04.09.2009

Firma musi być sexy

Licencjobiorcy wybierają systemy franczyzowe, gracze giełdowi - akcje, a fundusze venture capital – spółki, w które później inwestują. Każdy z tych wyborów służy zarobkowi. Poznajmy kryteria wyboru dobrych inwestycji.

Wybór partnera biznesowego zawsze odbywa się na podstawie pewnych kryteriów. I tak na przykład potencjalni franczyzobiorcy kierują się m.in. ceną inwestycji (licencja plus koszty remontu i zatowarowania oraz późniejsza obsługa bieżąca), a także analizą rynku.

Podobnie jest z funduszami venture capital, wyspecjalizowanymi w inwestowaniu w spółki, które – z jednej strony potrzebują kapitału, a z drugiej – mają duży potencjał wzrostowy. Fundusze interesuje szerokość rynku, na którym spółka prowadzi działalność, poziom koniecznego zaangażowania kapitałowego i czas oczekiwania na zwrot inwestycji. Co jeszcze? Spójrzmy, jak wybierają spółki pod inwestycje gracze z I ligi biznesowej.

Nie ma sukcesu bez ryzyka

Spośród setek nadesłanych rocznie projektów, fundusze venture capital wybierają zaledwie kilka. Do grona wybranych zalicza się Tomasz Moroz, współzałożyciel i wiceprezes internetowego biura podróży Travelplanet.pl. Pod koniec 1999 roku, kiedy zrodziła się idea założenia takiego biznesu, pomysłodawcy stanęli przed problemem sfinansowania przedsięwzięcia. Rozwiązaniem okazał się fundusz venture capital (VC).

Potem przyszedł czas na negocjacje i niespełna rok później została zarejestrowana spółka akcyjna Travelplanet.pl, w której głównym udziałowcem został fundusz MCI Management. W 2005 roku internetowe biuro podróży zadebiutowało na giełdzie.

Fundusze venture capital ryzyko mają wpisane w strategię od samego początku. Przeznaczają duże nakłady finansowe na projekty lub przedsiębiorstwa, które są na wczesnym etapie rozwoju.
– Spółki, w które inwestują fundusze venture capital, charakteryzują się przede wszystkim dużym potencjałem wzrostu – tłumaczy Barbara Nowakowska, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych. – Powinny mieć dobrą pozycję rynkową lub możliwości do jej zdobycia. Inwestor szuka spółek, których wartość może wielokrotnie wzrosnąć, zapewniając wszystkim udziałowcom wysoką stopę zwrotu – dodaje.

Inwestycja funduszy VC opiera się na dofinansowaniu spółki i ścisłej współpracy z jej kierownictwem. Nowy wspólnik wnosi potrzebny do rozwoju kapitał, którego firma nie jest w stanie uzyskać w inny sposób. Tym samym ma wpływ na strategię działania, wykorzystuje swoje doświadczenie i kontakty biznesowe. Ryzyko polega na tym, że nie każda inwestycja jest trafiona. Statystyki mówią same za siebie.
– W uproszczeniu na 10 inwestycji VC trzy projekty inwestycyjne bankrutują, kolejne trzy zwracają zainwestowany kapitał z minimalnym zyskiem, a następne 3 dają zakładany oczekiwany zwrot rzędu 30-40 proc. – mówi Andrzej Jasieniecki, dyrektor inwestycyjny funduszu MCI Management. – Tylko jedna inwestycja daje ponadprzeciętny zwrot przekraczający nieraz 100 proc. – podkreśla.

Surowa weryfikacja

Podobnie jak zainteresowani franczyzobiorcy nie zawsze są w stanie spełnić wymogi stawiane im przez sieci, tak nie wszystkie firmy mogą liczyć na kapitał ze strony funduszy VC. Większość z nich specjalizuje się w określonych branżach i tylko w ich obszarze podejmuje inwestycje. A ponieważ ryzyko jest wysokie, przed dokonaniem wyboru fundusz przeprowadza dogłębną analizę przedsiębiorstwa.

MCI Management ocenia trzy podstawowe składowe firmy. Po pierwsze zespół zarządzający, po drugie rynek, na którym spółka działa, i po trzecie warunki finansowe wejścia funduszu w spółkę. Jeśli jednak spółka ma dobry management, fundusz jest w stanie w niektórych kwestiach ustąpić.
– Jeśli chodzi o liczbę pomysłów na biznes, otrzymujemy średnio w roku ponad 500 projektów – mówi Andrzej Jasieniecki. – Z tej liczby do dalszej dyskusji nadaje się jakieś 25 proc.

Zakładając zatem, że rocznie fundusz dokładniej analizuje ok. 100 projektów, to do kolejnej fazy, gdzie zostaje otwarty budżet na badania rynku, negocjacje i opracowanie umów, przechodzi zaledwie ok. 20 proc., czyli 20 firm. Z tych 20 wybieranych jest rocznie 5-10 spółek, co stanowi 1-3 proc. wszystkich zgłoszonych projektów.

Podobną weryfikację przeprowadza giełdowa spółka Capital Partners.
– Analizując firmy, zwracamy uwagę przede wszystkim na rynek, który pasowałby do grona podmiotów, w które już zainwestowaliśmy – mówi Paweł Bala, prezes Capital Partners. – Grupowanie jest też tańsze: przy pomocy tych samych menadżerów, już sprawdzonym zespołem ludzkim próbujemy rozwijać kolejne spółki. Niezwykle istotne jest dla nas zdobywanie nowych rynków dla naszych spółek.

Prezes Bala twierdzi, że średnio na 10 zgłaszanych do firmy projektów, tylko dwa są rozpatrywane, z czego tylko jeden przechodzi do kolejnej fazy, w której rozpoczynają się konkretne rozmowy i negocjacje z właścicielami projektów.
– Większość projektów jest odrzucanych, ponieważ właściciele lub autorzy tych projektów, nie są dobrze przygotowani. Projekty współpracy nie są do końca przemyślane. Rzadko też się zdarza, że autorzy tych projektów mają dobrze opracowane czynniki ryzyka i sposoby zarządzania ryzykami – tłumaczy Paweł Bala.

Z setek nadesłanych pomysłów na biznes lub rozwój już istniejących firm Capital Partners w ostatnich latach dokonał 14 inwestycji, m.in. w spółkę Ecard (opłaty przez internet, sieć bankomatów) i Aero, producenta certyfikowanych samolotów. Największy kapitał, jaki dotychczas CP zaangażował w projekt, to ok. 7 mln złotych.

Maciej Krzysztoszek, Arkadiusz Słodkowski PROFIT system