16.10.2017

Zamiast etatu, własna firma

Koncept franczyzowy Komfortu przyciąga do siebie pracowników firmy. Wielu partnerów sieci przeszło na własną działalność z etatu.

– Fakt ten utwierdza nas w przekonaniu, że model partnerski, który stworzyliśmy, jest wiarygodny i bezpieczny. Cieszymy się, że personel sklepów, który jest najbliżej tego biznesu, wierzy w niego – mówi Piotr Skotnicki, menedżer ds. franchisingu sieci Komfort. Przykładem franczyzobiorców, którzy postanowili otworzyć sklep licencyjny Komfortu, są Paulina i Robert Kurkusowie. Co więcej, małżeństwo, które pochodzi z Koszalina, zdecydowało się prowadzić sklep w Świnoujściu, co wiąże się z ciągłymi podróżami. – Własny sklep to większa odpowiedzialność, ale też szansa na większe zyski. Wcześniej przez 11 lat pracowałam w sklepie Komfortu jako sprzedawca. Miałam do czynienia z wieloma aspektami związanymi z funkcjonowaniem placówki, ale gdy otworzyliśmy własny sklep, okazało się, że biznes skrywa wiele tajemnic, o których wcześniej nie wiedziałam – przyznaje Paulina Kurkus. Franczyza stworzyła przedsiębiorcom przede wszystkim możliwość wpływania na zakres działalności sklepu. – Koncept biznesowy pod szyldem Komfortu wykracza bowiem poza placówkę. Kluczowe znaczenie ma sprzedaż i obsługa klientów w sklepie, jednak firma umożliwia partnerom kontraktową sprzedaż produktów i usług klientom biznesowym, instytucjom, szkołom itd. Działania na większą skalę generują, oczywiście, jeszcze większe zyski – zapewnia Piotr Skotnicki.

Mężczyzna i kobieta niosą dywan kupiony w sklepie marki Komfort

Mój franchising