11.10.2017

Windykacja we franczyzie

Straetus, międzynarodowa firma zajmująca się odzyskiwaniem należności, wchodzi do Polski. Na razie szuka 30 franczyzobiorców zainteresowanych współpracą.

Holenderska firma zarządzania wierzytelnościami Straetus do Polski weszła w maju tego roku. Na rodzimym rynku funkcjonuje dziewięć lat i dorobiła się tam 32 agencji. W sumie ma ich 65 m.in.: Niemczech, Belgii, Danii, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Rosji, Izraelu, i RPA. W naszym kraju planuje podjąć w ciągu najbliższych pięciu lat współpracę z trzydziestoma agentami w średnich i dużych miastach. – Nie wykluczamy jednak także mniejszych miejscowości, jeżeli zauważymy w nich potencjał – mówi Mariusz Pietuszyński, zarządzający polski Strateusem.
Firma działa na rynku B2B, czyli zajmuje się odzyskiwaniem należności gospodarczych dla przedsiębiorców. – W Polsce chcemy się uplasować pomiędzy dużymi firmami windykacyjnymi, często skupiającymi się na wykupie portfeli długów, a małymi kancelariami prawnymi, działającymi bardzo lokalnie. Małe i średnie firmy szukają wsparcia partnera, który zadba o skuteczne odzyskanie pieniędzy, ale też o relacje klienta z jego kontrahentami. Naszą misją jest pomoc firmom w poprawie przepływów gotówkowych, a dzięki nam przedsiębiorcy mogą się skoncentrować na rozwoju własnego biznesu. Dbamy o etykę biznesową, a naszym narzędziem jest skuteczna negocjacja doprowadzająca do spłaty zaległości – tłumaczy Mariusz Pietuszyński.

windykacja

Straetus działa na rynku B2B, czyli zajmuje się odzyskiwaniem należności gospodarczych dla przedsiębiorców.

Jego zdaniem polski rynek wierzytelności ma ogromny potencjał i jest odporny na koniunkturę – roczny wzrost wynosi ok. 8-10 proc. Ponadto wciąż niewiele firm korzysta z windykacji, a ponad połowa ma problem z nieterminowymi spłatami należności.

Naszym atutem jest pomoc w odzyskiwaniu należności za granicą, szczególnie na rynkach, gdzie prowadzimy swoją działalność. Polscy eksporterzy, często zdani na siebie, lub na powolne i mało skuteczne kancelarie prawne, nie znajdują wiarygodnych partnerów w odzyskiwaniu należności. Z tego powodu ograniczają obrót, a tym samy swój rozwój – twierdzi Mariusz Pietuszyński.

Potencjalni agenci sieci franczyzowej Straetus muszą mieć talenty sprzedażowe i umiejętność nawiązywania relacji.

Dobrze, jeżeli będą się zgłaszać osoby, które wcześniej miały kontakt z usługami finansowymi, np. pośrednicy kredytowi, agenci ubezpieczeniowi lub pracownicy banków. Ale wiedzy o finansach i windykacji możemy nauczyć. Najważniejsze są umiejętności sprzedażowe i wytrwałość, szczególnie w fazie rozruchu biznesu – tłumaczy Mariusz Pietuszyński.
Straetus wesprze potencjalnych agentów w uruchomieniu biznesu, zapewni im odpowiednie szkolenia, system informatyczny, stronę internetową, listę potencjalnych klientów na danym obszarze, wyłączność terytorialną oraz wsparcie marketingowe. Zainwestować trzeba 11 tys. zł. To bezzwrotna, jednorazowa opłata franczyzowa. Podczas współpracy agent będzie zobowiązany uiszczać 15 proc. opłate liczoną od uzyskanego przez siebie obrotu. Nie musi inwestować za to w biuro, jeżeli sam zajmuje się wyłącznie sprzedażą lub windykację i nie zatrudniania dodatkowego personelu. Działania windykacyjne mogą być zlecone w outsourcing’u w Straetus – Warszawa. W kolejnej fazie rozwoju działalności franczyzodawca rekomenduje zatrudnienie profesjonalnego windykatora. Wówczas trzeba wynająć już biuro.

W obu przypadkach franczyzobiorcy zwykle zaczynają na siebie zarabiać po roku, ale nasza franczyza daje możliwość zarobienia trzy albo nawet czterokrotności średniej pensji krajowej – mówi Mariusz Pietuszyński.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

3

Dominika Pronarska

dziennikarz
Napisz do autora