25.09.2014

Kolejne miasta na Bani

Kierowcy Auto Bani pojawią się we wszystkich miastach powyżej 20 tys. mieszkańców.

Firma Auto Bania narodziła się w 2006 roku pod szyldem Odprowadzanie Pojazdów. Pomysł na biznes był prosty – ułatwić życie kierowcom, którzy chcieliby na zakrapiane alkoholem spotkanie dotrzeć i wrócić z własnym autem, nie łamiąc przy tym prawa. Twórcy Auto Bani wpadli na pomysł, by do klienta dojeżdżać na specjalnych, składanych skuterach, które z powodzeniem mieszczą się w bagażniku auta. Dzięki temu mogą niczym taksówkarze odwozić podchmielonych właścicieli aut pod wskazany adres, a samemu wracać na dwóch kółkach.

Kierowca Auto Bani składa skuter Fot. Auto Bania

Zakres wyłączności terytorialnej w sieci Auto Bania zależy od wielkości miasta. W Warszawie działają trzy jednostki, ale na obszar Szczecina poszukiwany jest tylko jeden franczyzobiorca.

Dziś kierowcy Auto Bani działają już na Śląsku, w Poznaniu, Bydgoszczy, Częstochowie, Wrocławiu i Warszawie. Łącznie sieć ma pięciu partnerów i trzy jednostki własne.
- W najbliższym czasie bierzemy na cel Gdańsk, Szczecin i Toruń. Chcemy, by Auto Bania pojawiła się we wszystkich miastach liczących powyżej 20 tys. mieszkańców. Szukać partnerów będziemy również w trakcie warszawskich Targów Franczyza 2014, które odbędą się w dniach 16-18 października w Pałacu Kultury i Nauki – zapowiada Marcin Szostak, prezes sieci.

Partnerzy przystępujący do sieci nie muszą wykazać się żadnym i specjalnymi kwalifikacjami – wystarczy zapał do prowadzenia własnego biznesu. Niezbędny będzie jednak również kapitał na inwestycje. W przypadku Auto Bani wynosi on 20 tys. zł. Kwota obejmuje zakup składanego skutera, ale nie tylko.
- Przystępujący do sieci partner otrzymuje dostęp do całego naszego know-how, wypracowanego przez osiem lat naszej działalności. Od tego momentu będzie mógł korzystać z powtarzalnego, sprawdzonego modelu marketingowego, który zapewni mu klientów. W ich zdobyciu pomaga też aplikacja mobilna, za pośrednictwem której można wezwać naszych kierowców  – wylicza Marcin Szostak.

Franczyzobiorcy Auto Bani spotykają się z przedstawicielami centrali raz do roku, by wymienić się doświadczeniami i opiniami działalności w sieci. Oprócz tego w trakcie działalności mogą w każdej chwili zasięgnąć porady u franczyzodawcy. Za swoją pomocą pobiera on stałą opłatę franczyzową w wysokości od 400 zł do 1,5 tys. zł miesięcznie (jest ona zależna m.in. regionu, w którym partner działa).

Zdaniem Marcina Szostaka, 20 tys. zł włożone w biznes na początku powinno wrócić do kieszeni franczyzobiorcy po 12 miesiącach. - Myślę, że tego typu usługi będą cieszyć się coraz większą popularnością. Społeczeństwo się bogaci, ludzie coraz częściej spotykają się w lokalach na mieście, a co za tym idzie często również stają przed dylematem: „jedziemy na imprezę, ale kto będzie prowadził?” – twierdzi Szostak.

Jego zdaniem na korzyść Auto Bani przemawia też fakt, że jak dotąd sieć nie doczekała się konkurenta w skali kraju. - Są firmy lokalne, które oferują podobne usługi, ale my mamy znacznie większy zasięg działania – mówi współtwórca marki.
Pytanie tylko, jak długo utrzyma się ten status quo.
(gum)