15.02.2018

Kombo we franczyzie

Krystian Fiałkowski wycisnął biznesowego „maksa” ze swojego 60-metrowego lokalu w Grudziądzu. Pomogła mu w tym franczyza.

Franczyzowa sieć Extrakantor.pl zyskała w styczniu nowego franczyzobiorcę. Krystian Fiałkowski w 60-metrowym lokalu w Grudziądzu prowadził dotychczas studio fotograficzne oraz kolekturę Lotto. Postanowił jednak jeszcze efektywniej wykorzystać posiadaną powierzchnię i poszerzyć ofertę.
– W październiku ubiegłego roku wybrałem się na targi konceptów franczyzowych w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Szukałem sposobów, by rozwinąć swój biznes, ale nie miałem nic konkretnego na myśli. Na targach trafiłem na stoisko Extrakantor.pl i tak zrodził się pomysł, by wejść w usługi finansowe – wspomina przedsiębiorca.

Krystian Fiałkowski, franczyzobiorca Extrakantor.pl Fot. Extrakantor.pl

Studio fotograficzne, kolektura Lotto, kantor i agencja opłat - i wszystko w jednym lokalu. Taki biznes prowadzi w Grudziądzu Krystian Fiałkowski.

Trzy miesiące później w jego lokalu pojawiło się okienko, w którym klienci mogą dokonać wymiany walut. Ale nie tylko – przedsiębiorca poszedł o krok dalej i, również na licencji franczyzowej, rozpoczął współpracę z agencją opłat Monetia (za pośrednictwem której możliwa jest również sprzedaż drobnych pożyczek).
– Na razie trudno powiedzieć, jakie efekty przyniesie ta inwestycja, musi się rozkręcić. Zwłaszcza kantor, który najlepszy okres przeżywa latem, gdy ludzie jeżdżą na wakacje i potrzebują walut. Z pewnością jednak mając w lokalu zarówno kantor, jak i agencję opłat, mam szansę na zwiększenie przychodów – mówi franczyzobiorca.

Poza tym, jak przyznaje, kantor to dość bezpieczna inwestycja. Oczywiście, przygotowanie miejsca do sprzedaży walut wymaga wydatków (w przypadku sieci Extrakantor.pl ta kwota waha się w przedziale 10-20 tys. zł.), ale gotówka, którą będziemy handlować, zostaje w kieszeni, nawet jeśli się nie sprzeda.
– Cały czas mamy zapewnioną płynność i nawet w sytuacji, gdy liczba klientów nie okaże się wystarczająca, zostajemy z gotówką. To zupełnie inaczej niż w przypadku biznesów, które wymagają dużych nakładów na wyposażenie lokalu czy zakup mebli – tłumaczy Krystian Fiałkowski.

Franczyzodawca podaje, że aby obracać walutami w sieci Extrakantor.pl, potrzebne są środki w wysokości 80-100 tys. zł. Część partnerów na start angażuje jednak mniejsze kwoty. W przypadku franczyzobiorcy z Grudziądza było to 50 tys. zł. Do wydatków na start trzeba doliczyć jeszcze jednorazową opłatę wstępną w wysokości 2,9 tys. zł brutto. Franczyzodawca pobiera też miesięczną składkę na fundusz marketingowy. Wynosi ona 4 proc. utargu brutto, a opłaca się ją od drugiego miesiąca działalności.

Jak twierdzi Krystian Fiałkowski, przy uruchamianiu biznesu w dużym stopniu skorzystał z rad i wsparcia franczyzodawcy.
– Samodzielne uruchomienie takiego biznesu, jak kantor, wiążę się z wieloma wyzwaniami natury formalnej. Tu wszystko miałem podane jak na tacy. Franczyzodawca przekazał mi wszelkie informacje o niezbędnej dokumentacji, formalnościach. Samemu musiałbym się sporo nabiegać po urzędach – mówi przedsiębiorca.

Extrakantor.pl powiększył się ostatnio również o punkt w stolicy. Jak zapowiada franczyzodawca marki, na tym nie koniec.
– Podpisaliśmy kolejne umowy z partnerami. Następne punkty pod szyldem Extrakantor.pl powstaną w Krakowie (będzie to pierwsze otwarcie w tym mieście) oraz ponownie w Warszawie – mówi Marcin Latos, właściciel sieci.