09.01.2016

Kebap z... Berlina

Piotr Szkwarek trzy lata temu został pierwszym franczyzobiorcą Berlin Döner Kebap. Twierdzi, że jego restauracja zarabiała na koszty stałe już po miesiącu od otwarcia.

Berlin Döner Kebap na gastronomicznym rynku działa już od 17 lat. We franczyzie rozwija się od 2012 roku. Piotr Szkwarek jako pierwszy przecierał ten szlak, otwierając lokal w słupskiej galerii handlowej Jantar.
– Wcześniej przez 10 lat pracowałem jako inspektor, kontrolujący w zakładach przepisy bhp, prawa pracy – opowiada. – Wprawdzie miałem możliwości awansu, ale zdecydowałem, że wolę spróbować sił we własnym biznesie. Firmę Berlin Döner Kebap obserwowałem przez dłuższy czas. Odbyłem z nimi wiele rozmów, zanim zdecydowałem się zainwestować. W końcu to były moje pierwsze kroki w gastronomii. Dla mnie to była bardzo ważna życiowa decyzja. Dziś wiem, że okazała się strzałem w dziesiątkę.

Piotr Szkwarek, franczyzobiorca Berlin Doner Kebap Fot. Berlin Doner Kebap, Piotr Szkwarek

W tej chwili koncept Berlin Döner Kebap liczy w Polsce 21 lokali, z czego 13 franczyzowych. W 2016 roku zaplanowane jest kolejne pięć otwarć.

Wsparcie od początku

Berlin Döner Kebap otwiera swoje restauracje w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Zalecane lokalizacje to centra handlowe. Powierzchnia potrzebna na uruchomienie lokalu to minimum 50 m2. Specjalnością restauracji jest kebab, czyli jedno z najpopularniejszych w naszym kraju danie typu fast food. Można je kupić niemal na każdym kroku. Jak więc wyróżnić się na takim rynku?
– Nie jesteśmy standardowym fast foodem, ale konceptem opartym na wysokiej jakości produktu oraz szybkiej obsłudze, przy zachowaniu kultury jedzenia – zapewnia Karol Kostyrka, menedżer ds. rozwoju sieci Berlin Döner Kebap w Polsce. – Nasz koncept pod wieloma względami wyróżnia się od innych obecnych na rynku. Gwarantujemy oryginalny smak, wprost odwołując się do Berlina, drugiej poza Turcją stolicy kebabu.
W tej chwili koncept liczy w Polsce 21 lokali, z czego 13 franczyzowych. W 2016 roku zaplanowane jest kolejne pięć otwarć.
– Na początku przeszedłem gruntowne szkolenie w jednej z już działających restauracji – wspomina Piotr Szkwarek. – Uczyłem się pracy od podstaw, łącznie z wydawaniem posiłków. Ale szkoliłem się też w zarządzaniu personelem, co dziś się bardzo przydaje, bo zatrudniam 12 pracowników. Przy otwieraniu lokalu pomagały mi osoby, przysłane z centrali, otrzymałem też  wsparcie marketingowe.

Założyć nowy szyld

Minimalna kwota inwestycji we własną, nowootwieraną restaurację Berlin Döner Kebap to 300 tys. zł. Jednak średnia – obliczona na podstawie ostatnich kilkunastu otwarć to ok. 400 tys. zł. Potencjalny franczyzobiorca powinien mieć co najmniej 200 tys. zł kapitału własnego, reszta może pochodzić z różnych form finansowania zewnętrznego (leasing, kredyt, pożyczka).
– Jesteśmy otwarci również na współpracę z osobami, które prowadzą już lokal gastronomiczny i chciałyby go włączyć do naszej sieci, tzn. sprzedać nam lokalizację lub nawiązać współpracę i poprowadzić restaurację pod naszym szyldem – dodaje Karol Kostyrka. – Dzięki temu kwota inwestycji ulega znaczącemu obniżeniu i zaczyna się od 150 tys. zł.
Nie ma opłaty za przystąpienie do sieci. Miesięczna opłata franczyzowa mieści się w przedziale od 6 do 8 proc. obrotów, w zależności od  lokalizacji restauracji.
Franczyzodawca zapewnia pełne wsparcie doradcze podczas uruchamiania nowej restauracji.
– Dokonujemy oceny potencjału dochodowego miejsca, a także służymy pomocą podczas negocjacji związanych z umową najmu – wylicza Karol Kostyrka. – Pomagamy stworzyć model finansowy inwestycji, opracowując symulację dochodowości na podstawie realnych cen oraz kosztów związanych z konkretną lokalizacją. Gdy zostanie już uruchomiona tzw. procedura otwarcia, franczyzobiorca otrzymuje księgę standardów sieci i wraz z pracownikami uczestniczy w szkoleniach.

– Lokal zaczął na siebie zarabiać już po miesiącu od otwarcia – dodaje Piotr Szkwarek.