31.10.2016

Franczyza z zagranicy

Bartosz Liszkowski trzy lata temu ściągnął do Polski markę Ziebart, amerykański koncern z branży motoryzacyjnej. Dlaczego wybrał ten brand?

Biznes miał być innowacyjny, nieznany na polskim rynku, ale oczywiście perspektywiczny. Nowość daje zarobić, ale zanim trafi do świadomości klienta, trzeba sporo cierpliwości i środków, żeby go wyedukować i przekonać o zaletach oferowanego produktu. Uznałem, że w Polsce będzie popyt na usługi firmy Ziebart. Rośnie status majątkowy Polaków, co widać po niezłych samochodach. Jeśli stać kogoś na nowy samochód, stać go również na jego ochronę. Kwestia tylko dotarcia do klienta – mówi Bartosz Liszkowski, prezes Ziebart Polska.

Bartosz Liszkowski, franczyzodawca marki Ziebart Fot. Ziebart

Uznałem, że w Polsce będzie popyt na usługi firmy Ziebart. Rośnie status majątkowy Polaków co widać po niezłych samochodach. Jeśli stać kogoś na nowy samochód, stać go również na jego ochronę. Kwestia tylko dotarcia do klienta.
Bartosz Liszkowski, prezes Ziebart Polska

Poszukiwania pomysłu na biznes wciągnęły go. W końcu trafił na Ziebart International, amerykański koncern z branży motoryzacyjnej, który specjalizuje się w renowacji samochodów, ochronie ich powierzchni lakierowanych oraz auto detailingu. – Firma już od jakiegoś czasu planowała rozwój w naszym kraju. Szukała przedstawiciela, który poprowadzi jej rozwój. Informacje na jej temat znalazłem w internecie na portalu Franchising.pl. Negocjacje dotyczące współpracy trwały cztery miesiące. W Turcji odbyliśmy spotkanie referencyjne z szefami firmy, podczas którego omawialiśmy warunki rozwoju w Polsce – mówi Bartosz Liszkowski.

Jak się okazało, nasz kraj był dla nich mocno egzotyczny. – Przedstawiciele firmy nie rozumieli tutejszych realiów, potrzeb klienta, czy jego siły nabywczej, przez co był problem m.in. z oszacowaniem cen za usługi – mówi Bartosz Liszkowski. Przed spotkaniem musiał przygotować biznesplan. Część informacji związanych z przyszłą działalnością zaczerpnął od franczyzodawcy. Te dane były jednak średnią wyciągniętą z całej sieci, czyli z 32 państw, w których funkcjonuje koncern. Polska jest jednak inna. Przede wszystkim dlatego, że rozwój firmy jest tu dopiero na początku drogi. Zupełnie inaczej niż w Turcji czy na Filipinach, nie mówiąc o USA. Wszędzie tam Ziebart działa już kilkadziesiąt lat. – W Polsce badamy dopiero rynek i edukujemy klienta pod kątem naszych usług oraz w ogóle pielęgnacji samochodów. Obecnie Polacy dbają o samochód najczęściej wtedy, gdy jest nowy. Zmiana nastawienia jest kwestią czasu. Dotychczas w naszym kraju nie było zaawansowanych usług związanych z renowacją samochodów, ochroną czy auto detailingiem. Jesteśmy pierwsi, ale dopóki nie rozwiniemy sieci placówek w Polsce, zasięg wiedzy o Ziebarcie będzie lokalny. Oczywiście, zależy nam również na tym, ale chcemy, by ludzie przekonali się, że dbanie o samochód to nie tylko wizyta w myjni raz na miesiąc, ale coś więcej i to za przystępną cenę – mówi Bartosz Liszkowski.

W końcu inwestorzy w Polsce i Amerykanie podpisali umowę. Bartosz Liszkowski został prezesem polskiego oddziału. Stanął za sterami polskiej spółki, mimo że wtedy nie był jej udziałowcem. Amerykanie są przekonani, że powtórzą w Polsce sukces innych krajów. To tylko kwestia czasu i cierpliwości. Są również otwarci na modyfikowanie strategii rozwoju w zależności od potrzeb rynku. Bartosz Liszkowski nie od razu wystartował z franczyzą. – Najpierw trzeba było sprawdzić, czy Ziebart ma rację bytu na polskim rynku. Nie chcieliśmy też otwierać punktu w Warszawie. Stolica wygenerowałaby większe koszty związane z inwestycją, a co za tym idzie większe straty w przypadku porażki. Wybraliśmy Poznań, który też jest sporym miastem, a poza tym mieszkam tu – mówi Bartosz Liszkowski.

Dopiero po trzech latach, na początku 2016 roku, ruszyła franczyza. Nie jest to jednak klasyczny model franczyzowy, a raczej partnerski. W biznes inwestuje firma, natomiast partner dba o rozwój placówki. Po dwóch latach współpracy licencjobiorca może przejść na pełną franczyzę. Wówczas też zyskuje dostęp do pełnego pakietu usług. W przypadku mniejszego konceptu oferta jest mocno ograniczona. To ma zmobilizować licencjobiorców, by zainwestowali w bardziej zaawansowany model biznesowy. Docelowo w Polsce mają działać tylko placówki oparte na klasycznym modelu franczyzowym. – Wszystko idzie w dobrą stronę. Po trzech miesiącach od ogłoszenia, że Ziebart szuka franczyzobiorców, podpisaliśmy dwie umowy franczyzowe. Placówki powstaną wkrótce. Liczymy, że niedługo otworzymy kolejne – mówi Bartosz Liszkowski.

Po trzech latach istnienia Ziebarta w Polsce zmienił się jego skład właścicielski. Nie ma już pierwszego udziałowca. Do polskiej spółki dołączył Bartosz Liszkowski, pozostając na stanowisku prezesa oraz m.in. amerykańscy przedstawiciele firmy. – Centrala Ziebarta rzadko inwestuje w oddziały zagraniczne. Stawiają raczej na lokalny rozwój franczyzowy. Polska jest jednak dla nich ważnym rynkiem. Od sukcesu w naszym kraju uzależniają rozwój na innych europejskich rynkach. To jednak dopiero za jakiś czas. Najpierw budujemy sieć tutaj. Obecnie to jest najważniejszy cel – mówi Bartosz Liszkowski.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Magdalena Kurda

doradca we franczyzie
Napisz do autora