14.12.2010

Da Grasso podsumowuje i prognozuje

Nowe placówki, nieudana fuzja ze Sfinksem i walka z koniunkturą to dla sieci pizzerii główne akcenty 2010 roku. Jaki będzie kolejny?

Pod koniec ubiegłego roku właściciele największej sieci pizzerii w Polsce Da Grasso mieli 176 pizzerii w 114 miastach Polski, a na horyzoncie szanse na sprzedaż biznesu jednemu z największych graczy rodzimej gastronomii – spółce Sfinks. Dziś jest już pewne, że biznes nie zmieni właściciela, a franczyza pozostanie motorem jego rozwoju.

Zdjęcie punktu systemu Da Grasso Sieć Restauracji

Z badań CBOS wynika, że co jedenasty mieszkaniec naszego kraju stołuje się na mieście kilka razy w tygodniu, a co dwunasty codziennie jada swój główny posiłek poza domem. Tylko 7 proc. Polaków zamawia dania z dostawą do domu.

- Zakup 100 proc. udziałów Da Grasso przez Sfinks Polska nie doszedł do skutku z powodu obniżenia przez Sfinksa ustalonej w umowie przedwstępnej ceny. Nowe warunki płatności oraz propozycja kolejnego przesunięcia terminu nie spełniły naszych oczekiwań – wyjaśniała brak porozumienia prezes Da Grasso, Karolina Rozwandowicz.

- Przedstawione przez Da Grasso informacje dotyczące założeń biznesowych nie spełniły naszych oczekiwań. Mimo że bardzo atrakcyjne byłoby dla nas skokowe powiększenie sieci, decyzja o przejęciu Da Grasso na pierwotnych warunkach byłaby obarczona dużym ryzykiem, że sieć nie będzie generować oczekiwanych wyników – tłumaczył Sylwester Cacek, były prezes a obecnie członek rady nadzorczej Sfinks Polska.

Dziś Da Grasso to już 14 restauracji, 199 pizzerii oraz 3 lokale Da Grasso Express, formatu, który w systemie partnerskim rozwija się od niedawna. Szefowie sieci chcą kontynuować jej budowę w 2011 roku, licząc na poprawę koniunktury w branży gastronomicznej.

- Rok 2010 z perspektywy rynku restauracji i pizzerii sieciowych upłynął pod znakiem uruchamiania nowych konceptów oraz wychodzenia z problemów, które dotknęły branżę w związku ze spowolnieniem gospodarczym – mówi Karolina Rozwandowicz. - Trudności w większym stopniu odbiły się na mniejszych sieciach i lokalach należących do indywidualnych przedsiębiorców. Placówki funkcjonujące pod znaną i rozpoznawalną marką znajdują się w lepszej sytuacji, gdyż oprócz korzyści jakie niesie ze sobą przynależność do sieci mogą liczyć na szerokie wsparcie ze strony centrali.

Zdaniem Karoliny Rozwandowicz przyszły rok nie przyniesie jeszcze znaczących zmian na rynku restauracji i pizzerii sieciowych, chociaż polski rynek według niej ma ogromny potencjał wzrostu.

- Charakterystyczną cechą branży jest znaczne rozdrobnienie oraz duża konkurencja. Ponadto, istnieją jeszcze nisze – także geograficzne – które można z powodzeniem zagospodarować – twierdzi Rozwandowicz.

Polacy nadal wydają na jedzenie poza domem dużo mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Z badań CBOS wynika, że tylko co jedenasty mieszkaniec naszego kraju stołuje się na mieście kilka razy w tygodniu, a co dwunasty codziennie jada swój główny posiłek poza domem. Tylko 7 proc. Polaków zamawia dania z dostawą do domu.

- Branża gastronomiczna powinna szukać atrakcyjnych metod, by zachęcić klientów do coraz częstszego korzystania z usług restauracji czy pizzerii zarówno na miejscu, jak i w dowozie – mówi prezes Da Grasso. - W naszych lokalach spodziewamy się stabilnego poziomu sprzedaży. Ważnym elementem naszych planów, oprócz rozwoju organicznego, jest także urozmaicanie menu. Z badań wynika, że konsumenci oczekują bogatej karty dań, zawierającej nie tylko pizzę, ale także dania mięsne i rybne, przystawki, sałaty czy desery.

(gum)