21.02.2014

Orzeł prawie ekologiczny

Franczyzobiorcy Orlenu zdążyli z modernizacją stacji. Ich franczyzodawca – nie.

Stało się – w tym roku weszło w życie rozporządzenie Ministra Gospodarki, które kładzie kres działalności stacji nieposiadających odpowiednio zabezpieczonych zbiorników na paliwo. Zarówno operatorzy sieci, jak i prywatni właściciele, mieli jednak wiele czasu, by się do zmian przygotować. O konieczności wprowadzenia nowych regulacji środowiskowych mówiło się już od blisko dwóch dekad.
- Zdecydowana większość stacji paliw własnych sieci Orlen odpowiada wymaganiom technicznym nowego rozporządzenia. Natomiast obiekty nierentowne lub w złym stanie technicznym, w przypadku których koszty modernizacji przewyższałyby stopę zwrotu zainwestowanego kapitału, są systematycznie wycofywane z sieci – mówił w 2012 Arkadiusz Ciesielski, rzecznik prasowy PKN Orlen.

Stacja paliw PKN Orlen.

Franczyzobiorcy za dostosowanie stacji do nowych wymogów środowiskowych zapłacili z własnej kieszeni. Koszty modernizacji sięgały kwot rzędu 100 tys. zł.

Dziś wiadomo, że koncernowi nie udało się zmodernizować wszystkich placówek. Zamkniętych zostało 75 spośród 1780 działających w całym kraju.
- Pragniemy jednak poinformować, iż nie ubyło nam partnerów prowadzących obiekty na zasadach franczyzy z powodu nie spełnienia wymagań technicznych wskazanych w nowym rozporządzeniu – zaznaczają przedstawiciele spółki.

Wyjaśniają, że w wielu przypadkach modernizacja stacji nie była możliwa ze względu na sprzeczność z planem zagospodarowania przestrzennego. W takich lokalizacjach stacje były zamykane, ale koncern zapowiada, że do nich powróci. Niewykluczone, że przy pomocy partnerów franczyzowych.

Franczyzobiorcy za dostosowanie stacji do tych wymogów zapłacili z własnej kieszeni. Koszty modernizacji sięgały kwoty rzędu 100 tys. zł, co dla wielu było poważnym obciążeniem finansowym.

(gum)