28.04.2014

Wojna w USA

McDonald’s, Taco Bell, Burger King walczą o pozycję lidera i nie przebierają w środkach.

Za oceanem rozpoczęła się wojna śniadaniowa. Specjalizująca się w kuchni meksykańskiej Taco Bell rzuciła rękawicę śniadaniowemu liderowi amerykańskiego rynku, czyli sieci McDonald's. W telewizyjnych spotach reklamowych śniadania w Taco Bell zachwala sam Ronald McDonald, a dokładnie 23 mężczyzn nazywających się dokładnie tak samo jak maskotka McDonald's. W kastingu do reklamy wzięło podobno udział 400 osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, które chciały potwierdzić, że śniadanie z Taco Bell jest lepsze niż to z McDonald's. Oczywiście McDonald's nie puścił całej sprawy mimo uszu, jednak, jak na giganta przystało, zachował do Taco Bell odpowiedni dystans publikując na swoim fanpage prawdziwego Ronalda McDonalda i podpis: „Naśladowanie, to najszczersza forma pochlebstwa”. Na razie walka o klienta sprowadza się do przepychanek w internecie i kolejnych spotów produkowanych przez Taco Bell, bo udział McDonald's w rynku śniadaniowym utrzymuje się na niezmienionym poziomie.

Spoty reklamowe bezpośrednio nawiązujące do McDonald's są nie wyłącznie domeną Taco Bell. Walka na reklamy, w których różne sieci fast food chcą udowodnić, że są lepsze od McDonald's trwa od lat. Obecnie w Polsce emitowany jest spot Burger King, który nie wskazuje bezpośrednio na McDonald's, ale porównuje kanapki serwowane przez króla burgerów z innymi, serwowanymi w opakowaniach nawiązujących wyglądem do tych z Mcdonald's.

Kilka lat wcześniej w innej reklamie mały chłopiec jest notorycznie okradany z frytek McDonald's przez swoich kolegów. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zakrywa jedzenie torebką z Burger Kinga.

Wojna trwa również na Facebooku. Jedną z najgłośniejszych potyczek była akcja na norweskim fanpage Burger Kinga, która miała miejsce zimą tego roku. Administratorzy byli niezadowoleni z negatywnych komentarzy dotyczących produktów Burger Kinga i postanowili oddzielić ziarno od plew, czyli prawdziwych fanów marki od pseudofanów. Każdy, kto zdecydował się odejść z fanpage otrzymał na pocieszenie bon na kanapkę z McDonald's. W ten sposób liczący 38 tys. fanów fanpage skurczył się do 8 tys. Pozostali woleli Big Maca i rezygnację z „lubienia” Burger Kinga.

(mak)