19.07.2011

Pieniądze w domu i ogrodzie

Kiedy kryzys dopadł branżę budowlaną, firmy sprzedające artykuły wyposażenia wnętrz oberwały rykoszetem. Teraz powoli zaczynają odbijać się od dna, choć na duże zyski przyjdzie im jeszcze trochę poczekać.

Trudna sytuacja w branży wyposażenia wnętrz związana jest przede wszystkim z zastojem, jaki od dwóch lat obserwujemy na rynku budowlanym. W ciągu pierwszych czterech miesięcy bieżącego roku do użytku oddano ponad 36,8 tys. nowych mieszkań, czyli o 17,8 proc. mniej niż rok temu i ponad 32 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2009 roku.

Klient ogląda podłogi w sklepie DDD.

Polski rynek wyposażenia wnętrz w ubiegłym roku był wart niewiele ponad 13,5 mld zł.

Na szczęście inwestorzy powoli zabierają się do roboty, czyli budowy nowych mieszkań. W okresie styczeń-kwiecień 2011 roku GUS zanotował wzrost liczby wydanych pozwoleń i rozpoczętych inwestycji. W tym czasie pierwsza łopata została wbita w ziemię ponad 47,7 tys. razy, o 2,3 proc. wzrosła również liczba wydanych pozwoleń na budowę. Wszystko to powinno mieć także pozytywny wpływ na branżę wyposażenia wnętrz, która jest silnie skorelowana z budowlanką.

Jak twierdzi Marcin Pieczonka, dyrektor zarządzający Stairs Center, rynek związany z branżą budowlano-wykończeniową nadal tkwi w fazie stagnacji i choć pojawiają się już pierwsze sygnały ożywienia, to realny wzrost będzie odczuwalny dopiero w drugiej połowie tego roku.

– Prognozy dla branży zapowiadają w tym roku 10-, 15-procentowy wzrost, trzeba jednak pamiętać, że dotyczą one całej branży budowlanej, która jest bardzo mocno stymulowana inwestycjami drogowymi i sportowymi, a nie tylko wyposażenia wnętrz – wyjaśnia Pieczonka.

Tymczasem polski rynek wyposażenia wnętrz w ubiegłym roku był wart niewiele ponad 13,5 mld zł (2,6 proc. spadek w stosunku do równie słabego 2009 roku). Lepiej ma być za to w tym roku, tak przynajmniej wynika z raportu przygotowanego przez firmę badawczą PMR, który zapowiada, że w 2011 roku rynek wyposażenia wnętrz osiągnie wartość 14,1 mld zł, a za rok powinien nieznacznie przekroczyć 15 mld zł.

Ratunek na kryzys

Z trudną sytuacją na rynku całkiem dobrze poradziły sobie sieci franczyzowe, które w ubiegłym roku zanotowały nieznaczny wzrost liczby placówek. Jak podaje „Raport o franczyzie w Polsce 2011” przygotowany przez firmę doradczą PROFIT system, w 2010 roku liczba sklepów franczyzowych sprzedających artykuły do domu i ogrodu zwiększyła się o 3,2 proc. (34 nowe placówki). Wyniki nie są może tak imponujące, jak były chociażby rok wcześniej, kiedy na rynku pojawiły się 383 nowe jednostki franczyzowe, co oznaczało wzrost ich liczby aż o 57,4 proc., ale faktem jest, że liczba otwieranych placówek ciągle rośnie. Jeśli jednak kilkuletni trend zostanie utrzymany, to w kolejnych latach dynamika rozwoju placówek franczyzowych powinna znacznie wzrosnąć. W roku 2010 w branży dla domu i ogrodu działało 41 systemów franczyzowych, które zrzeszały 1084 jednostki.

Jak podaje „Raport o franczyzie w Polsce 2011” przygotowany przez firmę doradczą PROFIT system, w 2010 roku liczba sklepów franczyzowych sprzedających artykuły do domu i ogrodu zwiększyła się o 3,2 proc.

– Historia rozwoju naszej firmy w ostatnich pięciu latach pozwoliła nam na zebranie doświadczeń z różnych rynków i wyłuskanie najistotniejszych cech warunkujących powodzenie biznesu. Teraz możemy się tą wiedzą dzielić z naszymi partnerami, których wspieramy m.in. analizą lokalnego rynku i konkurencji – mówi Piotr Matluch, prezes sieci DDD Dobre Dla Domu.

Franczyza staje się dla firm z branży coraz bardziej atrakcyjnym sposobem na rozbudowę sieci sprzedaży. Dlatego po taką formę rozwoju sięgnęły w tym roku przedsiębiorstwa, które dotychczas otwierały wyłącznie własne sklepy. Do takich firm należy m.in. działająca na rynku od ponad 20 lat firma meblowa Abra.

– Obserwujemy duży potencjał rozwoju w mniejszych miejscowościach, gdzie brakuje sklepów sieciowych, również z branży wyposażenia wnętrz – mówi Dorota Placzyńska, menedżer ds. rozwoju sieci Abra.

Obok nowych kierunków rozwoju na naszym rynku coraz wyraźniej zaznacza się jego polaryzacja. Spory kawałek tortu zabrały duże sklepy, takie jak np. rozwijany przez Grupę Muszkieterów koncept Bricomarché, reszta przypadła w udziale sklepom specjalistycznym. Dlatego dla wielu przedsiębiorców działających w branży wykończenia wnętrz przystąpienie do sieci franczyzowej to jedyna szansa nie tylko na przetrwanie kryzysu, ale przede wszystkim na rozwój.

(mak)