03.11.2005

Koncerny zaatakują tanimi stacjami

Od końca listopada będziemy taniej tankować. Koncerny paliwowe zaczynają walczyć o klienta, otwierając tzw. ekonomiczne stacje. Benzyna i olej napędowy mają tam kosztować o kilka lub kilkanaście groszy mniej.

Już w listopadzie pierwsze tanie stacje uruchomi płocki PKN Orlen. Ten największy na polskim rynku koncern paliwowy zamierza do końca roku rozbudować segment ekonomiczny do 30 stacji. W przyszłym roku ich liczba przekroczy 160. Firma liczy, że w ten sposób odzyska swych klientów, którzy w ostatnich kilku latach zaczęli podjeżdżać pod dystrybutory konkurencji.

Powalczą z hipermarketami

Niewykluczone, że spadek ceny będzie jeszcze głębszy, gdy do walki stanie konkurencja. Według nieoficjalnych informacji, sieć ekonomicznych stacji zamierza otworzyć Grupa Lotos. Gdański rywal Orlenu będzie miał ich ok. 200, choć na razie firma nie ujawnia w tej sprawie żadnych szczegółów. Należy oczekiwać, że stanie się to podczas prezentacji strategii koncernu, co planowane jest na ostatni tydzień listopada.

Rozszerzenie taniej sieci zapowiada także polska filia norweskiego koncernu Statoil, który już w ubiegłym roku uruchomił tego typu obiekty z paliwem tańszym o kilka groszy (wielkość obniżki zależna jest od cen w danym rejonie). Dziś pod marką „123” działa 11 jego stacji, ale w najbliższych 5 latach ich liczba zwiększy się niemal 10-krotnie.

O tym, że duże koncerny mogą się ich bać, świadczy dynamika rozwoju tej sieci. Jeśli na początku 2001 roku hipermarkety nie miały ani jednej takiej stacji, w połowie tego roku działało ich już pół setki. I nie ma się czemu dziwić, bo jeśli pod szyldem Geant lub Auchan benzynę sprzedaje się nawet o 20 groszy taniej, kierowcy ustawiają się w kolejkach. Skąd aż taka obniżka? Otóż wielkim sieciom handlowym nie zależy na zyskowności stacji, tylko na przyciągnięciu kierowców na zakupy. Mogą więc sprzedawać paliwa w systemie samoobsługowym bez jakiejkolwiek marży. Tymczasem koncerny paliwowe muszą maksymalnie ciąć koszty.

Stare na nowe

Na tanich stacjach nie będzie więc dużego sklepu, a jedynie artykuły pierwszej potrzeby. Zabraknie myjni, nie dostaniemy tam kanapki z kawą. Niższemu standardowi będzie odpowiadać lokalizacja – znacznie mniej atrakcyjna, z dala od ruchliwych tras, na peryferiach miast. Tam, gdzie koszty zakupu gruntu lub dzierżawy są znacznie niższe. Większość tanich stacji będzie powstawać w oparciu o istniejące obiekty.

Więcej: Adam Woźniak, Gazeta Prawna, 3 listopada 2005 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0