23.01.2001

Zabawa w McPingwina

Podczas przyjęcia urodzinowego w restauracji McDonalda w Zabrzu dzieci zostały zamknięte w chłodni.

W październiku Ilona Olesiak postanowiła wydać przyjęcie urodzinowe dla swej sześcioletniej córki w McDonaldzie na placu Teatralnym w Zabrzu – pisze Witold Gałązka w Gazecie Wyborczej z 15 stycznia 2001. Do McDonalda maluchy przyszły z rodzicami. Dorośli usiedli przy jednym ze stolików, a dziećmi zajęła się hostessa. W połowie przyjęcia dzieci z opiekunką zniknęły na zapleczu. Wróciły po 20 minutach trochę blade i nieco wystraszone. Dopiero w domu opowiedziały rodzicom, co stało się w kuchni. – pisze autor artykułu.

Hostessa zaprowadziła dzieci do pomieszczenia, - informuje Gazeta - w którym mrożą się hamburgery (zwanego potocznie zamrażarką). Hostessa przymknęła drzwi i zgasiła światło. Nikt nie wie, jak to się stało, że hermetyczne drzwi zatrzasnęły się. Zamknięte w temperaturze minus 18 stopni dzieci przeraził podmuch mroźnego powietrza. Uderzały w drzwi. i krzyczały, żeby je wypuścić. Hostessa pobiegła po pomoc. Po kilkunastu sekundach (jak twierdzi właściciel restauracji) lub pięciu minutach (jak mówią rodzice uwięzionych dzieci) maluchy uwolnił menedżer.

Przez pokazywanie dzieciom lśniącego zaplecza firma wychowuje najmłodsze pokolenie konsumentów - w lokalach McDonald'sa jest czysto. Sądzę jednak, że takie metody marketingowe muszą mieć jakieś granice - skomentował dla Gazety Wyborczej to wydarzenie znawca marketingu, dr Bohdan Dzieciuchowicz z Uniwersytetu Śląskiego.

Więcej: Gazeta Wyborcza, 15.01.2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0