14.06.2016

Biznes, pieniądze i sport

Franczyzodawca klubów fitness 36minut pomaga franczyzobiorcom w uzyskaniu dotacji unijnych.

Polacy pokochali sport. Kiedy w 2003 roku Centrum Badania Opinii Publicznej robiło sondaż dotyczący naszej aktywności fizycznej, tylko jeden na dziesięciu badanych przyznał, że ćwiczy przynajmniej raz w tygodniu. W tegorocznej edycji badania odsetek ćwiczących wzrósł 60 proc. Ruszamy się coraz chętniej i coraz bardziej świadomie. Uprawianie sportu to przede wszystkim domena ludzi młodych mieszkających w miastach, dobrze wykształconych, zadowolonych ze swojej sytuacji materialnej. Ale seniorów próbujących rozruszać swoje stare kości również przybywa. Dbamy też o kondycję naszych pociech, wysupłując z domowego budżetu pieniądze na opłacenie ich zajęć sportowych.

Ćwiczące osoby w klubie fitness 36minut Fot. 36minut

Osoba zainteresowana inwestycją w koncept 36minut powinna dysponować co najmniej 200 tys. zł. Opłata wstępna to wydatek 30 tys. zł. Franczyzobiorca będzie musiał co miesiąc płacić na rzecz franczyzodawcy 2 tys. zł opłaty bieżącej i 1 tys. zł marketingowej. Lokal, w którym będzie mieścił się klub marki, powinien mieć minimum 130 m2.

 To świetna wiadomość dla wszystkich, którzy w sportowej modzie starają się dostrzec potencjał zysków. W ubiegłym roku Polacy w klubach fitness zostawili 3,65 mld zł – wynika z raportu „The Europan Health & Fitness Market 2016” przygotowanego przy firmę Deloitte i EuropeActice. Na koniec zeszłego roku około 2,5 tys. klubów fitness odwiedziło 2,77 mln Polaków.

Z małych klubów fitness korzysta 42 proc. konsumentów i odsetek ten wzrasta z roku na rok. Zainteresowanie nimi jest napędzane głównie przez pokolenie milenium, które obecnie stanowi największą grupę klientów. Osoby po 35. roku życia cenią sobie indywidualne podejście oraz wąską specjalizację. A te cechy spełniają właśnie kameralne kluby fitness, zazwyczaj posiadające niewielki pakiet usług, ale za to na wysokim poziomie – mówi Anna Goździor, dyrektor generalna spółki 36 minut.pl.

36minut to sieć kameralnych klubów fitness, w których trening siłowo-wytrzymałościowy prowadzony jest na maszynach milon. Sercem maszyn jest silnik oporowy, a mózgiem oprogramowanie w chmurze, na którym zapamiętywane są wszystkie efekty treningowe ćwiczącego. Spersonalizowana karta, na której zapisywane są wszystkie dane treningowe i ustawienia urządzeń, wyręcza użytkownika. Pilnuje właściwego ustawienia maszyny, prędkości, precyzji oraz zakresu wykonywanego ruchu.

Innowacyjność naszej propozycji polega na tym, że trening jest maksymalnie efektywny, dzięki czemu zadowalające rezultaty osiąga się, ćwicząc rzadziej. Rekomendujemy dwa treningi na 10 dni, co zajmuje raptem 3,5 godziny w miesiącu. Przez 36 minut można wyćwiczyć wszystkie kluczowe dla zdrowia i ogólnego rozwoju fizycznego partie mięśni – zapewnia Anna Goździor.

Osoba zainteresowana inwestycją w koncept 36minut powinna dysponować co najmniej 200 tys. zł. Opłata wstępna to wydatek 30 tys. zł. Franczyzobiorca będzie musiał co miesiąc płacić na rzecz franczyzodawcy 2 tys. zł opłaty bieżącej i 1 tys. zł marketingowej. Lokal, w którym będzie mieścił się klub marki, powinien mieć minimum 170 m2. Najlepiej jeśli będzie zlokalizowany w dzielnicach sypialnianych miasta zamieszkałego przez 50-100 tys. mieszkańców lub w biurowcu. Bardzo dobrze sprawdza się również jako strefa w istniejącym juz biznesie, np. hotelu, spa, basenie, korcie tenisowym. Wtedy wystarczy zaledwie 40 m2.

Obecnie w sieci działają dwa własne kluby i siedem partnerskich.
Pomagamy naszym partnerom otrzymać dofinansowanie unijne. Już trzy poznańskie kluby dostały dotacje. Złożyliśmy też wnioski o dofinansowanie dla klubów w Rzeszowie i Lublinie – mówi Anna Goździor.