30.06.2014

Na świecie spada liczba upadających firm

W Europie wciąż marazm, Polska pozytywnym liderem.

Warunki makroekonomiczne i finansowe w latach 2014-15 leżą u podstaw spadku liczby upadłości na świecie przez pięć lat z rzędu. Przewidywany jest rozwój zaawansowanych gospodarek (wzrost PKB na poziomie 2 proc. w roku 2014), podczas gdy gospodarki wschodzące (wzrost PKB na poziomie 4,3 proc.) będą nadal udowadniać swoją prężność po gorączce związanej z realizacją strategii ilościowego rozluźnienia polityki pieniężnej.

Wykres - upadłości firm Fot. Euler Hermes

Zgodnie z najnowszą światową prognozą ekonomiczną Euler Hermes, przewidywany jest światowy spadek liczby upadłości w roku 2014 o 8 proc., jednak poziom ten nadal pozostanie o 13 proc. wyższy niż przed kryzysem.
Wykres - upadłości firm w 2014 roku, zmiana wyrażana procentowo w porównaniu do 2013 roku
Źródło: dane krajowe/Euler Hermes

W ogólnym rozrachunku rok 2014 wygląda obiecująco, choć ta dobra wiadomość nie musi oznaczać, że spółki w pełni wróciły do gry w pierwszej lidze – powiedział Wilfried Verstraete, prezes zarządu Euler Hermes. – Podczas gdy zyski z działalności operacyjnej rosną, w wielu gałęziach obroty pozostają niezmienione, co wskazuje na ostrzejszą rywalizację i niesłabnące zawirowania. Dodatkowo, nawet jeżeli liczba upadłości spadnie, ryzyko niewypłacalności w tak szybko rozwijającym się świecie pozostaje nadal bardzo realne.

Analiza sytuacji w 42 krajach przeprowadzona przez Euler Hermes wskazuje, że do 2015 roku nie ma widoków na powrót poziomu upadłości do stanu sprzed kryzysu. Prognozowany na rok 2015 spadek będzie niewielki (-3 proc.), szczególnie w Europie.

W Europie wciąż marazm, Polska pozytywnym liderem

Zdaniem analityków, polskich przedsiębiorców nie powinno mylić najniższe od dekady obiektywnie mierzone ryzyko upadłościowe w Niemczech. – Należy pamiętać, iż poprawa wśród niemieckich przedsiębiorstw następuje głównie w sektorze usługowym. Natomiast w przemyśle odsetek upadłości jest o 3% większy, niż przed kryzysem z 2008 r. Wiele polskich firm kooperuje głównie z niemieckim sektorem budowlanym, zwłaszcza producenci stolarki drzwiowej i okiennej oraz konstrukcji stalowych, w którym liczba upadłości co prawda zmniejsza się, ale niestety wciąż jest to problem o dużej skali - z rynku zniknie ponad 4100 niemieckich firm budowlanych. Co prawda liczba ta jest niższa w porównaniu do lat ubiegłych, niemniej wciąż jest to znaczący problem dla polskich kontrahentów. Zwłaszcza, gdy dochodzi do upadłości to średnia strata wierzyciela wynosi wówczas ponad 1,1 mln euro - zaznacza Tomasz Starus, członek zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes.

W opinii Tomasza Starusa identyczna sytuacja zachodzi na rynku brytyjskim – Rynek zamierza odnotować znaczący, bo 7 proc. spadek liczby upadłości, przy jednoczesnym 14 proc. spadku średniego poziomu zysku operacyjnego w stosunku do wyników notowanych w 2010 roku. Świadczy to o ewidentnie nienajlepszej kondycji firm brytyjskich.

Największe wrażenie robi jednak skala poprawy (mierzona spadkiem liczby upadłości) w Hiszpanii - będzie ich mniej aż o 23 proc. w stosunku do roku ubiegłego Jednak zdaniem analityków, zmniejszenie liczby upadłości względem roku ubiegłego to zwycięstwo pyrrusowe. Od początku kryzysu, z największego kraju półwyspu iberyjskiego zniknęło ponad 500 tys. firm, co powinno świadczyć o ogromnej skali osłabienia środowiska biznesowego.

Wśród sąsiadów Polski, poza Niemcami jedynie na Litwie zapowiadany jest spadek liczby upadłości (-4%). W Rosji oraz Słowacji odsetek ten planowo powinien wzrosnąć o 2 proc. Niepokojąca sytuacja zachodzi w Czechach, które na koniec bieżącego roku odnotują 9 proc. wzrost liczby bankructw, co w ogólnym rozrachunku będzie oznaczać upadłość blisko 6 tys. firm.

Czechy są jednym z ważniejszym partnerów gospodarczych Polski, stąd mamy rzetelny pogląd tej sytuacji, odnotowując wiele niepokojących sygnałów z polskich firm. Przy czym należy zaznaczyć, iż ponoszone straty nie są efektem wyłącznie braku zapłaty ze strony upadłych firm czeskich. Na tym tle daje się zauważyć rosnąca plaga oszustw i wyłudzeń towarów, które zwykle nasilają się w czasie gorszej koniunktury – dodaje Tomasz Starus, członek zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes.

W Polsce w 2014 roku liczba upadłości spadnie o około 10 proc. Identyczny odsetek polska gospodarka odnotuje również w 2015 roku, jednak wówczas pozwoli to jej na zajęcie pozycji lidera w procentowym spadku liczby upadłości.

Kto zaliczy mniej upadłości?

Analizy Euler Hermes, w podziale na kraje, gałęzie przemysłu i rozmiary przedsiębiorstw, podkreślają nierówności w uzdrawianiu tkanki przemysłowej, wskazując na cztery główne grupy ryzyk.

  1. W niektórych państwach – Austrii, Kanadzie, Niemczech, Japonii i innych krajach Azji południowej, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i USA – poziom upadłości już znacząco spadł. Jeśli w 2015 roku nastąpi dalszy spadek, będzie on bardzo niewielki – nie wyklucza się nawet wzrostu, w zależności od zmian w warunkach ekonomicznych. Obok gwałtownie zmieniającego się tła gospodarczego, również profile ryzyk w sektorach niejednorodnych mogą skutkować nadspodziewanie wysoką liczbą upadłości.
  2. W państwach europejskich, w których sektory prywatne ucierpiały najbardziej na skutek wdrożenia pakietów oszczędnościowych (np. Portugalia i Hiszpania) będzie można zacząć obserwować znaczącą poprawę, na którą wpływ mają korekty wprowadzone w ubiegłym roku. Powrót konkurencyjności i pewności inwestorów zacznie przynosić owoce, a potencjalne zyski z tytułu dostaw i usług w Europie i poza nią będą determinować siłę pozytywnej tendencji. Jednakże znacząca liczba gałęzi przemysłu w tych gospodarkach staje w obliczu upadłości, w tym spółki osłabione długotrwałym spadkiem popytu krajowego (Europa południowa) lub podwyższoną wrażliwością na cykl koniunkturalny (Europa północna).
  3. Rynki wschodzące, takie jak Brazylia, Chiny, Rosja i Turcja będą musiały się zmierzyć z zewnętrzną niestabilnością i zawirowaniami, którym będzie towarzyszyło spowolnienie wzrostu na skutek zmian modeli biznesowych. Wszystko to znacząco wpłynie na rentowność i wypłacalność spółek oraz zahamuje rozwój pewnych łańcuchów dostaw. Na skutek tendencji „nadrabiania zaległości” w tych gospodarkach względem nominalnego PKB, wzrośnie liczba bankructw spółek.
  4. W niektórych krajach zachodnioeuropejskich – w tym w Belgii, Finlandii, Francji, Grecji, Włoszech i Luxemburgu – liczba upadłości spółek utrzymuje się na wysokim poziomie. Na skutek efektu domino, państwa Europy środkowej i wschodniej stają przed podobnymi wyzwaniami: w roku 2014 liczba upadłości spadnie jedynie o 2 proc. Do pobudzenia odbudowy, poza planowanymi reformami strukturalnymi niezbędne są celowe i skuteczne środki cykliczne.

W roku 2014 i 2015 spodziewamy się dalszych spadków liczby niewypłacalności, jednak nie ma widoków na osiągniecie poziomu sprzed kryzysu – powiedział Ludovic Subran, główny ekonomista Euler Hermes. – Za tendencją spadkową w obszarze upadłości kryje się wyzwanie w postaci odkrycia, które z państw w rzeczywistości doświadczą gwałtownego spadku ryzyka niewypłacalności. Reszta będzie cierpieć na chorobę „spółek zombie”, które generują środki pieniężne, ale nie są w stanie przyciągnąć wystarczającej liczby transakcji, by spłacić długi – co ma potencjalny wpływ na dostawców.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0