Nieruchomość jako lokata kapitału / W ostatnim czasie chętnych na zakup nieruchomości pojawia się więcej niż wcześniej. Wydaje się, że hossa na rynku jest spowodowana tym, że każdy chce gdzieś ulokować pieniądze.
Wtorek
12.01.2021
Tomasz Kazuś przejął biuro WGN od swojego pracodawcy. Czy było warto?
 

Tomasz Kazuś zaczął pracę w biurze nieruchomości WGN zaraz po studiach, w 2013 roku. – To była pierwsza poważna praca, w którą się zaangażowałem. Zaczynałem od zera, bo nie miałem ani wiedzy ani doświadczenia. Pomogło mi jednak wsparcie współpracowników oraz chęć do samorozwoju. Czytałem dużo literatury i materiałów związanych z branżą. Zrobiłem też licencję pośrednika – opowiada Tomasz Kazuś.

Niepowtarzalna okazja

W miarę jak zapoznawał się z firmą WGN, kiełkowała w nim myśl, żeby uruchomić własne biuro pod tą marką. Okazja nadarzyła się pod koniec września 2018 r.

 Właściciel gorzowskiego oddziału, w którym pracowałem, zaproponował mi przejęcie biura, gdyż zmieniły mu się plany życiowe. Uznałem, że to doskonała okazja, żeby prowadzić własne biuro, ponieważ znałem dobrze markę WGN, całą sieć oraz jej strukturę z różnych spotkań integracyjnych i szkoleniowych – opowiada Tomasz Kazuś.

Zdecydował się na przejęcie biznesu od swojego pracodawcy. Decyzji nie żałuje. – Już wtedy WGN to była marka dobrze znana nie tylko w Gorzowie Wielkopolskim, ale w całym kraju. Najlepszym tego przykładem jest fakt, że zgłasza się do nas wielu klientów, którzy z góry zakładają, że to nam będą przekazywać nieruchomości i to na wyłączność, ponieważ znają WGN i standardy pracy naszej firmy – mówi Tomasz Kazuś.

Docenia on fakt, że wraz z istniejącym biurem mógł przejąć pewien kanon pracy i od razu zacząć działać, bez konieczności zastanawiania się, co i w jaki sposób robić, czy też jak się reklamować. – To wszystko franczyzobiorcy dostają w pakiecie – podkreśla Tomasz Kazuś.

Jego zdaniem dużym plusem współpracy z WGN jest także fakt, że można liczyć na wsparcie franczyzodawcy. – Jeśli pojawiają się problemy z trudną transakcją, czy nietypowym stanem prawnym, zawsze wiem, do kogo mogę się zwrócić, żeby móc liczyć na pomoc. Współpracujemy też z agentami z biur WGN w innych lokalizacjach – mówi Tomasz Kazuś.

Jedynym minusem, który dostrzega, jest fakt, że w czasie pandemii spotkania zostały mocno ograniczone.  –Obecnie jest zbyt mało okazji, podczas których zawsze omawiane były wspólne kierunki działania i zapadały ważne decyzje. To jest niestety efekt pandemii – mówi Tomasz Kazuś.

Dużo pracy

Właściciel gorzowskiego oddziału WGN podkreśla, że kluczowa w prowadzeniu biura nieruchomości jest chęć do ciągłego rozwoju i poszerzania wiedzy. – Staram się stale rozwijać, ponieważ ten rynek cały czas się zmienia. Trzeba być na bieżąco choćby z przepisami. Na pewno nie jest to praca dla kogoś, kto chciałby przychodzić do biura, żeby wypić kawę i wykonać kilka telefonów, a od czasu do czasu pokazać nieruchomość. Trzeba się naprawdę postarać – mówi Tomasz Kazuś.

Jego zdaniem na rynku nie poradzą sobie osoby, które nie są otwarte na nową wiedzę. – Oprócz tego trzeba być uczciwym, kompetentnym i profesjonalnym. To nie jest łatwy pieniądz. Klienci też często zaskakują swoją wiedzą i obeznaniem. Dużo ludzi zanim podejmuje sprzedaż swojej nieruchomości, samodzielnie szuka różnych informacji w internecie – opowiada Tomasz Kazuś.

Dodaje, że przy nastawieniu tylko na pieniądze trudno byłoby odnieść sukces. – Trzeba zainwestować swój czas i energię, w to co się robi, dopiero wtedy można liczyć na efekty – radzi Tomasz Kazuś.

W jego biurze pracują trzy osoby. Oddział jest rentowny od samego początku. – W WGN nauczyłem się planowania sprzedaży. Kiedy przejmowałem biuro, miałem już zaplanowane kolejne transakcje na kolejne miesiące, które potem kontynuowałem. W zasadzie cały czas jest tak, że jak kończy się jedna transakcja, to rozpoczynają się kolejne. Nie mam przestojów – mówi Tomasz Kazuś.

Hossa na rynku

Nawet w czasie pandemii biura WGN mają co robić. W ostatnim czasie chętnych na zakup nieruchomości pojawia się więcej niż wcześniej. – Jest więcej transakcji w ogóle i coraz więcej tych największych. Wydaje się, że hossa na rynku jest spowodowana tym, że każdy chce gdzieś ulokować pieniądze nie wiedząc co będzie dalej. Lokaty się nie opłacają, dużo ludzi ma spore oszczędności i obawia się inflacji. Szukają alternatywy dla lokat. Myślę, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy na tym rynku wciąż będzie się dużo działo – mówi Tomasz Kazuś.


Tomasz Kazuś, franczyzobiorca WGN / "Praca w biurze WGN to było moje pierwsze poważne zajęcie. Zaczynałem od zera, bo nie miałem ani wiedzy ani doświadczenia w branży nieruchomości".
Dominika Pronarska
dziennikarz