23.02.2014

Kasa w miasteczku

Agencje Finansowe Microcash najlepiej radzą sobie w niewielkich miastach, bo tam konkurencja jest najmniejsza.

Pod logo Agencji Finansowych Microcash działa ponad 550 punktów, a do końca roku ich liczba ma przekroczyć 600. Plan otwarć wydaje się realny, bo od początku tego roku Microcash otworzył już 10 nowych placówek, które obsługują klientów m.in. w Dąbrowie Górniczej, Wałbrzychu i Zamościu.

Kolejka do okienka Microcash Intax Fot. Microcash

Franczyzobiorcą sieci Microcash może zostać nawet osoba, która dotychczas nie pracowała w branży finansowej.

- Nasze Agencje Finansowe najlepiej radzą sobie w tzw. Polsce powiatowej, czyli w miastach, które liczą od 50 do 80 tys. mieszkańców. Oczywiście otwieramy placówki Microcash również w większych miastach, ale tam nasi franczyzobiorcy muszą zmagać się z większą konkurencją. Z kolei w mniejszych miejscowościach liczba potencjalnych klientów jest proporcjonalnie mniejsza – wyjaśnia Krzysztof Duda, prezes zarządu Intax Group zajmującej się rozwojem Agencji Finansowych Microcash.

Franczyzobiorcą sieci Microcash może zostać nawet osoba, która dotychczas nie pracowała w branży finansowej. Placówki mogą mieć nawet 5 m2 powierzchni, wówczas są to punkty kasowe działające np. w obrębie supermarketu, jednak optymalna powierzchnia to 10-20 m2. W punktach tej wielkości oprócz przyjmowania opłat można też sprzedawać inne produkty finansowe, w tym kredyty i ubezpieczenia. Intax Group zapewnia swoim partnerom identyfikację wizualną placówki, dostarcza im również wytyczne dotyczące jej wyglądu. Opłata za przystąpienie do sieci wynosi 3,5 tys. zł, zaś opłata miesięczna to 200 zł, jednak „dobrzy agenci” mogą zostać franczyzobiorcami Microcash za symboliczną złotówkę.

- ”Dobry agent”, to osoba, która ma już duże doświadczenie w branży finansowej, albo prowadzi agencję bankową lub punkt finansowy, który chce włączyć do naszej sieci. Takie osoby mogą też negocjować wysokość opłat miesięcznych – deklaruje Krzysztof Duda.

(mak)