzony a nie jakiś stek bzdur i domysłów.
Franchising to umowa dwóch niezależnych podmiotów gospodarczych, które związują się umową, przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza, można podpisać umowę i wejść do sieci lub nie.
Ogladając w TV np. "Sprawę dla Reportera" o sieci Żabka (swoją drogą nie jest to sieć franczyzowa - choć w programie tak ich przedstawiono), zobaczyłem tylko bandę byłych ajentów, którzy chcieli zrobić biznes na nie płaceniu faktur - mechanizm był prosty, Żabka za pobrany przez ajentów towar wystawiała faktury z długim terminem płatności, byli ajenci brali całą masę towaru i wstawiali go do różnych sklepów nie płacąc centrali nic.Dodam tylko że właścicielem lokali w których ci ludzie sprzedawali była "Żabka".
Tego typu wypowiedzi "oszukanych" jest bardzo dużo w mediach, zastanawia mnie tylko jedno czy przypadkiem o nieuczciwości nie powinny mówić same sieci, które sprzedając licencję rodzimym "Biznesmenom", którzy nic nie wiedzą o prowadzeniu uczciwego biznesu, nie tracą dużo więcej.

09.04.2003
pasikonik
*.233.167.146

Zgadzam się z Xawierem (juz nie pierwszy raz:). Strony umowy franczyzowej siadajac do negocjacji maja równorzędną pozycję. Niechęć prezesa Chmielarskiego do uregulowań ustawowych (słyszałem całą wypowiedź w Łodzi) wynikała raczej z obawy, że nasi posłowie znów przygotuja jakis pasztet, podobny do zakazu udzielania sublicencji, który zatrzymał na dobre pól roku rozwój franchisingu w Polsce. Po drugie Drogi Biorco, wcale nie jest powiedziane, ze ta ustawa bardziej nie wspierałaby dawców. Nie wiem, czemu zakładasz, ze byłaby korzystna dla biorców. Przeciez Wam zawsze wiatr w oczy wieje. Zwłaszcza, jak wstawiacie lewy towar do sklepów. Albo zanizacie obrót, żeby płacic nizsze opłaty franczyzowe. Pozdrawiam.

10.04.2003
dawca (wieloletni, z bagażem doświadczeń; dobrych i złych)
*.117.232.105

Ponieważ wypowiedzi na Forum pochodzą głównie od pokrzywdzonych biorców, przedstawiam tutaj jedno ze złych doświadczeń wieloletniego dawcy. Mam tez oczywiście doświadczenia dobre, ale te przedstawię wtedy, gdy pojawi się na Forum wypowiedź zadowolonego biorcy.
Moja wypowiedź wygląda tak:
Nie jest to wcale jeszcze w Polsce oczywiste ale franczyza to dobrowolna umowa dwóch stron; biorcy i dawcy.Każda z tych stron przy nawiązywaniu współpracy powinna sprawdzić wiarygodność strony przeciwnej. Łatwiej sprawdzić dawcę, bo na ogół reprezentuje znaną markę i duży potencjał dgospodarczy, występuje w rejestrach sądowych.Biorca zaś najcześciej jest małym, często nowo powstałym podmiotem gospodarczym, legitymującym się zaświadczeniem o wpisie do rejestru działalności gospodarczej w gminie, niewielką kwotą pieniędzy na rozpoczęcie działalności i głęboką wiarą w to, że dawca ma mu zapewnić sukces w prowadzeniu interesu.Uczciwa współpraca i wzajemne zaufanie między stronami umowy franszyzowej oraz bezwzględne przestrzeganie przez obydwie strony ustalonych w umowie reguł prowadzenia danej działalności, to podstawa sukcesu we franczyzie. Wszędzie, ale nie w Polsce. Tu każdy gra na swoja nutę. Typowy scenariusz: jestem jedynym biorcą na danym obszarze handlowym. Interes idzie dobrze. Reguły dzialania dawcy mówią, żeby wyprzedawać w ustalonych terminach zapasy towarów z poprzednich kolekcji i prezentowac nowości.
Dlaczego mam tracić moją marżę na tych starszych towarach? Jeszcze trochę je potrzymam. Nowości to ryzyko! Dlaczego mam je podejmować? To nieszkodzi, że moja placówka zaczyna wyglądać jak muzeum danej marki, prezentując towary z ostatnich kilku lat.Ale za to ile mam modeli! Aby zmniejszyć obciążenia podatkowe mojej działalności, odpowiednio często zmieniam skład wspólników i nazwę firmy. Moje kolejne firmy nie mają żadnej historii , nie ma po co chodzić po kredyt do banku. Moje dodatkowe potrzeby kredytowe zaspokoi przecież dawca, któremu płacę za towar wtedy, kiedy mogę, czyli 2 razy później, niż to wynika z faktur.A co mi dawca może zrobić? Nie ma alternatywy na moim rynku, musi do mnie sprzedawać i musi mnie kredytować, bo jak nie, to do mnie nie sprzeda. Buduję dom, zmieniłem samochód, wreszcie mogę wyjeżdżać na urlopy zagraniczne wraz z rodziną. Mam coraz słabsze wyniki w prowadzonej placówce a dawca uprzedza, że jeśli to się nie zmieni, to otworzy nową placówkę z innym parnerem, bo nie spełniam oczekiwań dawcy.I otwiera !!! Co za bezczelność! Nowa placówka na moim rynku? Co robię? Wprowadzam do mojej placówki franszyzowej towary marki dawcy ale kupione od obwoźnych handlarzy (bez faktury).Nie będę dawcy robił sprzedaży. Wprowadzam też towary marki konkurencyjnej do dawcy, nie informując o tym dawcy w ogóle.Co go to obchodzi? To mój interes. Nadal idzie mi kiepsko? Dodaję jeszcze jedną konkurencyjną markę.Nie pomaga? Zamykam placówkę. Nie płacę dostawcom towaru, w tym dawcy, dzięki któremu w międzyczasie zarobiłem nieco pieniędzy, wybudowałem dom i podniosłem standard życia. Przecież to ewidentna wina dawcy, że mi nie wyszło.Jeśli odda mnie do firmy windykacyjnej a ta do sądu, to i tak nic nie wskóra, bo cały mój majątek należy do rodziny. A do więzienia przecież mnie nie zamkną za to, że jestem niewypłacalny. To nie w Polsce.

10.04.2003
X
*.tvk.tpsa.pl

No no po takim wykładzie Xawier & Pasikonik w tym dyżurnym nawijaniu o franchisingu musicie się mocno podciągnąć.

10.04.2003
marta
*.wshe.lodz.pl

Zgadzam się z Xavierem i Pasikonikiem. Franczyzą interesuję sie już wiele lat i właściwie zawsze jak biorca rozstawał sie dawcą, to mówił o nim, ze złodziej lub oszust. Potwierdzają to artykuły sprzed kilku lat w Gazecie Wyborczej na temat Remy 1000. Znam sprawę dość dokładnie - jednak w Gazecie nikt nie powiedział, że biorcy perowadzili swoje prywatne, konkurencyjne placówki a towar kupowali teoretycznie do sklepu Remy. Nikt tez nie mówił, że biznes im upadł bo wydawali na siebie (samochody, domy) a nie na działalność placówki a na dodatek byli potwornie zmanierowani przez producentów. Często łamali zasady wspólnej polityki zakupowej i sprzedaży (np. za przyjemny wyjazd za granicę lub inne "gratosy" od producentów)do czego żaden z nich oczywiście sie nie przyzna. A co ma zrobić dawca z takim biorcą???

11.04.2003
BIORCA II
*.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl

Xawier, pasikonik i dawca - Jesteście piewcami franczyzy w postaci takiej jaka jest. Zajęliście stanowisko w obronie Dawców, że są szkalowani, a nikt nie zwrócił uwagi na drugą część wypowiedzi Biorcy o 2-3 letnim doświadczeniu Dawcy. Nikt z Was nie wspomniał o wypowiedzi pani prawnik z Krakowa (nie pamiętam nazwiska), która miała czelność mieć inne zdanie niż p. Chmielarski, na temat uregulowań prawnych. Obawa że w Sejmie coś sp... to nie wytłumaczenie. Umowa Franczyzy jest umową dwustronną, ale jak to padło na Konferencji : "Dawca przygotowywał się prawnie i finansowo, a Biorca podpisując Umowę jest najczęściej firmą jednoosobową, jak ma być przygotowany na różnego rodzaju kruczki prawne ? Ufa Dawcy, że Umowa jest OK, a jeżeli nie jest ? Jeżeli zabezpiecza interes tylko Dawcy ? Tak jak Biorca doszukuje się (z ostrożności) podejrzanych działań Dawcy, tak i Dawca (patrz wypowiedź dawcy) patrzy na Biorcę jako nędznego szubrawcę z lewym towarem, budującym dom za pieniądze Dawcy. Trochę więcej wiary w ludzi jest potrzeba wszystkim, ale te poprzednie lata na państwowych posadkach (Dawców i Biorców) ukształtowały charaktery ("kombinuj ile można to nie moje to państwowe - Ich").

11.04.2003
dawca (bagażowy)
*.117.232.106

Drogi Biorco II. Masz całkowitą rację. Etyka w biznesie to na razie w naszym pięknym kraju jedno z wielu abstrakcyjnych pojęć.Każdy z nas może to zmienić, prowadząc swoj biznes w sposob etyczny ale wielu wątpi, czy warto się w to bawić. Na razie przypadki uczciwych biznesow nie spotykają się ani ze społecznym uznaniem ani z zainteresowaniem mediów. Prościej jest zamknąć za nic Kluskę i narobic dużo szumu oraz za pieniądze podatników obszernie reklamować Rywina jako przykład żywej kultury biznesowej. A ludzie się uczą.

11.04.2003
pasikonik
*.rodlo.sdi.tpnet.pl

Trudno nie przyznać części racji II Biorcy i pani dr Fuchs, która chce ustawy. Ja też mam mieszane uczucia na ten temat. Bo sama ustawa nie wystarczy (jak zakaz aborcji), potrzeba praktyki biznesowej i etyki. Nie jestem jednak przeciwny ustawie, byłem przeciw argumentacji, że prezes Chmielarski nie chce ustawy dlatego, żeby dręczyć biorców i ściągać z nich dziesięcinę.

24.04.2003
Grzegorz Chmielarski
*.8.176.30

Szanowni Państwo!
Trzy kwestie odnośnie podniesionej przez doktor Bernadetę Fuks kwestię ewentualnego wprowadzenia regulacji ustawowych odnośnie franczyzy:
1. Pewne regulacje już są, a mianowicie w postaci Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 13 sierpnia 2002 roku w sprawie wyłączenia określonych porozumień wertykalnych spod zakazu porozumień ograniczajacych konkurencję. We wspomnianym rozporządzeniu wprowadzono pojęcie "dystrybucji franchisingowej". Rozporządzenie to jest wykonaniem delegacji ustawowej przewidzianej w art.7 Ustawy z dnia 15 grudnia 2000 roku o ochronie konkurencji i konsumentów i stanowi przeniesienie na grunt prawa polskiego zasady "Block Exemption" znanej już wcześniej w regulacjach Unii Europejskiej.
2. Próba regulacji ustawowej franczyzy może mieć albo charakter bardzo ogólny - i wówczas będzie praktycznie powtórzeniem przepisów już obecnie regulujących stosunki cywilnoprawne i zasady obrotu gospodarczego, albo charakter szczegółowy - i wówczas może się okazać, że pewna liczba praktycznie stosowanych systemów franczyzy znajdzie się "za burtą". Szkopuł bowiem w tym, że poszczególne systemy franczyzowe mają więcej różnic niż podobieństw. Ich ustawowa regulacja siłą rzeczy musiałaby wrzucać wszystkich do jednego worka. Okazałoby się, że wpółpraca gospodarcza wielu różnych podmiotów (franczyzodawca, franczyzobiorcy, właściciel praw do znaku towarowego, dostawcy towarów, dystrybutorzy i inni kontrahenci), która dziś funkcjonuje i przynosi tym podmiotom określone korzyści - mogłaby natrafić na przeszkody prawne lub co najmniej istotne wątpliwości co do interpretacji przepisów. Taki stan rzeczy mógłby przyczynić się do powstrzymywania się niektórych podmiotów z inwestycjami w oczekiwaniu na postanowienia sądów lub nowelizację ustawy. Tak właśnie było z nieszczęsnym zakazem sublicencji znaku towarowego.
3. Doświadczenie pokazuje, że ogromna część ustaw odnoszących się do obrotu gospodarczego jest wielokrotnie nowelizowana. Często głosy o potrzebie nowelizacji słyszy się już w momencie wchodzenia w życie danej ustawy. I tak się dzieje mimo, że jako podatnicy zatrudniamy skład Sejmu, Senatu, kancelarii Prezydenta a dodatkowo jeszcze sejmowe biuro legislacyjne. Nie miejmy złudzeń, że ewentualna regulacja ustawowa franczyzy byłaby wolna od błędów. Za graniczące z pewnością należy przyjąć prawdopodobieństwo wystąpienia rozbieżności pomiędzy prawem cywilnym a podatkowym czy przepisami o rachunkowości - tak było przez wiele lat z leasingiem, a pamiętać należy, że podobieństwa pomiędzy funkcjonowaniem firm leasingowych są dużo większe niż dla sieci franczyzowych.
Reasumując, jestem zdania, że opróba regulacji ustawowej franczyzy może przynieść per saldo więcej szkody niż pożytku - i to z punktu ogółu uczestników obrotu gospodarczego, a nie jedynie franczyzodawców.
z poważaniem - Grzegorz Chmielarski, prezes Polskiej Organizacji Franczyzodawców

25.04.2003
fachman
*.waw.pl

Łał, ale numer - sam Prezes Chmielarski na forum. To bardzo miło z jego strony, że zabrał głos w tej duskusji. Zwłaszcza, ze sprawa ustawy nie jest czarno biała. Argumenty za ustawą też są do przyjęcia. Czy stanowisko Pana prezesa jest stanowiskiem polskiej Organizacji Franczyzodawców?

PROFIT system informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na forum. Usuwane będą wypowiedzi o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z zasadami dobrego wychowania.

Wypowiedzi mogą zamieszczać tylko zarejestrowani użytkownicy. Adres IP osoby zamieszczającej wypowiedź jest prezentowany wszystkim użytkownikom. Konta użytkowników będą blokowane w przypadku zamieszczania wypowiedzi reklamowych, niekulturalnych lub naruszających czyjeś dobre imię. W przypadku zauważenia nadużyć prosimy o kontakt: redakcja@franchising.pl.

Administrator forum porządkuje forum łącząc wątki o podobnej tematyce oraz poprawia nazwy tematów.

Redakcja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania całości lub części wypowiedzi zamieszczonych na forum portalu Franchising.pl w artykułach publikowanych na portalu Franchising.pl i w miesięczniku Własny Biznes FRANCHISING.