20.01.2017

Zamiast etatu, własny salon urody

Lubiłam swoją pracę, ale i tak dopadło mnie wypalenie zawodowe. Rzuciłam etat i otworzyłam własny salon urody – mówi Karina Steur-Jabłukiewicz, franczyzobiorczyni Yasumi.

Karina Steuer-Jabłukiewicz z wykształcenia jest pielęgniarką. Przez wiele lat pracowała też jako pracownik socjalny w ośrodku pomocy. Lubiła pomagać innym, ale po latach pracy na etacie, powiedziała „dość”. – Pragnienie zmiany było tak silne, że postanowiłam iść za ciosem. Mąż, który od wielu lat korzysta z dobrodziejstw franczyzy, podsunął mi magazyn „Własny Biznes FRANCHISING”. Przeczytałam w nim informację o możliwości współpracy z marką Yasumi – wspomina Karina Steuer-Jabłukiewicz. Skontaktowała się więc z Arturem Kołeckim, odpowiedzialnym za rozwój sieci franczyzowej w Yasumi. – Utwierdził mnie w przekonaniu, że branża beauty oraz usługi w zakresie kosmetyki i wellness to strzał w dziesiątkę. Rosnąca presja, by wyglądać młodo i zdrowo, chęć korzystania z relaksujących masaży, większa świadomość konsumentów odnośnie wachlarza usług kosmetologicznych sprawiły, że zdecydowałam się zainwestować w Instytut Zdrowia i Urody Yasumi – dodaje. Wybrała biznes w oparciu o franczyzę, bo jak podkreśla, sprawdzone „know how”, wieloletnie doświadczenie, wysoka rozpoznawalność marki, pomoc w rekrutacji pracowników, doborze obiektu i sprzętu miało dla niej dużą wartość. Szczególnie że nie była związana z branżą beauty, więc samodzielne otwarcie salonu kosmetycznego byłoby dla niej bardzo trudne.

Karina Steur-Jabłukiewicz, franczyzobiorczyni Yasumi Fot. Arch. Kariny Steur-Jabłukiewicz

W swoim instytucie zdrowia i urody spędzam niemal cały dzień. Najczęściej pomagam w recepcji, dzięki temu mam ciągły kontakt z klientkami. Planuję też przeszkolić się z obsługi lasera frakcyjnego. Mam wykształcenie medyczne, więc mogłabym wykonywać niektóre zabiegi.
Karina Steur-Jabłukiewicz

Zanim Karina Steuer-Jabłukiewicz zdecydowała się na inwestycję w Instytut Zdrowia i Urody Yasumi, odwiedziła niemal wszystkie salony kosmetyczne na Śląsku. Zauważyła, że brakuje takich o wysokim standardzie obsługi. Wówczas ostatnie wątpliwości zostały rozwiane. Rozpoczęła więc gorączkowe poszukiwania lokalu.
Wiedziałam, że pierwsze wrażenie gra dużą rolę, a zabiegi kosmetyczne, w tym przede wszystkim wellness, muszą być wykonywane w pomieszczeniach komfortowych i luksusowych. Chciałam oferować usługi na najwyższym poziomie. Inwestując w markowy sprzęt i wysokiej jakości kosmetyki, nie widziałam możliwości, by wykonywać zabiegi w obskurnych wnętrzach. Chciałam, żeby w instytucie była duża recepcja, duży parking przed wejściem. Niestety, w Rybniku ani w okolicach takiego lokalu nie było. Zdecydowałam w takim razie, że go zbuduję… – stwierdza Karina Steuer-Jabłukiewicz. – Najpierw wraz z mężem szukaliśmy działki pod tę inwestycję. Udało nam się nabyć grunt tuż przy głównej drodze krajowej, która przebiega przez Rybnik. Codziennie przejeżdżają nią tysiące osób – dodaje.

Gdy Karina Steuer-Jabłukiewicz kupiła działkę budowlaną, architekci rozpoczęli projektowanie idealnego budynku pod instytut. Zgodnie z sugestią właścicielki, miał zawierać dużą recepcję i siedem gabinetów. Przed budynkiem zaplanowano dwa parkingi, drugi bardziej ustronny, dla klientek, które cenią sobie dyskrecję. Budowa pełną parą ruszyła we wrześniu 2015 roku. Niespełna rok później, w lipcu 2016 roku, pierwsze klientki mogły już skorzystać z usług instytutu Yasumi w Rybniku.
Sporym wyzwaniem okazała się również rekrutacja pracowników. Jednak dzięki pomocy ze strony franczyzodawcy udało się zbudować silny zespół, gotowy do pracy i – co dla mnie bardzo ważne – zainteresowany ciągłym rozwojem i doskonaleniem swoich umiejętności. Dzięki programowi szkoleń w ramach umowy franczyzowej mój personel usystematyzował wiedzę na temat zabiegów, kosmetyków, urządzeń oraz zaleceń względem pielęgnacji domowej. Staram się motywować je do pracy. Wiem, że jestem szefową wymagającą, ale wynika to z mojego głębokiego przekonania, że dobrze obsłużony klient jest najlepszą formą reklamy – mówi Karina Steuer-Jabłukiewicz.

Franczyzobiorczyni w swoim instytucie zdrowia i urody spędza niemal cały dzień. – Najczęściej pomagam w recepcji, dzięki temu mam ciągły kontakt z klientkami. Wiem, czy wychodzą zadowolone z usługi. Planuję też przeszkolić się z obsługi lasera frakcyjnego, mam wykształcenie medyczne, więc mogłabym wykonywać niektóre zabiegi. Wówczas będę mogła zastąpić którąś z pracownic, jeśli np. się rozchoruje lub będzie na urlopie – stwierdza Karina Steuer-Jabłukiewicz.

Kim są klienci, którzy przychodzą na zabiegi do Instytutu Zdrowia i Urody Yasumi w Rybniku? – Są to zarówno ludzie bardzo zamożni, jak i ci z mniej zasobnym portfelem. Podkreślają, że ceny usługi w innych salonach kosmetycznych są porównywalne do naszych. Wolą więc zapłacić ciut więcej, ale być obsłużeni na najwyższym poziomie – stwierdza Karina Steuer-Jabłukiewicz. – Na rynku funkcjonujemy niespełna rok. Mamy już grono stałych klientów. Ich pozytywne opinie na temat usług, atmosfery, wystroju i naszej dbałości o każdy szczegół są dla mnie bardzo motywujące, wierzę, że może być tylko lepiej. Kupno działki, budowa instytutu i jego wyposażenie pochłonęło ogromne pieniądze. Zwrot z inwestycji zajmie ponad 10 lat. Ale w tej chwili ma to drugorzędne znaczenie. Obecnie przede wszystkim skupiam się na budowaniu silnego zespołu, tworzeniu grupy zadowolonych klientów, kreowaniu swojego wymarzonego biznesu. Pieniądze przyjdą z czasem i wraz z wiernymi klientami – dodaje.